Kolejna debata kandydatów na Europosłów

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W czwartek, 8 maja, w płockim Klubie Prawnika odbyła się debata kandydatów startujących w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Wzięli w niej udział m.in. Marcin Flakiewicz, Przemysław Berent i Marian Piłka. 

Czwartkowa debata, zorganizowana przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową, miała przedstawić sylwetkę ośmiu kandydatów chcących zasiąść w Europarlamencie. W spotkaniu wzięło udział jednak tylko sześciu polityków. Byli to Janusz Andrychowski z SLD, Marcin Flakiewicz z Polski Razem, Marian Piłka z PiS, Przemysław Berent z PO, Tomasz Pióro z Ruchu Narodowego i Radosław Stokłosa z Solidarnej Polski. Zabrakło natomiast Pawła Sajaka z Twojego Ruchu oraz oczekiwanego przez zebranych gości Adama Struzika z PSL.

Plan debaty był prosty: politycy, po przedstawieniu swojej osoby, mieli odpowiadać na pytania publiczności. Wypowiedzi miały zaś zmieścić się w wyznaczonym czasie trzech minut. – Jest za duża dysproporcja między wschodem a zachodem – powiedział Andrychowski, który rozpoczął swoją wypowiedź. – Chcemy zdobyć większość w parlamencie – zapowiadał. Obecny na debacie Marcin Flakiewicz deklarował z kolei współpracę ponad podziałami. – Żyjemy w takich czasach, w których należy porzucić znaczki partyjne – stwierdził Flakiewicz. – Dobry polityk często płynie pod prąd – dodał.

– Należy porzucić znaczki partyjne […] Dobry polityk często płynie pod prąd – Marcin Flakiewicz, Polska Razem

Swoje plany przedstawił też przedstawiciel PiS-u. – Jesteśmy przeciwko federalizacji w Unii Europejskiej – oświadczył Piłka. – Nie uznajemy też “lewiackich” poglądów – legalizacji związków homoseksualnych i adoptowania przez takich ludzi dzieci. Promujemy wartości chrześcijańskie i walczymy o Polskę – deklarował podczas debaty. Walkę o interes Polski zapowiadali też pozostali kandydaci. – Radykalna zmiana we władzy jest niezbędna – spuentował Tomasz Pióro z Ruchu Narodowego.

Tuż po wypowiedzi ostatniego z kandydatów, z sali słychać było lawinę pytań. Pierwsze z nich dotyczyło turbin wiatrowych, które wyłaniają się z ziemi niczym grzyby po deszczu. – Co panowie myślą o tych wielkich wiatrakach, które zgodnie z prawem budowane są 300 metrów od domu? – pytał jeden z gości debaty. – Przecież te wiatraki szkodzą zdrowiu – dodał oburzony.

Kandydaci do Europarlamentu reprezentowali w większości podobny pogląd na tę kwestię – niemalże wszyscy, jak jeden mąż, byli przeciwnikami tej technologii. – Nie wyobrażam sobie turbin wiatrowych w takiej odległości od posesji – odpowiedział oburzony Marcin Flakiewicz. – Takie wiatraki szkodzą zdrowiu. Sopel lodu, który w zimę może zalegać na turbinie, może zostać “wystrzelony” na prawie kilometr. Wiatraki powinny powstawać na terenach niezabudowanych – dodał.

Negatywne zdanie o wiatrakach, wytwarzających energię miał także Marian Piłka, który potraktował to pytanie jako pretekst do rozmowy o energetyce kraju. Zdaniem kandydata Prawa i Sprawiedliwości, wiatraki, będące efektem podpisanego przez premiera pakietu klimatyczno-energetycznego, to karygodny błąd. – Tusk zgodził się na pakiet, co spowodowało wzrost cen prądu o sto procent – powiedział Marian Piłka. – Prowadzi on do osłabienia konkurencji dla polskiego węgla. Parlament Europejski to dobre miejsce do walki na tym polu, bo podpisana umowa to kamień na szyi Europy, a przede wszystkim Polski.

