REKLAMA

Groźby pod adresem prezydenta Płocka. Straż miejska: W sprawie zajść w płockim ratuszu toczy się postępowanie

REKLAMA

Otrzymaliśmy odpowiedź od Straży Miejskiej w Płocku w sprawie dwóch zajść, do których doszło w Urzędzie Miasta Płocka. Chodzi o groźby kierowane przez mężczyznę, który wszedł do sekretariatu prezydenta Płocka oraz zajście z pracownikiem miejskiego monitoringu, który miał „szarpać się” z wiceprezydentem Płocka.

Przypomnijmy, według relacji naszej czytelniczki, 3 grudnia do sekretariatu prezydenta miasta Płocka wtargnął mężczyzna, który groził zrobieniem krzywdy prezydentowi (nie spotkał się z nim). Interweniował strażnik miejski, pełniący służbę w ratuszu (po wciśnięciu przycisku napadowego), który nie wylegitymował tego pana, lecz wyprowadził go z budynku. Z relacji świadków wynika, że mężczyzna ten nie miał na sobie maseczki, mimo tego nikt go przy wejściu nie zatrzymywał.

To relacja czytelniczki, a jak sprawę wyjaśnia Straż Miejska w Płocku?

– Po usłyszeniu alarmu napadowego, strażnik pełniący służbę przy wejściu od Starego Rynku natychmiast pobiegł do gabinetu jednego z prezydentów miasta. Przed gabinetem na korytarzu zastał mężczyznę, który nie powinien przebywać w tej części budynku. Strażnik potraktował obecność mężczyzny, jako zakłócanie ładu i porządku publicznego – informuje st. insp. Jolanta Głowacka, Rzecznik prasowy SM Płock.

Jak dodaje, mężczyzna był spokojny i trzeźwy, a w ręku nie trzymał nic, tym bardziej żadnego noża, co widać na nagraniu monitoringu.

– Niestety, strażnik popełnił błąd. Bo choć wyprowadził z ratusza mężczyznę, który podkreślam, nie stawiał oporu, był spokojny, a swoim wyglądem nie wzbudzał zainteresowania osób postronnych – to nie wylegitymował go. W przedmiotowej sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające w stosunku do funkcjonariusza, który poniesie konsekwencje służbowe swojej decyzji. Obecnie nie pełni już służby w budynku Urzędu Miasta Płocka przy Starym Rynku – tłumaczy st. insp. Jolanta Głowacka.

Drugie zdarzenie opisane przez czytelniczkę miało miejsce w poniedziałek, 7 grudnia, kiedy – według jej relacji – pijany pracownik monitoringu miejskiego szarpał się z wiceprezydentem Dyśkiewiczem, który miał zamknąć się przed nim w swoim gabinecie. Podobno i w tym przypadku nie było odpowiedniej interwencji.



Jak się okazuje, i w tej sprawie jest sporo przeinaczeń, wyglądających na rozdmuchaną plotkę.

– Pracownik monitoringu był trzeźwy – podkreśla rzecznik prasowa Straży Miejskiej w Płocku. – Do zdarzenia doszło w bramie budynku Urzędu Miasta Płocka, więc nie jest prawdą, że wiceprezydent zamknął się w swoim pokoju przed pracownikiem monitoringu. Umundurowany funkcjonariusz Straży Miejskiej, pełniący służbę w budynku Urzędu Miasta Płocka od ul. Zduńskiej natychmiast wylegitymował pracownika monitoringu i sporządził z zaistniałej sytuacji notatkę służbową oraz powiadomił o całym zajściu przełożonego – wyjaśnia st. insp. Jolanta Głowacka.

Obecnie również w tej sprawie toczy się postępowanie wobec pracownika monitoringu miejskiego w kwestii wyjaśnienia sytuacji jego nieetycznego zachowania wobec zastępcy prezydenta Piotra Dyśkiewicza.

– Chciałabym zapewnić w imieniu Komendanta Straży Miejskiej, że dokładamy wszelkich starań, aby zarówno pracownicy, jak i mieszkańcy czuli się w Ratuszu oraz pozostałych obiektach bezpiecznie. Niestety, nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji. Z zaistniałego zdarzenia wyciągnęliśmy wnioski, wprowadziliśmy już zmiany do systemu pełnienia służby na obiektach. Natomiast wprowadzanie w błąd opinii publicznej co do prawdziwych faktów zaistniałych sytuacji nikomu nie służy – podkreśla st. insp. Jolanta Głowacka.

Ktoś chciał pobić prezydenta Płocka, a pracownik szarpał się wiceprezydentem?

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 3

  1. John says:

    Death Kennedys i Watergate….Jak tak dalej pójdzie to strach pomyśleć co za masakra może się wydarzyć w dzień Św. Walentego.

  2. poyepy says:

    No proszę co za zbrodniarz bez szmatki na twarzy. Przywrócić karę śmierci należałoby dla takich zbrodniarzy.

  3. Taka jest prawda says:

    Nie jestem zwolennikiem żadnej partii nie zasługują na poparcie …. A już czerwonym wierzyć to tak jakby czytać książki szkolne historii z lat komunistycznych .TAK NIESTETY PRAWDA BOLI?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Przeczytaj

Reklama


REKLAMA


  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU