Od pewnego czasu półki sklepowe, na których zazwyczaj stały torebki z cukrem, świecą pustkami. Jak dowiedzieliśmy się w płockich sklepach, cukier wykupywany jest w ilościach masowych, rekordzista kupił… 300 sztuk kilogramowych torebek. Z czego wynika ten pęd społeczny i skąd wziął się brak cukru w polskich sklepach?
Limity cukru w sklepach
Trudno nie zauważyć, że cukier stał się produktem niemalże na wagę złota. Niezawodni internauci stworzyli już memy, w których paletę cukru chcą oddać za mercedesa dobrej klasy. Głos specjalistów brzmi obecnie jak głos rozsądku – to efekt napędzającego się błędnego koła, gdyż klienci masowo wykupują cukier, dostawcy nie nadążają, więc sklepy wprowadzają limity. To z kolei wywołuje jeszcze większą panikę, że cukru zabraknie. A jak jest w rzeczywistości?
Ograniczenia w sprzedaży cukru wprowadziła już sieć Biedronka, Aldi, Netto i Auchan. Biedronka i Netto ograniczają zakup do 10 kg, a Aldi do 5 kg na osobę. W Auchan natomiast wprowadzono ograniczenie zarówno opakowań 1-kilogramowych (można zakupić ich jednorazowo 10), jak i cukru w opakowaniach 2-kilogramowych, którego cena wynosi niespełna 8 zł. Takich opakowań jedna osoba może kupić maksymalnie 2 szt.
Marcin Hadaj, menedżer ds. komunikacji korporacyjnej w sieci Biedronka wyjaśnił tę decyzję serwisowi Wirtualnemedia.pl tym, że od pewnego czasu niektórzy klienci nabywają w sklepach tej sieci niedetaliczne ilości cukru.

Krajowa Grupa Spożywcza: Dostawy odbywają się bez zakłóceń
Specjalny komunikat w tej sprawie wydała Krajowa Grupa Spożywcza S.A.
– W związku z pojawiającymi się licznymi doniesieniami medialnymi na temat braku cukru na półkach sklepowych w Polsce, jako Krajowa Grupa Spożywcza S.A. (dawniej Krajowa Spółka Cukrowa S.A.) informujemy, że Krajowa Grupa Spożywcza S.A. dostarcza cukier do wielu sieci handlowych, w tym także do sieci Biedronka. Zamówienia realizowane są zgodnie z zawartymi kontraktami, a dostawy odbywają się bez zakłóceń ze strony Spółki. W lipcu realizacje zamówień do 10 z 16 centrów dystrybucji sieci Biedronka, które obsługuje Krajowa Grupa Spożywcza S.A. wyniosły 100%. Spółka chciałaby podkreślić, że zaopatrywaniem sklepów sieci handlowe zajmują się samodzielnie, a Krajowa Grupa Spożywcza S.A., jako dostawca produktów nie ma na to wpływu – podkreśla KGS.
Wyjaśnia też, że zaopatruje około 40% odbiorców cukru w Polsce. Pozostałe ok. 60% cukru jest natomiast produkowane i dostarczane do klientów w Polsce przez trzy koncerny, których właścicielami są firmy niemieckie.
– Podobna sytuacja miała miejsce 2 lata temu podczas wybuchu epidemii COVID 19, gdzie również zaobserwowana była niepewność u konsumentów o dostępność towarów w sklepach, która powodowała masowe wykupywanie produktów spożywczych na zapas. Obawy były nieuzasadnione, a produkty spożywcze były uzupełniane na bieżąco. Wszystko wskazuje, że i tym razem pojawiła się nieuzasadniona obawa o dostępność w przyszłości cukru. Obecnie nie ma zagrożeń, że w naszym kraju zabraknie cukru – zaznacza spółka.
Tłumaczy również, że naturalnym zjawiskiem jest zwiększony popyt na cukier w sezonie letnim, podczas którego zarówno przedsiębiorstwa przetwórcze, jak również gospodarstwa domowe wykorzystują większe ilości cukru na przetwory. Po tym okresie zapotrzebowanie na cukier wyraźnie wyhamowuje, a już we wrześniu Spółka rozpocznie nową kampanię cukrowniczą.
– Raz jeszcze podkreślamy, że Krajowa Grupa Spożywcza S.A. wywiązuje się z zawartych umów handlowych w zakresie dostaw cukru do klientów – podsumowuje spółka.

Upadek dawnego cukrownictwa
Upadek cukrowni w Polsce rozpoczął się po tym, jak w 1997 roku ówczesny rząd, na którego czele stał Jerzy Buzek, rozpoczął proces prywatyzacji firm cukrowniczych, które dotychczas były w rękach Skarbu Państwa. Już w 2003 roku blisko 50 polskich cukrowni trafiło w ręce zagranicznych przedsiębiorców, głównie niemieckich. Od 2001 roku natomiast zakupione cukrownie zaczęto zamykać. Niemieccy właściciele kampanii np. Pfeifer&Langen, Sudzucker czy Nordzucker zamknęli cukrownie na 5 lat, choć ich nie zlikwidowali.
Wtedy właśnie zaczęto wdrażać reformę rynku cukrowego w Unii Europejskiej (rozpoczęto ją pod koniec 2005 roku). Stwierdzono, że cukru w Unii Europejskiej będzie za dużo, więc pod naciskiem unijnej komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer Boel, Polska musiała w latach 2006-2009 zamknąć większość cukrowni. Z 76, jakie funkcjonowały w 1997 roku, nie zamknięto żadnej do 2001 roku. Teraz pozostało ich kilkanaście. Jaka z tego korzyść dla Niemiec? Polecamy artykuł na Salon24.pl, wiele wyjaśnia.

Popyt napędza cenę
Zaznaczmy, że już wcześniej zdarzało się, że kiedy dyskonty i markety miały lepszą cenę produktu, niż hurtownie, to mniejsze sklepy czy przedsiębiorcy kupowali te produkty masowo w tych placówkach. Obecnie widzimy podobny schemat. Tym razem jednak doszedł do tego wzrost cen, a tym samym zmniejszenie opłacalności upraw buraka cukrowego. Według danych Nordzucker, ogólny areał upraw w Polsce spadł o 25 tys. ha, w porównaniu do 2021 roku. Z danych GUS wynika jednak, że przyszły rok będzie już bardziej udany pod kątem upraw, gdyż obecna produkcja wzrosła o 17 proc.
Masowe wykupywanie cukru nie jest więc spowodowane brakiem towaru, lecz tym, że najprawdopodobniej cena cukru wzrośnie. Ma to związek m.in. ze wzrostem wynagrodzeń, cenami paliw, ale i suszą, która powoduje straty w uprawach. Swoje dokłada też wzrost cen energii, a i sam koszt produkcji buraków wzrósł o ok. 40 proc. Do tego dochodzi również zmniejszona produkcja cukru w Brazylii w sezonie 2021/22, a jest to największy światowy eksporter tego produktu. To z kolei wywołały wysokie ceny ropy, przez które branża transportowa zaczęła używać większych ilości etanolu jako paliwa. Etanol natomiast produkowany jest w Brazylii głównie z trzciny cukrowej.
Dlatego podwyżki cukru są niemal pewne, choć ich cena obecnie rośnie m.in. właśnie przez nadmierny popyt (czyli masowe opróżnianie półek sklepowych). Gdy minie panika wśród konsumentów, cukier znów będzie dostępny, ale wzrosną ceny zarówno samego cukru, jak i produktów na nim bazujących, jak słodycze czy napoje.


















