Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Płocku odsłania kulisy jednego z największych w ostatnich latach procederów związanych z nielegalnym importem pojazdów elektrycznych. Straty wstępnie oszacowano na co najmniej 168 milionów złotych.
Sprawa dotyczy 29 modeli rowerów elektrycznych, które – jak wykazały kontrole – nie posiadały wymaganej dokumentacji lub były oznaczone deklaracjami zgodności sporządzonymi niezgodnie z przepisami. Brakowało również instrukcji obsługi, a część urządzeń budziła wątpliwości związane z bezpieczeństwem ich użytkowania. Dlatego tylko niewielka część z zatrzymanej na granicy partii została dopuszczona do obrotu.
Jak podaje Interia.pl, w ramach działań funkcjonariusze KAS przeszukali firmy, magazyny i biura księgowe na terenie powiatu sochaczewskiego. Zabezpieczono ponad 2 tysiące rowerów i hulajnóg elektrycznych, dokumentację finansową, telefony, komputery i nośniki danych. W wyniku tych ustaleń, prokuratura w Płocku wszczęła szerokie postępowanie, przesłuchując już kilkadziesiąt osób.
Prokuratura podkreśla, że proceder dotyczył nie tylko oszustw podatkowych. W komunikacie zwrócono uwagę, że wprowadzanie na rynek nieatestowanych pojazdów może stwarzać realne zagrożenie dla użytkowników – szczególnie w przypadku sprzętu elektrycznego, który powinien spełniać rygorystyczne normy bezpieczeństwa. To właśnie z tej przyczyny działania organów były tak szeroko zakrojone.
Według śledczych, zaniżanie wartości sprowadzanych towarów i brak rozliczeń podatkowych doprowadziły do wielomilionowych strat w należnościach publicznoprawnych. Dalsze czynności mogą ujawnić kolejne wątki i kolejne podmioty powiązane z procederem.
Sprawa pozostaje rozwojowa. Płocka prokuratura analizuje zebraną dokumentację i nie wyklucza postawienia zarzutów kolejnym osobom. Organy państwa zapowiadają również zaostrzenie kontroli związanych z importem pojazdów elektrycznych, które w ostatnich latach zyskały ogromną popularność wśród Polaków.






