Jak jeździ się rowerem po Płocku? [FILM]

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Lato, słońce i rower – w wakacyjne dni te trzy słowa bardzo często łączą się w całość. Płoccy rowerzyści mają coraz więcej swoich dróg, które, niestety, są nagminnie zajmowane przez pieszych. 

– Jedziesz sobie rowerem, a tu ci nagle ktoś idzie – bardzo często takie słowa możemy usłyszeć z ust rowerzystów. Wydawałoby się, że ominięcie pieszego to żaden problem, jednak rzeczywistość jest inna. W opinii osób poruszających się jednośladem, człowiek, idący ścieżką rowerową to prawdziwe utrudnienie. Czy tak jest faktycznie? Postanowiliśmy to sprawdzić.

Przez kilka dni jeździliśmy po Płocku rowerem o różnych porach dnia. Wniosek? Im starszy robi się dzień, tym na ścieżkach rowerowych więcej ludzi. Około godziny jedenastej spotykamy jedną, może dwie osoby, jednak już o osiemnastej ludzie nic sobie nie robią z tego, że jedziemy rowerem, sprawiając wrażenie przekonanych o tym, że przecież droga rowerowa nie jest po to, aby jeździć po niej napędzanym siłą mięśni jednośladem. Jedziemy ulicą Łukasiewicza, obok liceum. Drogą rowerową, jak gdyby nigdy nic, idzie dwójka ludzi z psem. Na dodatek, zamiast przynajmniej iść po prawej stronie, zajęli całą szerokość ścieżki. Mocno kombinując, zjechaliśmy na chodnik, a potem na trawę, żeby ich ominąć. Z optymizmem zakładamy, że pewnie… nie zauważyli człowieka na rowerze, jadącego im naprzeciw. Przecież o godzinie 19 słońce, schowane za blokami, mocno daje po oczach…

Dosłownie kilka metrów dalej pani z dziećmi urządziła postój na ścieżce rowerowej, połączony z rozmową wychowawczą i poprawianiem ubrań swoich pociech. Wszystko na dość ciasnym zakręcie – to naprawdę duże utrudnienie ruchu. Takich przypadków napotykamy wiele: a to ludzie wyprowadzający psa na spacer, a to biegające małe dzieci. Królową naszych zmagań w jeździe drogach dla jednośladów została pewna pani, która na ścieżce rowerowej wzdłuż Gałczyńskiego miała pretensje o to, że musiała zejść z drogi, gdy jechaliśmy jej naprzeciw. Mieliśmy wrażenie, że gdyby mogła, to zdzieliłaby nas torbą, którą miała w ręku, tak mocno, żebyśmy nie mogli jeździć po JEJ drodze przynajmniej przez rok. No cóż, przepraszamy panią, że nieświadomie zmusiliśmy ją do zejścia z drogi rowerowej na chodnik…

Czy pieszemu, który lubi chodzić między rowerami, poza potrąceniem i zwróceniem uwagi przez cyklistę, grozi coś jeszcze? – Chodzenie po drodze rowerowej to zdecydowane wykroczenie – mówi Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy płockiej policji. – Za zachowanie, o którym mowa, grozi grzywna w postaci mandatu, a jeżeli ktoś odmówi jego przyjęcia, to sprawa może trafić do sądu – dodaje. Przypomnijmy, że tamowanie ruchu na drodze rowerowej jest niemal równoznaczne z tamowaniem ruchu na drodze, po której poruszają się samochody.

Rowerzyści coraz częściej i coraz bardziej oficjalnie protestują przeciwko pieszym na ścieżkach rowerowych. Po naszym teście, przyłączamy się do postulatu: Piesi, chodźcie po chodnikach!

Zobaczcie, jak wyglądały nasze zmagania na płockich ścieżkach rowerowych.

Podziel się:

6 komentarzy

  1. Jeszcze kilka lat nam minie zanim dorośniemy do poziomu np. Gdańska – tam zanim ktoś wejdzie na ścieżkę rowerową to obejrzy się tak samo jak przed wejściem na jezdnie a i kultura jest troszkę większa. Niedługo zaczniemy rozumieć, że jak pieszy czy rowerzysta czasem popełni błąd to tak naprawdę nikomu nic się nie stanie. Denerwowanie się czyimiś błędami pozostawmy innym.

  2. Owszem, piesi chodzą jak im się podoba ale rowerzyści wcale nie są lepsi. Szłam chodnikiem, obok pusta ścieżka rowerowa a i tak kilku rowerzystów jechało chodnikiem. W dodatku jeden z nich miał jeszcze czelność się obruszyć gdy zwróciłam mu uwagę.
    W dodatku w wielu miejscach ścieżki wyglądają jakby zrobione po pijaku, krzyżują się tak że mimo najlepszych chęci i tak trzeba stać na ścieżce rowerowej.
    Zdecydowanie zgadzam się z moja poprzedniczką że ścieżki rowerowe powinny być przy jezdniach i nie byłoby tyle problemu.

  3. Mnie po prostu śmieszy sytuacja, że w niektórych (a może i większości?) miejscach w Płocku, ścieżki rowerowe są zrobione nie od zewnętrznej strony jezdni, a “od środka” osiedla, czyli za jezdnią i chodnikiem dla pieszych. Przecież gdyby chodniki były położone najdalej od jezdni, a ścieżki rowerowe bezpośrednio przy ulicach nie byłoby problemu. Oczywiście nie obrażając rowerzystów czy innych rolkarzy, moim zdaniem ścieżki powinny być robione od razu przy jezdni.. Nawet ja mieszkając na podolszycach mam problem, bo też często wychodzę z moim psem i boję się, że pies wyleci mi na drugą stronę ścieżki i zagrodzi smyczą jezdnię dla rowerzystów, co może spowodować wypadek, a szczerze mówiąc często łamię te zasady i idę tak samo ścieżką rowerową, gdzie powinien leżeć chodnik.. Nie wiem co o tym inni myślą, ale moim zdaniem projektował to ktoś bez mózgu. Przecież tak samo jak matka z dzieckiem wyjdzie na spacer, dziecko (przypadkowo) wylatując od razu na ścieżkę rowerową (a nie na chodnik dla pieszych) też może narazić się na wypadek. No ludzie, powiedzcie, czy w tym nie ma choć odrobiny prawdy?..

  4. Jestem jednym z tych rowerzystów który ku uciesze niesfornych pieszych poruszam się raczej szybciej po wyznaczonych drogach rowerowych a mój jednoślad wyposażony jest w dość upierdliwy klakson którego nie sposób zignorować.
    I wiecie co?
    dział :)
    piesi są mi niestraszni

  5. Płock to jakiś ewenement jak tak patrzę po innych miastach. Obecnie siedzę w Gdańsku i tu pies zwracają uwagę innym pieszym, którzy wchodzą na drogi rowerowe. Może to jest jakiś pomysł? Upomnienie od osoby 3, bo na upomnienia rowerzystów najczęściej reagują agresją.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji