CIFAL zostaje, ale dostanie mniej. Jest pomysł na Sobótkę

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

To już kolejna zmiana budżetu miasta w tym roku. Tu 200 tysięcy, tam 200 tysięcy… Co się zmienia? Miasto policzyło środki, jakie wpłyną do nowej jednostki, która zajmie się ściąganiem czynszów z mieszkań komunalnych. 200 tysięcy dostanie spółka CIFAL, tyle samo jest przewidziane jest na promocję gospodarczą miasta.

Jakie są owoce obecności CIFAL-u w Płocku?

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Wątpliwości co do działalności spółki mają nie tylko opozycyjni radni, ale też mieszkańcy. – W Biblii jest takie sformułowanie “po owocach ich poznacie”. Jakie są owoce działalności CIFAL-u w Płocku? Nie ma żadnych – grzmiał z mównicy Paweł Stefański, społecznik.

O zasadność przesunięcia 200 tysięcy złotych na działalność spółki pytała też Wioletta Kulpa. – Na co konkretnie jest to przeznaczone, co będzie realizowane? Jakie korzyści odniesie miasto ze współpracy z CIFAL-em? Mam nadzieję, że nie będzie to tylko korzyść dla pana prezydenta… – komentowała radna PiS.

Miasto podjęło decyzję o likwidacji CIFAL-u, ale jednocześnie chce, żeby spółka… została w mieście. W poprzednich latach działalność spółki kosztowała około 600-700 tysięcy złotych. Teraz ma być to o wiele mniejsza kwota

– Nie chcemy się pozbyć znaczka CIFAL Unitar. Wszystko jest skierowane na to, aby wydatkować jak najmniejsze środki. W autopoprawce wprowadzamy 200 tysięcy złotych, a więc o wiele mniej – odpowiedział wiceprezydent Jacek Terebus. Dlaczego środki są przesuwane dopiero w marcu, a nie przy okazji projektowania budżetu? Okazuje się, że trwały rozmowy z CIFAL-em na temat formuły działalności.

– Zgodnie z celem funkcjonowania CIFAL-u, chcemy w tym roku zorganizować 2-3 konferencje. Jedno ze szkoleń z zakresu mobilności miejskiej odbędzie się już 28-29 kwietnia. Rozmawiamy o kolejnych – zapewnił zastępca prezydenta.

200 tysięcy na gadżety to przesada?

Radna Kulpa zwróciła uwagę na przesunięcie kolejnych 200 tysięcy złotych na materiały promocyjne, które miasto wykorzysta podczas uczestnictwa w VIII Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach i Targarach Muratora. – Na wydruk plakatów i zakup materiałów promocyjnych planujecie wydać 200 tysięcy złotych. Czy państwo nie planowaliście tego przedsięwzięcia jak przyjmowaliście budżet na 2016 rok? Dlaczego teraz wprowadzacie to jako “wrzutkę”? Czy to nie jest zbytnią przesadą? – dopytywała.

Liderka PiS dopatrzyła się również 50 tysięcy złotych, jakie będzie przesunięte do wydziału promocji i informacji na “promocję miasta podczas rejsów statkiem pasażersko-wycieczkowym po Powiślu”. – Czy tego tego też nie planowaliście? Co jest korzyścią dla miasta z tych 50 tysięcy złotych? – kontynuowała.

– 200 tysięcy to nie tylko gadżety promocyjne. Planujemy zorganizować dwie imprezy. Targi Muratora, to ok. 80 tysięcy złotych. Planowaliśmy je zorganizować już rok temu, kwoty pojawiają się teraz, bo negocjowaliśmy z Muratorem. Są też tutaj zabezpieczone kwoty na targi Partnerstwa Publiczno-Prywatnego, które jesienią odbędą się w Płocku. Kolejne 80 tys. to kwota na targi w Katowicach. Pozostała kwota to gadżety, które chcielibyśmy sobie zapewnić na cały rok – tłumaczył Jacek Terebus.

Wiceprezydent ujawnił, że w Katowicach miasto chciałoby uroczyście podpisać nową umowę z CIFAL-em. – Spotkało się to z dużym zainteresowaniem organizatorów. Będziemy promować nasze miasto. Wystawiają się tam przedsiębiorcy i ludzie, którzy poszukują ciekawych terenów inwestycyjnych czy współpracy z samorządem – dodał.

Fot. Michał Wiśniewski

Fot. Michał Wiśniewski

Ciekawa jest natomiast sytuacja z promocją na statku. Okazuje się, że miasto będzie dopłacało do biletów na rejs i stąd dodatkowe 50 tysięcy. Łączny koszt promocji na statku to 110 tysięcy złotych.

– Umowa obowiązywała już wcześniej, ale tylko w okresie sierpień-wrzesień. Właściciel zwrócił się z uwagami, żeby świadczenie trwało przez 5 miesięcy. Płock będzie dopłacał 50% do biletów właśnie z tej kwoty 50 tysięcy – wyjaśnił wiceprezydent Roman Siemiątkowski. Jak zapewnił, firma przeniosła się z Wyszogrodu do Płocka i w naszym mieście płaci podatki.

Jest pomysł na Sobótkę?

Co stanie się z zalewem? Jak się okazuje, miasto planuje zakupić specjalną łódź, która mogłaby pogłębić “Sobótkę”. Takie działania były wskazywane już we wcześniejszych analizach, co przypomniała Wioletta Kulpa. – Z uwagi na brak środków, ta propozycja nie została jednak przyjęta. Prace nad analizami trwają od 2012 roku. Przez 4 lata nie powiedzieliście, że od tego odchodzimy. To, że kupicie łódź koszącą za 350 tysięcy, nie znaczy że zalew nie będzie zarastał od dna. Czy jest sens kupowania łodzi, która będzie tylko elementem pośrednim, a nie wyeliminuje przyczyny? – powątpiewała.

Wiceprezydent Piotr Dyśkiewicz potwierdził, że miasto rozważa zakup takiej łodzi. Zapewnił jednak, że taka łódź, oprócz wykaszania trzciny, może służyć też do pogłębiania zalewu.

Jak wyjaśniła Maja Syska-Żelechowska, dyrektor Wydziału Kształtowania Środowiska w ratuszu, miasto rzeczywiście dysponowało koncepcją pogłębienia “Sobótki” na potrzeby przeprowadzania tam zawodów wioślarskich.

– Zakresem refulacji objęty byłby tylko pas, prostokąt, wzdłuż skarpy wiślanej i tam odbywałyby się zawody. Zgodnie z tą koncepcją, z akwenu miałoby być usunięte 56 tysięcy metrów sześciennych osadów dennych. Przed przekazaniem do dalszej obróbki, musiałyby być zdeponowane na terenie zalewu. Kosztowałoby łącznie blisko 2 mln złotych – wyjaśniała Maja Syska-Żelechowska.

Jak podkreśliła dyrektor, nie ma także gwarancji, że osad nie napłynie z innych części zbiornika. Nie ma również analiz, które zapewniłyby chociażby o stateczności skarpy. Ratusz odszedł więc od tej koncepcji i zwrócił się w kierunki łodzi. – Uznaliśmy, że przyczyną powstawania osadów dennych są rośliny, które porastają zbiornik. Skuteczna i sukcesywna eliminacja trzciny może doprowadzić do tego, że zmniejszy się ilość osadów i nie będzie przyrastała w tak zastraszającym tempie – dodała.

Miasto rozważa więc zakup nowej lub używanej łodzi, co też jeszcze będzie analizowane. – W mojej ocenie zasadny jest zakup tej łodzi i przekazanie jej Muniserwisowi. Do tej pory za jednorazowe wykoszenie płaciliśmy 40 tysięcy złotych – zakończyła.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji