REKLAMA

Loczek uratował Wisłę w Puławach!

REKLAMA

Miały być emocje i były. Azoty udowodniły, że przy słabszym dniu Wisły i swojej walce będą w stanie mocno zamieszać. Mecz przeciętny, sporo błędów i brak skuteczności w prostych sytuacjach, ale cóż, Wisła nadal nie przegrała w lidze.

Pierwsze minuty to przewaga Wisły, która w 6. minucie po trafieniu Michała Daszka prowadziła 1:3. Niestety, to był chyba ostatni pozytyw w tym meczu… Już w 15. minucie mieliśmy prowadzenie gospodarzy 5:4, a Wisła pokazała swój pierwszy przestój, niemal dziesięciominutowy, podczas którego zdobyła aż jedną bramkę… Bardzo źle wyglądała cała druga linia i lewe skrzydło, na tych pozycjach zupełnie nic się nie działo. Super bronił Marcin Wichary, dobrze spisywał się Michał Daszek oraz Maciej Gębala, co przełożyło się na to, iż Puławy nie mogły uciec. Do 28. minuty wynik oscylował blisko remisu 10:10, ale w końcowych minutach i na samym finiszu swoje dołożył Ivić, który dał Wiśle prowadzenie do przerwy 10:12.

PowiązaneTematy

Emocje kibiców Wisły z pewnością nieco opadły, myśleliśmy że płocka ekipa zaraz odjedzie na kilka bramek przewagi i wygra. Niestety, to były tylko nasze życzenia, choć puławianie do około 45. minuty nie potrafiły zniwelować strat 18:20. Wtedy włączył się mocniej Bogdanov w bramce Azotów i to głównie on zatrzymał skutecznego Daszka oraz pozostałych zawodników z Płocka, wyjątkiem był tylko Sime Ivić. To jednak za mało, bo już w 50. minucie to gospodarze prowadzili 21:20, na co odpowiedział Ivić!

W 56. minucie po raz jedenasty do bramki Wisły trafił Marko Panić i gospodarze prowadzili 24:23, a kilkanaście sekund później do kontry pobiegł Kowalczyk. Na szczęście dla Wisły, ten młody rozgrywający się pomylił – tym rzutem mógł sprowadzić na ziemię płocczan. Z drugiej strony, kolejny rzut karny skutecznie egzekwował Lovro Mihić i na dwie minuty przed końcem mieliśmy remis 24:24. Takim też wynikiem zakończyło się to spotkanie, choć obie drużyny mogły przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Najmocniej w końcowych minutach zaznaczył się Adam Morawski, który odbił kilka piłek oraz najważniejszy rzut karny w 59. minucie, wykonywany przez Marko Panica – ten karny mógł dać wygraną Azotom.

Mieliśmy remis, a więc zgodnie z nowym systemem gry Superligi, nadszedł czas na serię rzutów karnych. Tutaj zaczęliśmy od pomyłki Daszka, ale kolejni zawodnicy Wisły się nie mylili, do tego dwa rzuty karne odbił Adaś Morawski i to on zapewnił Wiśle wygraną w Puławach.

Zwycięzców się nie sądzi…

Azoty Puławy – Orlen Wisła Płock 24:24 (10:12) k. 2:4

Wisła: Wichary, Morawski – Daszek 4, Duarte 1, Obradović 1, Toledo 1, Ivić 8, M.Gębala 2, Mihić 4, Żabić 1, Krajewski.

Marek Wojciechowski