Jak jeździ się rowerem po Płocku? [FILM]

REKLAMA

Lato, słońce i rower – w wakacyjne dni te trzy słowa bardzo często łączą się w całość. Płoccy rowerzyści mają coraz więcej swoich dróg, które, niestety, są nagminnie zajmowane przez pieszych. 

– Jedziesz sobie rowerem, a tu ci nagle ktoś idzie – bardzo często takie słowa możemy usłyszeć z ust rowerzystów. Wydawałoby się, że ominięcie pieszego to żaden problem, jednak rzeczywistość jest inna. W opinii osób poruszających się jednośladem, człowiek, idący ścieżką rowerową to prawdziwe utrudnienie. Czy tak jest faktycznie? Postanowiliśmy to sprawdzić.

PowiązaneTematy

Przez kilka dni jeździliśmy po Płocku rowerem o różnych porach dnia. Wniosek? Im starszy robi się dzień, tym na ścieżkach rowerowych więcej ludzi. Około godziny jedenastej spotykamy jedną, może dwie osoby, jednak już o osiemnastej ludzie nic sobie nie robią z tego, że jedziemy rowerem, sprawiając wrażenie przekonanych o tym, że przecież droga rowerowa nie jest po to, aby jeździć po niej napędzanym siłą mięśni jednośladem. Jedziemy ulicą Łukasiewicza, obok liceum. Drogą rowerową, jak gdyby nigdy nic, idzie dwójka ludzi z psem. Na dodatek, zamiast przynajmniej iść po prawej stronie, zajęli całą szerokość ścieżki. Mocno kombinując, zjechaliśmy na chodnik, a potem na trawę, żeby ich ominąć. Z optymizmem zakładamy, że pewnie… nie zauważyli człowieka na rowerze, jadącego im naprzeciw. Przecież o godzinie 19 słońce, schowane za blokami, mocno daje po oczach…

Dosłownie kilka metrów dalej pani z dziećmi urządziła postój na ścieżce rowerowej, połączony z rozmową wychowawczą i poprawianiem ubrań swoich pociech. Wszystko na dość ciasnym zakręcie – to naprawdę duże utrudnienie ruchu. Takich przypadków napotykamy wiele: a to ludzie wyprowadzający psa na spacer, a to biegające małe dzieci. Królową naszych zmagań w jeździe drogach dla jednośladów została pewna pani, która na ścieżce rowerowej wzdłuż Gałczyńskiego miała pretensje o to, że musiała zejść z drogi, gdy jechaliśmy jej naprzeciw. Mieliśmy wrażenie, że gdyby mogła, to zdzieliłaby nas torbą, którą miała w ręku, tak mocno, żebyśmy nie mogli jeździć po JEJ drodze przynajmniej przez rok. No cóż, przepraszamy panią, że nieświadomie zmusiliśmy ją do zejścia z drogi rowerowej na chodnik…

Czy pieszemu, który lubi chodzić między rowerami, poza potrąceniem i zwróceniem uwagi przez cyklistę, grozi coś jeszcze? – Chodzenie po drodze rowerowej to zdecydowane wykroczenie – mówi Krzysztof Piasek, rzecznik prasowy płockiej policji. – Za zachowanie, o którym mowa, grozi grzywna w postaci mandatu, a jeżeli ktoś odmówi jego przyjęcia, to sprawa może trafić do sądu – dodaje. Przypomnijmy, że tamowanie ruchu na drodze rowerowej jest niemal równoznaczne z tamowaniem ruchu na drodze, po której poruszają się samochody.

Rowerzyści coraz częściej i coraz bardziej oficjalnie protestują przeciwko pieszym na ścieżkach rowerowych. Po naszym teście, przyłączamy się do postulatu: Piesi, chodźcie po chodnikach!

Zobaczcie, jak wyglądały nasze zmagania na płockich ścieżkach rowerowych.