„Chcemy żyć jak ludzie, nie w smrodzie i brudzie”. Protest mieszkańców Ciółkowa [ZDJĘCIA]

REKLAMA

Czy sprawa Ecoriver zakończy się happy endem? Na dzisiaj tego nie wie nikt. Natomiast pewne jest to, że decyzje, złe decyzje sprzed kilku lat, „zatrzymały” dzisiaj Płock. Jedno z najruchliwszych skrzyżowań, w godzinach piątkowego szczytu komunikacyjnego, blokowali mieszkańcy gminy Radzanowo. To, co działo się na ulicach miasta, otarło się o istny armagedon.

8 maja, mieszkańcy Ciółkowa i Śniegocina postanowili zablokować ulice Płocka. Na jednym z najruchliwszych skrzyżowań, tj. Alei Jachowicza z ul. Kilińskiego (przy Stanisławówce i ZUS), kilkadziesiąt osób z transparentami, flagami, przy dźwięku wyjącej syreny oraz głośno wykrzykiwanymi hasłami, chodziło po pasach. Ruch drogowy w Płocku totalnie został sparaliżowany. Co prawda, raz na jakiś czas, protestujący przepuszczali kilka aut czy autobusy, ale to była przysłowiowa „kropla”, wokół tego co się działo.

PowiązaneTematy

Jeśli napiszemy, że to był piątek i godziny od 14 do 16, to płocczanie wiedzą co to oznacza w praktyce. I bez blokady ciężko w tym dniu poruszać się po mieście w stronę Podolszyc, a co dopiero gdy nastąpił zator. Kierowcy byli wściekli i jakoś nie słyszało się pochlebnych uwag, tak pod adresem protestujących, jak pod adresem władz. – Proszę pani to kpina z ludzi, jadę po dziecko do przedszkola – mówił nam wzburzony płocczanin. – A to ja im tego narobiłem, czemu my mamy stać w korku? – nie ukrywał zdenerwowania następny. Z kilku aut stojących w korku na Alejach Jachowicza, przy hotelu Petropol, słyszeliśmy tylko niecenzuralne słowa. Staraliśmy się tłumaczyć, o co chodzi mieszkańcom gminy Radzanowo i czemu protestują, rozumiejąc ich determinację. Jednak było to bezskuteczne. Policja próbowała kierować ruch na ulicę Mickiewicza, ale to powodowało potworne zamieszanie, i korki w innych częściach miasta. Również w naszej redakcji rozdzwoniły się telefony. – Kto wydał pozwolenie na taki protest w godzinach szczytu i to w piątek? – pytał nas rozgoryczony czytelnik. – Czy teraz my mamy zablokować wszystkie ulice wokół urzędu, żeby urzędnicy zrozumieli, jakie to fajne? Jadę przez kilkadziesiąt minut od Jachowicza do Sienkiewicza, to jakiś horror – mówił.

– Będziemy co miesiąc wychodzić z transparentami i flagami, a może wtedy władze zrozumieją, że to kolejne lato, podczas którego mamy zatrute życie smrodem i nie chcianym sąsiedztwem – mówił nam Bogdan Przedpełski, jeden z organizatorów protestu.

Można by rzec, że sprawa firmy Ecoriver wraca… szybciej niż bumerang. Na naszych łamach już kilkakrotnie poruszaliśmy ten temat, ostatnio w marcu br. Staraliśmy się wtedy dotrzeć do władz, instytucji, właścicieli firmy, prokuratury oraz mieszkańców Ciółkowa i Śniegocina. Wtedy też martwiliśmy się, że mieszkańców spotka w nadchodzące lato ten sam koszmar, który przeżywali rok temu. – I nic nie wskazuje na to, że się coś zmieni. Tam się nic nie dzieje, zmieniają się tylko właściciele, a poza tym jest jak było. Za chwilę dojdzie do przeniknięcia w grunt tego „syfu” i okaże się, że Wisła zostanie skażona – mówił nam dzisiaj Bogdan Przedpełski, mieszkaniec Ciółkowa.

Na miejscu, gdzie mieszkańcy blokowali ulice, przybył starosta płocki Mariusz Bieniek, poseł Piotr Zgorzelski, wójt gminy Radzanowo Sylwester Ziemkiewicz, a także w Radosław Lewandowski, kierownik płockiej delegatury urzędu wojewódzkiego. – Znowu tylko obiecują, już mamy tego dosyć – dało się słyszeć wśród protestujących.

Mariusz Bieniek zaprosił mieszkańców do starostwa w poniedziałek na rozmowy. Czym się skończą? – Raczej znowu obiecankami – twierdzą protestujący. Starosta uważa, że: – Skoro na teren zakładu już nic nie wjeżdża, to już jest sukces. Jeżeli Ecoriver nie zutylizuje odpadów, to koszty z tym związane poniesie państwo – tłumaczył. Z kolei z ust posła Piotra Zgorzelskiego mieszkańcy usłyszeli, że za dwa, trzy miesiące odpady zostaną usunięte. – Wszystkiemu winne są obowiązujące przepisy – mówił do mieszkańców i mediów.

Trudno w tej sytuacji „iść środkiem drogi”. Każda strona w tym sporze ma swoje racje. Mieszkańcy po raz trzeci wyszli na ulice Płocka, dziś było to bardzo dotkliwe, odczuli to wszyscy. Władze też nie pozostają obojętne, starają się znaleźć złoty środek na rozwiązanie problemu, związanego ze złymi decyzjami poprzedników. Płocczanie stojący w korkach denerwowali się, ale co by zrobili na miejscu mieszkańców Ciółkowa? Nikt nie umiał na to odpowiedzieć sensownie i bez zdenerwowania.