Do Muzeum Mazowieckiego w Spichlerzu „zabłądzić” nadzwyczaj łatwo, tym bardziej, że teraz mamy ku temu nadzwyczaj fascynujący powód. Oto możemy podziwiać eksponaty ze zbiorów własnych tej placówki, zaprezentowane nam w ramach dwóch wystaw: „Kultura Mazowsza w ludowej wizji świata” oraz „Sztuka Dalekiego Wschodu – Płockie Skarby buddyjskiej Azji”.

Pewnie nieco zdziwiła Państwa wiadomość, że w zbiorach Muzeum Mazowieckiego jest na tyle bogata i unikalna kolekcja azjatyckich zabytków, że z powodzeniem można z nich stworzyć stałą wystawę i to o tak rozległym spektrum geograficznym i kulturowym – od Korei przez Chiny, Mongolię, Tybet aż po Japonię.

Otóż należy w tym miejscu pamiętać, że zalążkiem współczesnego, płockiego muzeum były zbiory różnych eksponatów Towarzystwa Naukowego Płockiego. Już na początku dwudziestego wieku była to instytucja na tyle prężna i znajdująca społeczne uznanie, iż nie brakowało hojnych darczyńców.

Jednym z nich był Ludwik Kunkiel – właściciel majątku w Drobinie, uczestnik powstania styczniowego, działacz społeczny i patriotyczny, który w swym testamencie zapisał płockiemu muzeum znaczny majątek, w skład którego wchodziły również cenne dzieła sztuki Dalekiego Wschodu. Jednakże nie tylko. W darowiźnie znalazła się również „Boska Komedia” Dante Alighieri wydana w 1487 roku, którą już niebawem – w poniedziałek, 19 października, będziemy mieli okazję podziwiać w siedzibie Towarzystwa.

Kolejnym darczyńcą dalekowschodnich artefaktów był człowiek niezwykły. Na podstawie jego bogatego życiorysu mógłby powstać niejeden film, jednak nazwanie go „polskim Indiana Jones’em” byłoby pewnie zbyt daleko posuniętym kolokwializmem i nadużyciem. Wacław Wieńczysław Piotrowski, bo o nim tutaj mowa, był podróżnikiem, dziennikarzem, literatem i działaczem politycznym i społecznym. Już w wieku 14 lat wybrał się w podróż do Turcji, został jednakże zatrzymany w Chocimiu i odstawiony do domu.

To jednakże nie przeszkodziło mu w niczym, aby już w wieku 19 lat próbować, niestety, z podobnym skutkiem, wybrać się do Ameryki. Zatrzymany na Śląsku, został deportowany do granic Rosji. W 1904/1905 roku wziął udział w akcjach rewolucyjnych, w związku z czym został aresztowany, a potem zesłany w głąb Rosji. Stamtąd wyemigrował do Brazylii, gdzie osiadł na kilka lat, zajmując się uprawą roślin, hodowlą półdzikich koni, handlem wymiennym i naturalnie eskapadami po Ameryce Południowej. W 1908 roku powrócił do Europy – był we Francji, Holandii, Szwajcarii, na koniec w Polsce, by już w 1913 udać się wraz z kilkoma innymi Polakami w pieszą podróż dookoła świata – łącznie nasze, rodzime obieżyświaty dokonały nie lada wyczynu, ponieważ przez pampasy, góry, tropikalne puszcze interioru Ameryki Południowej zdołali przejść około 3 tysięcy kilometrów.

Zawierucha I wojny światowej sprawiła, że nasz bohater znalazł się we Francji i walczył z Niemcami, potem w 1916 roku przez Skandynawię wyruszył w podróż do Murmańska, a w 1918 roku udał się na Syberię i dalej – Góry Sajańskie, pogranicze Mongolii, Bajkał, Mandżuria, Sachalin, Kraj Usuryjski, Władywostok, Tokio… to tylko niektóre z miejsc na trasie wędrówki Wacława Wieńczysława Piotrowskiego. Podczas tej niekończącej się eskapady, podróżnik tworzył swoją niepowtarzalną kolekcję cennych pamiątek z podróży, lecz również angażował się w sprawy społeczne, redagował pisma, uczestniczył w repatriacji polskich dzieci z Syberii, był delegatem Polskiego Czerwonego Krzyża, a także… sprzedawał skóry dzikich zwierząt i poszukiwał złota.
Do kraju powrócił w 1922 roku. Swe wspomnienia z podróży, przygody i wspomnienia publikował w wielu polskich czasopismach, również w „Dzienniku Płockim”.

Płocka kolekcja wzbogaciła się również znacząco o dzieła sztuki japońskiej już po II wojnie światowej, za sprawą Zdzisława Okęckiego – polskiego dyplomaty, który w latach 1928-30 pełnił funkcję posła nadzwyczajnego i ministra pełnomocnego w Tokio.

Oczywiście, zdarzały się również pojedyncze dary płockich kolekcjonerów, część dzieł zakupiło samo Muzeum. Na wystawie możemy zatem podziwiać tkaniny, rzeźby, posążki, malowidła, drzeworyty, ceramikę, elementy strojów oraz broń. Rzeczywiście są to płockie skarby azjatyckiej kultury, na dodatek zebrane w jednej kolekcji.

Tymczasem na wyższych kondygnacjach Spichlerza przygotowano ekspozycję z rodzimego nam regionu pt. „Kultura Mazowsza w ludowej wizji świata”. Chociaż sam tytuł brzmi dość naukowo, może tajemniczo, sama wystawa porywa zarówno rozmachem, ilością zgromadzonych eksponatów, jak i przede wszystkim klarowną koncepcją. Myliłby się ten, kto uznałby, że ma tu do czynienia z nudną „cepelią”.

Stroje ludowe, przedmioty codziennego użytku, obrzędy, wierzenia, narzędzia, zdjęcia i dzieła sztuki ludowej zapełniają kolejne kondygnacje spichlerza, jednakże podane w zupełnie nowatorskiej konwencji, zaciekawią zarówno dzieci, jak i dorosłych. Jest tu i tajemnicza studnia, jest niebo, ale też i piekło oraz cyrk, a nawet kącik zabaw dla najmłodszych. Wystawa doskonale również wypełnia również funkcję edukacyjną. Na przykład – to że jesteśmy mieszkańcami Mazowsza wie każdy… ale jakiego? Otóż Starego Mazowsza, ale są jeszcze inne regiony etnograficzne – Kurpie Puszcza Zielona, Kurpie Puszcza Biała, Łowickie, Gąbińskie, Rawskie, Kołbielskie.

Cóż można powiedzieć na podsumowanie obydwu ekspozycji? Niewątpliwie każda na swój sposób, zależny od tradycji kulturowej, przedstawia wizje świata, niby tak odległe, różne lecz, czy aby na pewno?

Duże słowa uznania należą się pracownikom muzeum za niezwykle interesującą koncepcję wystawienniczą. Świetna aranżacja wnętrza zabytkowego spichlerza oraz wykorzystanie całej gamy środków multimedialnych wprowadza widza doskonale w nastrój, można tu bez trudu przenieść się w czasie i przestrzeni. A na każdym kroku czuje się przemyślane i pieczołowite podejście do każdego szczegółu ekspozycji. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak zachęcić Państwa do zwiedzania.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji