Okiem Robaka: Malarskie wizje Piotra Naliwajki w Płockiej Galerii Sztuki

REKLAMA

Coraz więcej przesłanek wskazuje na to, że od długiego czasu płocczanie mają stałą i, mam nadzieję, bezterminową „wejściówkę” do panteonu polskiej sztuki… Tym razem w środę mieliśmy okazję spotkać się z jednym z czołowych polskich malarzy – Piotrem Naliwajką i przede wszystkim zapoznać się z jego artystycznymi dokonaniami. A wierzcie mi Państwo, są one niebagatelne…

Malarz urodził się w 1960 roku w Świętochłowicach. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Wydział Grafiki w Katowicach (1979 – 1984). Studiował pod kierunkiem Macieja Bieniasza i Jerzego Dudy-Gracza. Jeszcze w trakcie studiów wraz z Leszkiem Żegalskim i Januszem Spytem założył w latach 1983-1989 nieformalną grupę artystyczną „Tercet Nadęty Czyli Całkiem Nowi Dzicy Normalni Dadaiści”. Odwołanie się do doświadczeń dadaistów – obrazoburczego kierunku z początków dwudziestego wieku, akcentowało zerwanie z dotychczasowym, obowiązującym w owym czasie malarstwem, a szczególnie wszechobecnym abstrakcjonizmem.

PowiązaneTematy

Piotr Naliwajko zyskał sobie niekwestionowaną renomę w kraju i za granicą.

W Polsce prezentował swe obrazy na ponad 100 indywidualnych ekspozycjach, jednakże wystawiał również w Holandii, Niemczech, Francji, Rosji i USA. W swym artystycznym dorobku artysta ma również wiele wystaw zbiorowych. Brał udział w International Artexpo New York 2000 oraz 2001, a także International Artexpo California 2000. Na swym koncie ma ponadto spektakularne realizacje, takie jak kurtyna do Teatru Powszechnego w Łodzi „Zdumiewająco nieprzemysłowy duch”( 4.6 x 8,2m), czy też wielkoformatowy obraz „Blisko… najbliżej” dla Chorzowskiego Centrum Kultury”. Największa kolekcja obrazów Piotra Naliwajki znajduje się w Muzeum w Wurzburgu (Niemcy).

Na płockiej wystawie zaprezentowano licznie zgromadzonej publiczności kilkadziesiąt, w dużej mierze wielkoformatowych płócien, powstałych w różnych okresach twórczości, choć, jak przyznał sam malarz – monumentalny obraz „Atalanta”, odwołujący się do mitologicznej narracji, został stworzony dosłownie na kilka dni przed wernisażem. Piotr Naliwajko ujął płocczan swą bezpośredniością i otwartością. Widzowie chętnie dopytywali malarza o szczegóły i inspiracje, a także o jego osobistą, artystyczną wizję człowieka. Nieskrywane emocje wzbudzały obrazy „Lady Makbet” , „Demiurg”, „Powstanie chłopskie”, „Marsjasz”, „Inferno”, czy też wspomniana już „Atalanta”.

Malarz wyjawił, że powstawanie obrazu jest dla niego długotrwałym procesem. Swe twórcze zmagania rozpoczyna od poznania tematu, a także psychiki ludzi i okoliczności, w jakich się znaleźli, zrozumienia mimiki, gestów, zachowań. Dopiero wtedy, gdy koncepcja malarska pracy jest wystarczająco już skrystalizowana, dobudowuje własny przekaz, komunikat, a na koniec dobiera właściwe środki malarskie i konstruuje scenę.

Jeżeli ktoś lubi klasyfikacje, to malarstwo Piotra Naliwajki krytycy sztuki zaliczają do realizmu lub też surrealizmu, a to, najogólniej rzecz ujmując, również oznacza, że odwołuje się ono do rzeczywistości i mieści się w nurcie figuratywnym. Postaci ludzkie, portrety i sceny są na wskroś realne, namalowane z rozmachem, a jednocześnie niemal benedyktyńską pieczołowitością.

Jednakże na tym artysta nie poprzestaje, bowiem zaprasza widza do zgłębienia czasem nawet długiej, misternie uplecionej narracji, fabuły, a nawet akcji, która rozgrywa się na naszych oczach. Tym samym wykracza nieco poza ramy surrealizmu, posługując się symboliką, wynikającą wielekroć z naszych człowieczych zachowań i skojarzeń – na wskroś pierwotnych, archetypicznych, determinujących nieodmiennie od tysięcy lat w nasze postrzeganie świata.

Krytycy podkreślają również niezwykle istotny element w malarstwie Piotra Naliwajki, jakim jest czerpanie inspiracji z szeroko rozumianej kultury i dokonań sztuki europejskiej. Oczywiście, nie jest to naśladownictwo, a niezwykle twórcza transpozycja. Osiągnięcia wielkich mistrzów stają się jedynie osnową twórczych poszukiwań i realizacji. Stojąc przed obrazem często błąka się myśl – gdzie ja to już widziałem, kto w ten sposób malował? Jednakże nigdzie nie znajdziemy tu bezpośrednich analogii. Nieważne kto przyjdzie nam na myśl – Leonardo, Rembrandt, Delacroix, Van Gogh czy też Malczewski. Jedno jest pewne – malarstwo Piotra Naliwajki osiągnęło już tak wysoki poziom warsztatowego zaawansowania, że jako takie już od dawna samo buduje estetyczne standardy.

Niezwykła plastyczność przestrzeni, lekkość jej obrazowania, co jest szczególnie cenne właśnie w kompozycjach wielkoformatowych, mistrzowska swoboda w operowaniu pędzlem – sugerowanie jednym jego pociągnięciem brył, światła, cienia i dalej, ludzkiego gestu wyrazu twarzy, nastroju… Pewnie długo można by jeszcze opisywać, w jaki sposób Piotr Naliwajko włada środkami malarskiego wyrazu.

A jaki jest według artysty obraz człowieka? Wydaje się, że na wskroś niepokojący. Mimo zewnętrznego blichtru kultury i ogłady, wciąż może obudzić się w nim bestia, która jeżeli się raz uwolni, to niezwykle trudno ją z powrotem zagonić do klatki. Czy zatem jesteśmy skazani, zaprogramowani na etyczną katastrofę?
Cóż.. wszystko przecież zależy od nas samych…

Tak się składa, że niemal za każdym razem przy okazji otwarcia nowej wystawy w Płockiej Galerii Sztuki zachęcam Państwa do jej zwiedzenia, tym razem są ku temu nie mniej uzasadnione powody, bowiem malarstwo Piotra Naliwajki tworzy klasę samą dla siebie, jest nową artystyczną wartością i kategorią.
Wystawa będzie czynna do 25 maja br., a 28 kwietnia i 10 maja wystawę będzie można zwiedzić z przewodnikiem.