Sądząc po ilości i jakości wydarzeń kulturalnych w naszym mieście, można śmiało wnioskować, że również na tej niwie wychodzimy z zimowego uśpienia. W piątek w Muzeum Mazowieckim w Płocku odbył się niezwykle inspirujący wernisaż – „Obszar pamięci”.

Już sam tytuł wystawy może co nieco zmrozić potencjalnego zwiedzającego, ale zaprawdę, nie ma się czym przerażać. W gruncie rzeczy chodzi o metodologię. Jak opisać ludzką jaźń, doznania, wspomnienia, uczucia, punkty odniesienia, poczucie tożsamości, które wiąże nas z rzeczywistością, sprawia, że w danym miejscu i czasie czujemy się dobrze, daje pewność, że jesteśmy u siebie…?

Można to przeprowadzić drogą naukową przy użyciu schematów logicznych, popartych serią empirycznych badań. Tu chociażby należałoby się odnieść do subiektywnego opisu świata poprzez introspekcję, polegającą na wnikaniu i analizowaniu własnych doznań, uczuć, wrażeń, albo też na obserwacji ludzkich zachowań, która jest fundamentem tak ulubionej za oceanem psychologii behawioralnej.

Jednakże można też porzucić naukę, posłuchać tego, co podpowiada serce, tego co napędza nas w środku, poznać ten silnik na indywidualną, osobniczą wrażliwość… A któż mógłby poczuć to pełniej, niż ludzie młodzi, przed którymi dopiero co otwiera się link pod adresem „www.życie”, dotknięci piętnem powołania rozumienia świata w niestandardowy sposób, wykraczający poza powszechnie przyjęte i zakodowane procedury obrazowania rzeczywistości.

Z tego, może zbyt długiego wywodu, wynika jedna konkluzja – poza analizą naukową, istnieje nie mniej dobry sposób na wyrażenie własnej wizji postrzegania świata poprzez intuicyjną, artystyczną ekspresję. Z takim właśnie zakresem egzystencjalnych rozważań spróbowała się zmierzyć Pracownia Alternatywnego Obrazowania, powstała przy Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod przewodnictwem profesora Włodzimierza Szymańskiego, którą wziął pod swe skrzydła służąc powierzchnią wystawienniczą Leonard Sobieraj, dyrektor Muzeum Mazowieckiego w Płocku.

Szesnaścioro artystów, szesnaście prac, różne wizje rzeczywistości wyrażone tylko w jednym dziele… To niezwykle inspirujące wyzwanie, mogące przynieść bardzo nieoczekiwane egzemplifikacje.

Na wystawę składają się obrazy, fotografie, rzeźby, instalacje i filmy video. Nie chciałbym żadnej pracy wyróżnić, tę decyzję pozostawiam zwiedzającym, mogę tylko napisać, co mnie w szczególny sposób poruszyło.
Niezwykle sugestywne video Sabiny Blażejowskiej przesiąknięte emocjami związanymi z macierzyństwem – i tu właśnie pojawia się tytułowe dziecko. Niewątpliwie jest to etap w życiu każdego człowieka, który zmienia naszą optykę, na nowo definiuje jednostkową egzystencję.

Suma doświadczeń Julii Karłowskiej wyrażona w paskach zapisanego papieru, związanego czerwoną wstążką… To bezpośrednie odniesienie do kobiecej drogi życia. Postrzyżyny – rytualne obcięcie warkocza, to jak judaistyczne „brit mila”, oznaczające poddanie się rytuałom wieńczącym przyjęcie do nowego – społecznego i kulturowego kręgu, kolejny etap życiowego wtajemniczenia.

Na wystawie nie zabrakło też płocczanki Laury Dyczko. W tym miejscu wyobraźmy sobie, że po ulicy idzie sobie gawędząc dwóch kolegów. Co zapamiętają z tej przechadzki? Jeden atrakcyjną blondynkę, która zachęcająco popatrzyła mu w oczy, drugi – impresjonistyczne przebłyski światła w koronie drzew… Ta sama ulica, ten sam arsenał doświadczeń… Tak właśnie działa nasz mózg, buduje niepowtarzalne spektrum, selekcjonuje doznania w do końca nie znany nam sposób. Tak jak w instalacji Laury Dyczko posługuje się efektem lustrzanego odbicia, po którym jednakże nie można się spodziewać wierności odwzorowania autentycznych zdarzeń, zawsze powstaną „mechaniczne” zniekształcenia obrazu.

Na jeszcze inny aspekt naszej psychicznej konstrukcji w odniesieniu do trwania i przemijania zwróciła uwagę Nadia Issa. Jej instalacja w formie klepsydry jasno sugeruje upływ naszej ziemskiej egzystencji, lecz również przepaść pomiędzy niebem a ziemią, człowiekiem a bogiem, rzeczywistością a marzeniem…

Przytoczyłem tu jedynie kilka niezwykle inspirujących projektów młodych artystów, ale jestem przekonany, że każdy z nich zasługuje na Państwa uwagę. A swoją drogą nasuwa się pytanie, czy własna identyfikacja nie jest przypadkiem generalnym problemem współczesnego, niesłychanie homogenicznego i cyberindustrialnego świata?

Polecam również świetnie przygotowany na tę okazję katalog, który doskonale wprowadza w meandry subiektywnego dostrzegania tego, co wokół nas i tego, co nosimy w środku…

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji