Jaki jest stan zagospodarowania płockiego nabrzeża?

REKLAMA

Podczas XXXVI Sesji Rady Miasta Płocka omawiano m.in. zagospodarowanie płockiego nabrzeża wiślanego. Jaki jest stan tej inwestycji?

Wrześniowa sesja płockiej rady miasta rozpoczęła się od wręczenia dyplomu i medalu Laude Probus Romanie Ludwickiej-Mierzejewskiej, byłej dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury w Płocku.

PowiązaneTematy

Po wprowadzeniu aż 8 wniosków o zmiany w porządku sesji, głos zabrała radna Wioletta Kulpa. Przypomniała, że już podczas sesji sierpniowej wnioskowała o przedstawienie koncepcji Miejskiego Przedszkola nr 3 i wiceprezydent Terebus udzielił jej odpowiedzi, że zostanie to przedstawione podczas posiedzeń komisji. Jak zauważyła, temat ten był omawiany wyłącznie na posiedzeniu komisji edukacji. – Dlaczego panie prezydencie złożył pan ten materiał jako wrzutkę, a nie jako materiał sesyjny, dzięki czemu zainteresowani mieszkańcy mogliby dowiedzieć się o tym i przyjść na sesję? – pytała.

Prezydent Nowakowski przedstawił krótko informację z dotychczasowego wykonania budżetu i – po krótkiej przerwie technicznej – rozpoczęła się dyskusja na temat zagospodarowania płockiego nabrzeża.

Będziemy budować drugie molo?

Przewodniczący Rady Miasta Płocka zauważył, że w dokumencie zabrakło mapki, zostały też przy opisie promenady pomylone kierunki świata.

O dopuszczenie do głosu w tym temacie poprosił Paweł Stefański – mieszkaniec Płocka i aktywny uczestnik sesji płockiej rady. Zauważył, że najbardziej kuriozalne jest zdanie, dotyczące tego, że gmina posiada koncepcję zagospodarowania nabrzeża. Według opinii, którą przytacza, nie ma tu mowy o spójnej koncepcji. Przekonywał, że nabrzeże nie jest częścią starówki i nie można wykonywać koncepcji, która łączy nabrzeże ze starówką. – Czytając ten materiał, cały czas walczyłem z cofką – pozwolił sobie na osobistą uwagę mieszkaniec Płocka.

Podkreślił, że kilka gadżetów elektronicznych nie może być nazywanych skwerem biznesu. Uważa, że budowanie dalszych obiektów kubaturowych nad Sobótką to dalsze niszczenie krajobrazu. – Gdyby ktoś chciał zeszpecić ten krajobraz i zaszkodzić mieszkańcom, to lepiej nie mógłby tego zrobić, niż autor tego dokumentu – przytaczał opinię Jolanty Olszewskiej, z którą – jak zaznaczył – się zgadza.

Dodał, że nie jest potrzebny poprzeczny falochron, ani slip o długości aż 20 metrów, według niego wystarczający jest o długości 10 metrów, a w pobliżu jest wystarczająca ilość slipów. Nie ma też w tym projekcie słowa o ochronie nabrzeża. Wymieniał, że wystarczająco dużo jest ścieżek do biegania. – Trzeba się zdecydować, albo cisza i wypoczynek, albo ruch samochodowy – podkreślał, nazywając opracowanie gniotem.

Wiceprezydent Jacek Terebus odniósł się do słów mieszkańca, tłumacząc, że widocznie nie zapoznał się dokładnie z materiałem, ponieważ myli się w każdym zakresie. Dodał, że projektowana ostroga falochronu ma za zadanie ochronić plażę, ale i spokojnie wpłynąć do portu. Wyjaśnił, że trzeba zapewnić właściwe slipowanie łodzi, a samochód plus łódź to około 16 metrów. Projektowany slip ma długość 20 metrów po to, żeby swobodnie móc poruszać się po slipie.

Opisał również podstawowe założenia inwestycji, której jednym z elementów jest szeroki pasaż. Zamysłem jest też odsunięcie ciągu samochodowego od plaży. – Nie mówimy całkowicie „nie” samochodom, ale chcemy zyskać piękną przestrzeń rekreacyjną. Rozebrany zostanie zielony daszek namiotu, ale to miejsce będzie przeznaczone do wynajęcia pod przestrzeń gastronomiczną – opisywał.

Na wprost schodów Broniewskiego będzie zabudowa z tarasem widokowym, powstanie też nieduży pawilon z toaletami publicznymi, a także miejsce pod gastronomię. Zaplanowano też tereny zielone, duży plac zabaw, tereny rekreacji, dużą ścieżkę biegową wokół Sobótki. Będzie niewielka ilość parkingów, gdyż miasto chce zachęcić płocczan do odwiedzania plaży komunikacją miejską. – Zakres od mostu do Morki będzie wykonywany w tym rozstrzygniętym przetargu, za dwa tygodnie rozpoczną się prace – wyjaśnił Jacek Terebus. Jak dodał, budynek nad Sobótką będzie realizowany w dalszym etapie inwestycji, a ważne jest też to, że na tym terenie powstanie pełna infrastruktura, co sprawi, że inwestorzy będą bardziej tym terenem zainteresowani.

– Chciałabym wiedzieć, ile miejsc zaplanowano ostatecznie dla mieszkańców. Nie wszyscy mogą zejść po schodach – zauważyła radna Wioletta Kulpa.

– Jak będzie rozwiązywany problem oczyszczania ze śmieci, które będą spływały do tego portu? – spytał radny Wojciech Hetkowski. – Czy naprawdę będzie tam umiejscowiona filharmonia? – dodał.

Wiceprezydent wyjaśnił, że miejsc parkingowych będzie kilkadziesiąt, ale miasto walczy o to, żeby ta przestrzeń była cała do komunikacji. W przypadku imprez można to uregulować organizacją ruchu. W miejscu, w którym zbierają śmieci, nie powinny już się zbierać, gdyż nurt będzie wcześniej zawracał. – Nad lokalizacją filharmonii pracujemy. Zaprosiliśmy do współpracy architektów, którzy pracują nad różnymi lokalizacjami. Nikt nie powiedział, że filharmonia w tym miejscu powstanie – zakończył wiceprezydent Jacek Terebus.

Radna Kulpa podkreśliła, że nie tylko nie została podjęta decyzja w zakresie lokalizacji filharmonii, ale w ogóle czy ta inwestycja powstanie.

Radny Michał Sosnowski zapytał, czy Płockie Towarzystwo Wioślarskie jest włączone w przygotowanie tej koncepcji i jaka jest ich opinia w tym zakresie.

Radny Leszek Brzeski zauważył, że dojazd do zoo przez teren PTW jest bardzo wąski, więc w jaki sposób przeprowadzić drogę publiczną. Zapytał również czy Morka jest włączona w remont nabrzeża.

Prezydent Andrzej Nowakowski wyjaśnił, że miejsc parkingowych będzie więcej niż jest teraz, ale będą bardziej schowane, niż obecnie, oddalone od plaży. Wejście do zoo ma funkcjonować jako drugie, a nie jedyne, co sprawi, że i miejsc postojowych przy ogrodzie zoologicznym będzie więcej. Ma to spowodować także rozładowanie kolejek, które tworzą się przy kasach zoo. Dodał też, że omawiana i nazywana umownie filharmonia, to w rzeczywistości sala koncertowa, przystosowana do potrzeb filharmonii.

– Chcemy, żeby płockie nabrzeże było naszą wizytówką. Chcemy, żeby było to miejsce rekreacji i wypoczynku – mówił prezydent Płocka.

Wyjaśnił, że inwestycja nabrzeża nie ingeruje w teren, należący do PTW, dlatego nie są jeszcze prowadzone rozmowy. Dopiero w późniejszym etapie inwestycja będzie wchodzić na teren PTW. Z Morką natomiast miasto doszło do porozumienia.

Radny Grzegorz Lewicki stwierdził, że turyści przyjeżdżają głównie do płockiego zoo oraz do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a tam parkingu, szczególnie dla autobusów, bardzo brakuje.

Radny Piotr Szpakowicz stwierdził, że ruch towarowy po wiadukcie odbywa się niezgodnie z prawem. – MZD jeszcze w poprzedniej kadencji zlecił wykonanie projektu nowego projektu wiaduktu, umowa z wykonawcą została rozwiązana. Na wjeździe stoi znak zakazu wjazdu pojazdów o nośności powyżej 5 ton. Każda dostawa oleju opałowego czy karmy dla zwierząt odbywa się więc ze złamaniem prawa – zauważył.

Prezydent Nowakowski wyjaśnił, że możliwe jest, aby autobusy zatrzymywały się na chwilę przy katedrze, a następnie parkowały w miejscu dozwolonym. W zakresie wiaduktu przy zoo tłumaczył, iż jest to kwestia zarezerwowania środków w budżecie, których obecnie nie ma. – Na dzisiaj wiadukt jest dopuszczony do ruchu, ma określoną nośność i pełni swoją funkcję – powiedział. – Faktycznie, wiadukt ma swoją dopuszczalną nośność, ale jeżdżą po nim samochody o nośności większej, o czym wszyscy wiemy i nic z tym nie robimy – podsumował.

Przyjęto materiał dotyczący zagospodarowania nabrzeża przy akceptacji 20 radnych.