REKLAMA

Działkowicze walczą o swoje

REKLAMA

– Mam działkę od 1983 roku, zapłaciłem za nią własnymi pieniędzmi. A teraz ktoś przychodzi i mi mówi, że mam ją oddać, a ja tej działce życie poświęciłem – mówił nam jeden z prezesów, biorących udział w zebraniu płockich działkowców. – Od wiosny do jesieni, każdą wolną chwilę spędzamy na naszej działce – wyznał poddenerwowany.

A jest czym się denerwować, bo jeżeli nie uda się zebrać wystarczającej liczby podpisów pod projektem obywatelskim „STOP rozbiórkom altan”, wszystko wskazuje na to, że ogrody działkowe z polskich miast szybko znikną. W grę wchodzą niebagatelne liczby, bo w całej Polsce jest ponad 900 tysięcy działek, z czego płocki okręg obejmuje 6455, z której każda jest o powierzchni około 300 m2. Prezesi ogrodów działkowych mają zatem o co powalczyć.

W piątek, 1 sierpnia, na zebraniu przy ulicy Szpitalnej w Płocku, w świetlicy Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Powstańców” stawili się prezesi poszczególnych ogrodów z terenu działania Okręgowego Zarządu Mazowieckiego Delegatury Rejonowej w Płocku, który obejmuje: Płock, Sierpc, Gostynin, Żuromin oraz Wyszogród. Zebrania odbywają się w całej Polsce, bo dla wielu tysięcy użytkowników działek, to jest ich być albo nie być.

Latami dbali o swoje małe azyle, a w tej chwili, mówiąc zwięźle i prosto – ktoś decyduje za nich o miejscach, w które włożyli mnóstwo pracy. – Jeżeli uchwała przejdzie bez poprawek, to wszyscy będą musieli rozebrać altany na działkach, bo według ustawodawcy altana to lekka, przewiewna konstrukcja, która chroni przed deszczem lub słońcem – tłumaczył nam obecny na zebraniu radny Arkadiusz Iwaniak, który wspiera działkowców w tej nierównej walce. – Jeśli właściciele działek będą musieli rozebrać altany, które spełniają ważną rolę na działkach, to będzie można te tereny zrównać z ziemią – denerwował się.

Od 18 lipca działkowcy mogą zbierać podpisy pod projektem o zmianie ustawy Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw. Nowelizacja ta ma uchronić przed rozbiórką 900 tysięcy altan, znajdujących się na terenie ogrodów działkowych. Całkowicie jest to zrozumiałe i wywołuje dyskusje społeczne. Na piątkowym spotkaniu padło wiele gorzkich słów, niezbyt pochlebnych, pod adresem ekipy rządzącej. Do składania podpisów na listach poparcia obecna na zebraniu płockich działkowców Anna Kubuj, dyrektor biura OZM PZD w Warszawie, nie musiała specjalnie przekonywać. Wielu z prezesów wiedziało gdzie ma się zgłosić po listy lub gdzie je znaleźć i wydrukować. W tej sytuacji liczby mówią same za siebie, bo w niespełna dwa tygodnie działkowiczom udało się już zebrać ponad 25 tysięcy podpisów.



Użytkownicy działek słusznie wyszli z założenia, że im większa liczba osób na listach złoży swój podpis, tym większa szansa na jego uchwalenie przez Sejm. Dlatego warto, by w kampanię włączyli się nie tylko działkowcy i ich rodziny, ale również sąsiedzi i przyjaciele. Zbierający podpisy muszą pamiętać, że podpisy należy zbierać na kartach z nazwą komitetu i projektu ustawy. Wpisując dane trzeba zadbać, by pokrywały się one z danymi z dowodu osobistego. Podpis pod projektem musi być składany dobrowolnie i własnoręcznie. Wypełnione i podpisane listy należy przekazać do najbliższego Okręgowego Zarządu lub wysłać pocztą na adres: Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „STOP rozbiórkom altan” – Projektu ustawy o zmianie ustawy – Prawo budowlane oraz niektórych innych ustaw, ul. Bobrowiecka 1, 00-728 Warszawa.

Po wzburzeniu, panującym na zebraniu można przypuszczać, że działkowa „machina” ruszyła z całą siłą. Wymagana liczba podpisów to 100 tysięcy, które pozwolą złożyć projekt w Sejmie. Jednak można się spodziewać, że będzie ich o wiele więcej. Działkowicze chcą walczyć o swoje i mają do tego prawo. I chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jak ważną rolę w życiu ich właścicieli odgrywają te małe skrawki ziemi. Bo dla większości ich działki to małe azyle, które dają wytchnienie i czynny wypoczynek na świeżym powietrzu, a także okazję do sąsiedzkich spotkań i miejsce zabaw dla dzieci. – Nie każdego stać na wczasy nad morzem, w górach czy na Teneryfie – mówią prezesi, uczestnicy piątkowego zebrania. – Zresztą, w te działki włożyliśmy kupę serca, wychowywały się tam całe pokolenia. Żeby działeczka była zadbana, to też kosztowało, a teraz przyszłoby nam to oddać – mówili, nie ukrywając wzburzenia.

Na piątkowym zebraniu, poruszano też inne tematy, ale również bardzo ważne. Między innymi dyskutowano nad projektem nowego statutu Polskiego Związku Działkowców. – Zapisy w statucie nie są jednoznaczne, a my nie jesteśmy prawnikami – słychać było z sali. Anna Kubuj, dyrektor biura PZD, ze spokojem starała się odpowiedzieć na każde z pytań. Najwięcej kontrowersji w zapisie statutu wzbudziły opłaty dla użytkowników działek. Jednak projekt statutu jest nowy i dlatego cały czas trwają nad nim publiczne debaty. Działkowicze mogą składać swoje propozycje, które będą brane pod uwagę w finalnym zapisie. Miłym akcentem na piątkowym spotkaniu była rozmowa na temat organizacji krajowych, mazowieckich oraz płockich dni działkowca.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 1

  1. sam&sam says:

    Sorry, taki mamy klimat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU