Celuloza spoiwem w związku?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Jesteśmy oburzeni, że w przestrzeni publicznej pojawiły się bilbordy, piętnujące związki partnerskie, że dzieci zrodzone z takich związków są przekonywane, że ich rodzice grzeszą. Nasze bilbordy są odpowiedzią na plakaty, które pojawiły się w całej Polsce – tłumaczyła nam Litosława Koper, szefowa płockiego SLD.

Od dziś, od Podolszyc aż po Winiary, w Płocku wiszą bilbordy z hasłami: „Konkubina też rodzina – tak dla związków partnerskich” oraz „Konkubina też rodzina – szanuj bliźniego swego jak siebie samego”. Jest to bezpośrednia odpowiedź płockiego Sojuszu Lewicy Demokratycznej na bilbordy z hasłem ”Konkubinat to grzech – nie cudzołóż”, które wywołały niemałe poruszenie wśród płocczan oraz dyskusję społeczną. Rozmawiali o tym także członkowie SLD i razem ustalili, że wydrukują plakaty o zupełnie odwrotnej treści.

Związki partnerskie w Polsce są napiętnowane przez Kościół. A przecież w naszym kraju coraz więcej jest tego typ  „rodzin”. Coraz więcej par decyduje się na wspólne życie bez ślubu. Takie związki tworzą osoby w różnym wieku, spotykają się one również z coraz większą akceptacją społeczną.

Historia zarejestrowania związków partnerskich w Polsce jest dość złożona. Zaczęło się w 2004 roku, kiedy to senator Maria Szyszkowska przedstawiła projekt ustawy o zarejestrowanych związkach partnerskich, zatwierdzony przez Senat, nie został poddany głosowaniu. Po pięciu latach, czyli w 2009 roku, powstała Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich, której celem było przeprowadzenie konsultacji społecznych, dotyczących oczekiwań w zakresie regulacji prawnej takich związków. Po roku działania grupy powstał projekt ustawy, który zaprezentowano w Sejmie, w maju 2011 roku. W styczniu 2013 roku, po burzliwej dyskusji, projekt ustawy został odrzucony.

A co płocczanie myślą o związkach partnerskich? Zrobiliśmy krótki sondaż.

Mężczyzna lat 34
– Myślę, że takie związki powinny być już dawno zalegalizowane, gdyż wszystko w tym świecie idzie do przodu, a my, a właściwie nasz kraj, „utknął” gdzieś głęboko w latach 80. poprzedniego wieku. Sam żyję w takim związku od trzech lat.
Kobieta lat 30
– Dlaczego mam cierpieć i być sama, skoro zostawiłam męża, który maltretował dzieci i mnie? Ostatnio w kościele na spotkaniu komunijnym, gdzie były dzieci z rodzicami, ksiądz piętnaście minut tłumaczył, że jak Papież zgodzi się na legalizację takich związków, to on głośno stanie i powie – nie. A czy ja gorzej wychowuję swoje dzieci? – One teraz są szczęśliwe, chociaż mężczyzna, który je wychowuje nie jest ich ojcem. Żyję w takim związku od pięciu lat.
Kobieta lat 55
– Oczywiście, jestem za konkubinatem oraz za związkami partnerskimi. Znam wiele takich związków i są szczęśliwsze, niż ci, którzy żyją pod jednym dachem jako małżeństwo i „drą koty” ze sobą, a dzieci patrzą na tę patologię, bo w wielu przypadkach tak jest.
Kobieta lat 48
– Oczywiście jestem za. Żyję w związku partnerskim od 8 lat, świetnie się dogadujemy. On ma dzieci ze swojego związku, a ja ze swojego – znają się i traktują się jak rodzeństwo. Jesteśmy szczęśliwi.
Mężczyzna lat 60
– Ależ oczywiście, że jestem za legalizacją takich związków, uważam, że już dawno powinno to być zrobione. Ludzie się dobierają i latami są zadowoleni z życia, razem wychowują dzieci. Ślub to jedynie zapis na celulozie i do szczęścia nie jest on potrzebny, a czasami odnoszę wrażenie, że niektórym nawet przeszkadza.

Jakie jest Wasze zdanie na temat konkubinatów? Lepsze, gorsze od małżeństw, a może obrączki nie mają znaczenia? Czekamy na Wasze komentarze.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji