Mieszkańcy skarżą się na białe drogi. Ratusz tłumaczy: “czarne jezdnie? To niemożliwe”

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

“Czy służby odpowiedzialne za odśnieżanie dróg strajkują?”, “Dlaczego po kilku godzinach od opadów nadal zalegają bryły śniegu?”, “Na większości ulic w Płocku można kręcić ‘bączki’, takie są warunki. Czemu nikt tego nie sypie solą?” – to tylko kilka z zapytań, jakie otrzymaliśmy na początku tygodnia od czytelników. Ratusz odpiera te zarzuty: “robimy, co możemy, ale w takich warunkach czarnych dróg być nie mogło”.

Od poniedziałku otrzymaliśmy kilkanaście maili i telefonów w sprawie zalegającego śniegu na drogach. Wtedy to, po południu zaczął padać śnieg i marznący deszcz. Warunki były straszne, a drogę, którą zwykle pokonywało się w 10 minut, tego popołudnia – dwa lub trzy razy dłużej. I o to, że wtedy było ciężko, nikt pretensji nie ma, ale dlaczego śnieg na drogach utrzymywał się jeszcze długo po opadach – pyta już prawie każdy.

“Jechałem po godz. 22 przez Wyszogrodzką w okolicach Panoramy. Tam, na ulicy zalegały rozjeżdżone hałdy śniegu! Tworzyły się z nich bryły, które zagrażały innym kierowcom. Dlaczego, po takim czasie od opadów, nikt tego nie odśnieżał?” – pyta nasz czytelnik. Inny zwraca uwagę na to, że nie widział ani jednej pługopiaskarki. “Przejechałem praktycznie przez całe miasto – od Bielskiej, gdzie mijałem siedzibę MZD, aż do Podolszyc. Było przed godz. 18, a na ulicach nie było ani jednej odśnieżarki”.

To tylko dwa z kilkunastu podobnych sygnałów. Jeden z mieszkańców, w rozmowie telefonicznej z nami, zapytał czy pracownicy odpowiedzialni za odśnieżanie strajkują. W poniedziałek wieczorem postanowiliśmy sami sprawdzić, jak wygląda sytuacja na drogach i rzeczywiście nie były one “czarne”. Większość ulic w centrum miasta była po prostu biała i nie było żadnych śladów, świadczących o tym, że przejechała tamtędy pługopiaskarka czy solarka.

O wyjaśnienia w tej sprawie poprosiliśmy ratusz. Urząd miasta zarzeka się, że służby drogowe odpowiedzialne za zimowe utrzymywanie dróg interweniowały non stop. – Wszystkie dostępne pługosolarki i pługopiaskarki (blisko dwadzieścia pojazdów) wyruszyły w poniedziałek po południu w pełnej obsadzie i interweniowały aż do godzin porannych – mówi Konrad Kozłowski z zespołu medialnego ratusza.

W urzędzie miasta zaznaczają, że w tym czasie na terenie Płocka, ale też i innych miast w sześciu województwach występowały skrajnie niekorzystne warunki, które utrudniały ruch oraz akcję odśnieżania. – Od poniedziałkowego popołudnia występowały opady marznącego deszczu i śniegu, powodujące zjawisko gołoledzi oraz oblodzenie, a także zawieje i zamiecie spowodowane wiatrem w porywach do 60 km/h – mówi Kozłowski. – W takich warunkach atmosferycznych, które trwały kilka godzin, utrzymanie “czarnych” jezdni nie jest możliwe przez żadne służby drogowe.

Ratusz tłumaczy, że mieliśmy do czynienia z najwyższym, trzecim stopniem zagrożenia marznącymi opadami i gołoledzią. Wszystkie służby, takie jak policja, straż pożarna czy pogotowie – funkcjonowały normalnie, podobnie jak Komunikacja Miejska, choć ta miała opóźnienia. – Mimo tych warunków, drogi w Płocku były przejezdne – zaznacza Kozłowski i przesyła do naszej redakcji zasady odśnieżania i usuwania gołoledzi na drogach w naszym mieście. W dokumencie czytamy, że na drogach tzw. pierwszej kategorii, czyli tych najważniejszych, śnieg zajeżdżony może występować, jeśli nie utrudnia ruchu, natomiast gołoledź powinna zostać usunięta w przeciągu trzech godzin.

Podziel się:

Brak komentarzy

  1. MBSzadkowski na

    I do dzis nie usuneli. W poniedziałek po 22giej jechałem przez Płock, istna tragedia. Co ciekawe, od zakrętu w Cekanowie przez CAŁE Słupno droga CZARNA. Da się ? da.

  2. To jest chyba jakiś żart? Po kilku godzinach od opadów oni nie mogli usunąć śniegu zalegającego na głównych ulicach miasta? Jechałem w poniedziałek wieczorem z pracy jak jeszcze padało i wtedy już warunki były słabe a kolo mojego domu przy jachowicza wieczorem piaskarek nie widziałem. Drogi jak byly białe po opadach, tak sie białe utrzymywały…

  3. Ogólnie to jest źle. Wczoraj jechałem za tirem który jechał 30km/h i rozumiem faceta. To nie małe autko a ja małym autkiem na zimówkach po ostrym hamowaniu testowym poślizgnałem się. Przejechałem całe miasto i dopiero jak parkowałem zobaczyłem pierwszą solarkę. Normalnie jakby wygineły te solarki i spychy jak mamuty. Teraz nie pada już i jest luz ale było źle. Zima nie zaskoczyła drogowców. Miałem wrażenie że drogowcy zapadli w sen zimowy.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji