– Wójt gminy Brudzeń Duży od ośmiu lat obiecuje, że nasze tereny zyskają wreszcie odwodnienie. Zobaczcie, jak to teraz wygląda – napisał do nas czytelnik, przesyłając zdjęcia terenów przed jego domem. W pierwszym momencie sądziliśmy, że to… jezioro.
Mieszkaniec Sikorza (gm. Brudzeń Duży) napisał do nas w sprawie permanentnie zalewanych działek w tej miejscowości. – Dotyczy to mojej, jak i sąsiadów działki. Wczoraj straż odpompowała wodę, dziś jest to samo. Przyjechał wójt i znów kończy się wszystko na obietnicach. Dotarła na miejsce koparka, która ruszyła dwa razy łychą, udrożniła jedynie odpływ przez drogę i pojechała… A dalej gdzie ta woda ma iść? Ta sprawa toczy się od 2010 roku – tłumaczy czytelnik.
To, że Sikórz ma ogromny problem z odwodnieniem terenów, widać chociażby po działaniach Ochotniczej Straży Pożarnej KSRG Sikórz.
28 stycznia godz. 19.40 – Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Płocku dysponuje jeden zastęp z naszej jednostki do zalanej posesji w miejscowości Sikórz, gm. Brudzeń Duży. Po dojeździe na miejsce zdarzenia zastaliśmy zalaną w całości działkę oraz częściowo kotłownię, w której znajdował się kocioł grzewczy. Po rozpoznaniu sytuacji stwierdzono, że siły i środki są niewystarczające. Niezwłocznie do pomocy został zadysponowany jeden zastęp OSP Bądkowo Kościelne. Przy użyciu pomp szlamowych, przystąpiliśmy do przepompowania wody poza obręb zamieszkania. Po zakończonych działaniach udaliśmy się do kolejnego zgłoszenia.
28 stycznia godz. 21.50 – Udaliśmy się wraz z zastępem OSP Bądkowo Kościelne pod kolejny adres do podtopionej posesji w Sikorzu. Po dojeździe na miejsce, zastaliśmy działkę całkowicie zalaną wodą. W celu odpompowania wody, ponownie użyte były pompy szlamowe.
29 stycznia godz. 11.35 – Stanowisko Kierowania Komendanta Miejskiego PSP w Płocku dysponuje jeden zastęp z naszej jednostki do zalanej kotłowni oraz działki w miejscowości Sikórz, gm. Brudzeń Duży. Nasze działania polegały na wypompowaniu wody z zalanego pomieszczenia przy pomocy pompy szlamowej. Następnie działania prowadzone były przy wypompowywaniu wody z zalanej działki. W działaniach wspomogli naszą jednostkę strażacy z OSP Bądkowo Kościele.
Jak podkreślają strażacy, przez fatalnie utrzymane rowy melioracyjne w tej miejscowości, takie sytuacje będą powtarzały się coraz częściej. Tymczasem, jak wyjaśnia mieszkaniec Sikorza, ten problem pojawia się już od wielu lat.
– Woda spływająca z pól z sąsiednich wiosek idzie akurat przez naszą miejscowość. W 2010 roku już nas zalało, przyjechał wtedy do nas obecny wójt Andrzej Dwojnych. Obiecał nam czyszczenie rowów, odkopanie ich, żeby ten odpływ wody był – tłumaczy genezę problemu czytelnik. Jak mówi, ta wizyta nie poprawiła ich sytuacji. – Przysłał dwóch panów, którzy postali na szpadlach i pojechali. I na tym się skończyło – tłumaczy rozgoryczony mieszkaniec, który wtedy budował swój dom.
A woda wyrządza tu wiele szkód, pojawiając się praktycznie przy każdych większych opadach. Ostatni, bardzo deszczowy rok, dał się mieszkańcom mocno we znaki.
– U mnie woda zaczęła pojawiać się w piwnicy, natomiast u sąsiadów garaż i kotłownia są już zalane. Strażacy przez kilka godzin odpompowują wodę, ale to nic nie daje, bo woda napływa, a nie ma gdzie odpływać – wyjaśnia mieszkaniec Sikorza. Zalewane są drogi dojazdowe, rolnicy mają zalane pola, do domów zaczyna wchodzić pleśń. – Latem będzie tu smród, będą komary, robactwo, kto mi za to zwróci? – pyta retorycznie.
Brak odwodnienia terenu spotęgowany jest również zapchanymi rowami przydrożnymi przy drodze 559. – Kiedyś były czyszczone, obecnie są całkowicie zapchane – mówi czytelnik.
– Jesteśmy wioską całkowicie zapomnianą przez gminę, nie ma tu żadnych dotacji. Gmina nic nie robi w tym kierunku, żeby nasi mieszkańcy mieli lepiej. Potrafi zrobić jakąś imprezę z Pazurą, a nie ma paru tysięcy, żeby koparki wykopały i udrożniły rowy. Powinien iść również nakaz udrożnienia rowów do rolników, którzy zasypali rowy przy swoich polach. A wójt przyjeżdża, popatrzy, że znów zalało i tyle. Nawet na głupie oświetlenie czekamy piętnaście lat! – denerwuje się mieszkaniec Sikorza.
Tłumaczy, że wszyscy zainwestowali duże pieniądze, żeby w tym miejscu zamieszkać. – Dlaczego przez zaniedbanie gminy mamy mieć zniszczone domy? – pyta nasz czytelnik. – Gmina ma pieniądze na jakiś Dzień Buraka, a nie ma pieniędzy na to, żeby ludzie normalnie mieszkali – podsumowuje.
Co na to wójt? Wysłaliśmy pytania do urzędu gminy. Czekamy na odpowiedź.














































