„Jesteśmy jak bliźniacy” – Toro o swoim imienniku… hipopotamie

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W listopadzie 2012 roku do ekipy Orlen Wisły Płock dołączył drugi nowy “Nafciarz”. SPR Wisła Płock objęła wówczas patronatem hipopotama karłowatego, któremu drużyna nadała imię “Toro” – na cześć Muhameda Toromanovicia. Bośniacki piłkarz odwiedził płockie ZOO, by spotkać się ze swoim imiennikiem.

Ten ponad 200-kilogramowy imiennik Nafciarza, przybył do naszego miasta z Winchester, z południowej Anglii 23 czerwca 1999 roku. Dwa lata później do naszego Ogrodu Zoologicznego przyjechała jego partnerka, która ostatecznie nie zawładnęła sercem tego ssaka. Zwierzęta wciąż kłócą się i są rozdzielane. Wielką miłością do hipopotama pała natomiast drużyna Orlen Wisły Płock, która objęła go w 2012 roku swoim patronatem. Zyskał on nowe imię: “Toro” – na cześć Muhameda Toromanovicia, gwiazdy reprezentacji Bośni i Hercegowiny oraz obrotowego Nafciarzy.

Szczypiornista, wraz z Wisłą TV, odwiedził płockie ZOO, by odwiedzić drugiego, 18-letniego już “Toro”. Jak się okazuje, piłkarz Wisły bardzo lubi zwierzęta, a – zdaniem kolegów z drużyny – ma nawet z hipopotamem wiele wspólnego. To właśnie zespół był inicjatorem przemianowania pupila drużyny. Jak zdradził Krzysztof Kelman, kierownik działu hodowlanego płockiego ZOO, prośba o zmianę imienia była bardzo spontaniczna. – Dwa lata temu zorganizowaliśmy spotkanie z piłkarzami Wisły – wyjaśnił Kelman. – Podczas niego Zbigniew Kwiatkowski powiedział, że hipopotam jest podobny do Toro. Piłkarze zaczęli to powtarzać i tak zostało – wspomina w rozmowie z Wisłą TV.

Na takie nazewnictwo zgodził się też sam Muhamed Toromanović, który – jak otwarcie wyznał – bardzo płockiego hipopotama lubi. Znajduje też w swoim imienniku kilka cech wspólnych. – Wyglądam jak on i biegam jak hipopotam – śmieje się. – Pomimo pozorów, to bardzo dynamiczne i niebezpieczne zwierzę – wtóruje kierownik płockiego ogrodu. – Jak zobaczy innego osobnika, to pędzi do ataku. To tak jak Toro pędzi do kontrataku. Stoi na kole, by nagle po przejęciu piłki, znaleźć się pod bramką przeciwnika – śmieje się Kelman. – Chodzę na mecze od lat i widzę – dodał z przymrużeniem oka.

Ponadto, podobnie jak hipopotam, tak i Toromanović od dłuższego czasu pozostaje samotnikiem – pomimo silnej pomocy całej drużyny w poszukiwaniach żony, Polki. – Jesteśmy jak bliźniacy – spuentował szczypiornista, spoglądając w stronę zwierzęcia. Niejako w odwecie, Toro doszukiwał się podobieństw do piłkarzy Wisły w innych mieszkańcach ZOO. Przechadzając się alejkami parku, piłkarz zamiast żyrafy zobaczył Kamila Syprzaka – jednego z najwyższych szczypiornistów Orlen Wisły.

Wizyta w płockim Ogrodzie Zoologicznym była idealną okazją do przybliżenia fanom szczypiorniaka sylwetki tego utalentowanego piłkarza, który po raz pierwszy karmił dzikie zwierzęta. – Z chęcią przyprowadzę tu swoją mamę, pokażę jej jakie zwierzęta karmiłem, przedstawię też mojego przyjaciela, Toro – wyznał Toromanović. – Podobało mi się też karmienie fok, które najpierw się mnie trochę bały, lecz gdy poczuły rybę, z chęcią podchodziły. Trudniej było z pingwinami, dla których wydawałem się chyba zbyt straszny – żartował piłkarz Orlen Wisły Płock, zapewniając chwilę później ze stoicką powagą, że gra w Płocku wpłynęła na niego, jako piłkarza.

Toromanović wyznał, że przyjechał do naszego miasta, by rozwijać się w swoim zawodzie. – Myślę, że dorosłem jako piłkarz. To były dobre trzy lata – wspomina Toro. – Żal mi niektórych pucharów, tytułów, lecz cieszę się, że w Lidze Mistrzów gramy bardzo dobrze. Zdarzały się kryzysy, lecz wierzę, że ludzie wiedzą, że zdarzają się gorsze chwile – dodał.

Docieranie do wyznaczonych przez siebie celów towarzyszy piłkarzowi Wisły od najmłodszych lat. – W dzieciństwie mówiono na mnie “Dundo” – powiedział w rozmowie dla Wisła TV Toromanović. – Byłem kiedyś mały i gruby. Stąd to przezwisko. Ale kojarzy mi się ono także z tym co dobre – dodał.

“Dundo” to nie tylko przezwisko piłkarza Orlen Wisły, to także nazwa pewnej akademii piłkarskiej, Dundo Bears, która powstała w rodzinnym mieście Muhameda. Toro bardzo pomógł założycielom szkółki. – Byłem przy treningach, postarałem się dostarczyć sprzęt. Pomagałem im na starcie – wspomina. – Myślę, że to im pomogło. Teraz piłkarze mierzą się na arenie międzynarodowej – dodaje.

Pomimo dużych zasług i wielu nagród, Muhamed nie uważa się za gwiazdę. – Jestem jednym z najstarszych zawodników reprezentacji. Ludzie mnie znają i szanują. To miłe, kiedy wracasz do domu i każdy wie, kim jesteś – dodał.

Pełna rozmowa i relacja z wizyty Toro w płockim ZOO czeka na oficjalnej stronie SPR Wisły Płock.

Artykuł powstał dzięki uprzejmości Wisły TV.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji