Za niespełna dwa tygodnie w Płocku ma odbyć się Marsz Równości, zapowiadany jako m.in. poparcie dla środowiska LGBT, ale i przeciw mowie nienawiści czy nietolerancji. Co sądzą o organizacji tego wydarzenia i objęciu go patronatem honorowym prezydenta Płocka płoccy politycy?
Andrzej Nowakowski – prezydent Płocka (PO)
Marsz odbędzie się w Płocku. Dlaczego? Tak zdecydowali organizatorzy. Na ich prośbę udzieliłem honorowego patronatu, gdyż jako prezydent miasta nie dzielę mieszkańców na lepszych i gorszych. Ten marsz ma propagować równość wobec prawa. Obejmowałem patronatem m.in. Marsz dla Życia i Rodziny, Marsz Żołnierzy Wyklętych, czy chociażby corocznie organizowany Orszak Trzech Króli. Ktoś niewierzący mógłby zapytać, po co prezydent daje patronat nad takimi wydarzeniami? Odpowiedź jest jedna – to są przedsięwzięcia istotne społecznie, niezwykle ważne dla wielu osób.
Odpowiedzialność za zapewnienie bezpieczeństwa spoczywa na organizatorach i na policji. Rola prezydenta kończy się na wydaniu pozwolenia na zorganizowanie marszu. Wydałem takie pozwolenie i moja decyzja nie mogła być inna. Były w Polsce sytuacje, kiedy prezydenci miast zabraniali organizowania takich marszy, a sądy nakazywały odwołanie tych decyzji. Należy pamiętać, że zgodnie z polską Konstytucją, każdy ma prawo do organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich.

Wioletta Kulpa – przewodnicząca PiS w Płocku
Nie jestem przeciwna organizacji legalnych zgromadzeń. Sytuacja w Płocku jest jednak skomplikowana, ponieważ w ten sam weekend odbywa się mecz piłki nożnej podwyższonego ryzyka [Wisły Płock z Legią Warszawa – przyp.red.], który odbędzie się, co prawda, dzień później, ale już słyszy się głosy o wcześniejszym przyjeździe kibiców. Już organizowana jest także na ten sam dzień kontrmanifestacja. Osoby, które wydają decyzję o organizacji takiego marszu, powinny wziąć pod uwagę wszystkie te aspekty, ponieważ tu chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo i to, co będzie działo się na trasie przemarszu.
Mam nadzieję, że z obu stron nie ma złej woli i nikt nie będzie szedł na „sprawdzenie siły”, mam nadzieję, że nie o to chodzi. Biorąc pod uwagę to, co stało się w Białymstoku, włodarze Płocka powinni zastanowić się, czy narażać mieszkańców na takie sytuacje, ryzyko bójek czy chuligaństwa. Musimy brać pod uwagę, że podczas podobnych wydarzeń pojawiają się prowokatorzy, którzy z premedytacją wywołują zamieszki. W tym kontekście należy przemyśleć, czy decyzje powinny być podejmowane tylko w oparciu o to, że każdy ma prawo protestować.

Tomasz Kominek – przewodniczący PSL w Płocku
W kwestie ideologiczne staram się nie angażować. Są to na tyle osobiste sprawy każdego z nas, że nie widzę sensu w organizowaniu jakiegokolwiek marszu, związanego z tym tematem. Te sprawy nosi się w sercu i, moim zdaniem, nie wolno nimi epatować. Uważam też, że niekoniecznie przyjęcie patronatu honorowego prezydenta Płocka nad tym wydarzeniem jest trafionym pomysłem. Osobiście nie opowiadam się po żadnej ze stron i nie wezmę udziału w żadnym z organizowanych w tym dniu marszy.
Pod kątem bezpieczeństwa sądzę, że będzie to bardzo trudny weekend dla wszystkich, którzy zajmują się tą kwestią w Płocku. Nie można zapominać, że odbędzie się w ten weekend także mecz o najwyższym ryzyku z Legią Warszawa. Po drugie, jeżeli ten marsz został na tyle wypromowany, że piszą o nim również media ogólnopolskie, to oznacza, że osoby o skrajnych poglądach, zarówno po jednej, jak i po drugiej stronie, pojawią się również w Płocku. Biorąc to pod uwagę, będzie bardzo trudno zapewnić bezpieczeństwo. W mojej opinii, kolejny raz, zupełnie niepotrzebnie, Płock zasłynie nie z tego, co powinien.
Obawiam się też, niestety, że jest to wydarzenie bardziej polityczne, niż ideologiczne i nagle okaże się, że ci, którzy powołują te marsze do życia, znajdą się na listach do Sejmu czy Senatu z takiego czy innego ugrupowania. Według mnie, należałoby się zastanowić, czy warto na 90 dni przed wyborami podkręcać tak nastroje społeczne, podkreślam, po obydwu stronach. Według mnie, w tym kraju są respektowane prawa wszystkich, a to podsycanie emocji powodują konflikty.

Bartosz Leszczyński – Stowarzyszenie Płock TuMy
Sądzę, że organizacja Marszu Równości w takim mieście jak Płock nic dobrego dla sprawy nie wniesie, a jedynie podzieli mieszkańców. Jesteśmy zbyt małym miastem na tego typu wydarzenia. Moim zdaniem, zarówno Marsz Równości, jak i kontrmanifestacja równają się wielkim, zupełnie niepotrzebnym emocjom.
Uważam też, że te emocje mogą stworzyć niebezpieczne sytuacje dla maszerujących. Wolałbym zamiast tego typu marszu, aby ci ludzie np. zbierali podpisy pod projektami uchwał obywatelskich i tam koncentrowali swoje zaangażowanie. Ja nie zamierzam uczestniczyć w tym wydarzeniu.














