– Tusk zgodził się na pakiet klimatyczno-energetyczny […] to kamień na szyi Europy, a przede wszystkim Polski – Marian Piłka, PiS

– Pakiet ten był negocjowany jeszcze za czasów Kaczyńskiego – odpowiedział Przemysław Berent. – PiS też brał udział w tych rozmowach. Zapewniam, że zależy nam na polskim węglu – deklarował poseł Platformy Obywatelskiej. – Wiatraki niosą ze sobą wady, ale i zalety – dodał, wracając do tematu. – Jedną z niepodważalnych korzyści jest poprawa finansów gmin.

Inne zdanie na ten temat reprezentował Radosław Stokłosa. Jego zdaniem, wiatraki tworzą mit taniej energii, która w istocie jest droższa od tej, wytwarzanej z węgla. Według Stokłosy, takie elektrownie potrzebują wsparcia tradycyjnych producentów prądu, zajmując jednocześnie często bardzo cenne grunty. Zdanie to podzielał Tomasz Pióro. – To drogi eksperyment, na którym ktoś chce zarobić – powiedział. – Budując wiatraki chcemy się równać z najbogatszymi. To niegospodarne – wytykał Pióro.

Rozmowę o energii przerwał kolejny głos publiczności. – Jak żyć w Polsce? – zapytał młody płocczanin. – Muszę wyjeżdżać do Niemiec, żeby zarabiać na chleb. Czemu tak jest? – dociekał. – Jak chcą państwo zawalczyć o klasę najbiedniejszą? O ludzi, którzy nie mają na leki? – dopytywał kolejny słuchacz czwartkowej debaty. – Co z klasą średnią, która została zamordowana w Polsce?

To pytanie wywołało duże proszenie wśród polityków. – Szpitale, banki, przedsiębiorstwa, wszystko to nastawiło się na zysk, nie na człowieka i tu jest problem – powiedział Andrychowski. – Proponuję skrócenie czasu pracy do czterech dni. Tak, jak w kilku krajach Europy. To sprawi, że znajdą się nowe miejsca pracy i będziemy bardziej wypoczęci. Polacy i tak pracują więcej niż na przykład Niemcy – dodał.

– Proponuję skrócenie czasu pracy do czterech dni – Janusz Andrychowski, SLD

– Tej kwestii nie da się omówić w trzy minuty – odparł Marcin Flakiewicz. – Nie jestem zwolennikiem podatków i podnoszenia składek. Musimy ułatwiać pracodawcom możliwość zakładania firm, bo tylko to stworzy miejsca pracy – przekonywał radny. Z kolei Marian Piłka ma skonkretyzowanego winowajcę takiego stanu rzeczy. Zdaniem kandydata PiS, za obecny stan polskiej gospodarki należy obwiniać plan Balcerowicza. – Wprowadzono rozwiązania nie pasujące do naszego modelu gospodarki – stwierdził Piłka. – To przez plan Balcerowicza wpadamy w pułapkę średnich przedsiębiorstw, które nigdy nie dogonią gigantów rynku. Wykrwawiamy się na śmierć – zakończył.

– Póki rządzi koalicja PO i PSL-u musi pan wyjechać za granicę – powiedział w stronę płocczanina z widowni Radosław Stokłosa. – Dzięki nim co najwyżej będziemy pracować do 70. roku życia – dodał.

Głos w dyskusji zabrał Przemysław Berent. – Rzeczy tu poruszane są ważne w skali lokalnej i krajowej, na które nie będziemy mieli bezpośredniego wpływu w Parlamencie Europejskim – powiedział kandydat PO. – Musimy jednak trzymać wspólną linię, by jak najmocniej reprezentować interes Polski.

Rozmowa trwała nawet po po dwugodzinnej debacie, a goście Klubu Prawnika rozmawiali z kandydatami do Parlamentu Europejskiego w kuluarach. Przypomnijmy, wybory do Europarlamentu odbędą się w Polsce 25 maja.

A już teraz zapraszamy na debatę kandydatów do Europarlamentu, która odbędzie się 15 maja w Spółdzielczym Domu Kultury w Płocku o godz. 17. PetroNews jest patronem medialnym tego wydarzenia.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji