O koszmarze, związanym z zabiegiem ortopedycznym, który przeprowadzono w Szpitalu św. Trójcy w Płocku, napisała nam czytelniczka. Krótki pobyt na oddziale, konieczność zmiany opatrunku w przychodni, potem zakażenie i powtórny zabieg. Co na to szpital?
Nasza czytelniczka opisała, jak wyglądała jej droga do wyzdrowienia w płockim szpitalu. Droga przez mękę, jak podkreśla.
Pacjentów przyjmuje się taśmowo
– Jakiś czas temu zmuszona byłam poddać się zabiegowi ortopedycznemu nogi w płockim Szpitalu św. Trójcy – pisze płocczanka. – Przeprowadzono go późnym popołudniem, a już na drugi dzień, ku mojemu zaskoczeniu, pomimo, że nie poruszałam się o własnych siłach, a ranie pooperacyjnej daleko było do zagojenia, zostałam wypisana do domu – zaznacza.
Tłumaczy też, że w trakcie tego ekspresowego pobytu na oddziale ortopedii dowiedziała się, iż obecnie szpital pozyskał pieniądze, które trzeba koniecznie spożytkować do końca tego roku na przeprowadzanie zabiegów i operacji ortopedycznych, tak więc wykonuje się je „taśmowo” – łącznie w wstawianiem endoprotez biodrowych. Zgodnie z tymi informacjami, administracja szpitala kontaktuje się z pacjentami, którym planowe terminy zabiegów i operacji wcześniej wyznaczyła na cały rok 2018 i przenosi je na ten rok.
– Jak się okazuje, co do nadzwyczaj krótkiego pobytu w oddziale wcale nie byłam wyjątkiem – podobnie traktuje się innych pacjentów, jak najszybciej wypisując ich z oddziału, bo podobno pobyt w nim po dokonanych operacjach kosztuje zbyt wiele, a szpital przetrzymując ich, obniża też swoje „moce przerobowe” – tłumaczy nasza czytelniczka.
– Oczywiście rany pooperacyjne nie zaleczą się od, choćby najlepszych, chęci. Z zaleceniem zmiany opatrunku raz w tygodniu, zostałam skierowana do przyszpitalnej Poradni Urazowo-Ortopedycznej. Nawet nie domyślałam się, jaką przeżyję tam gehennę. To, czego nie dokończyło się w oddziale, musi przecież przejąć poradnia. Niewielkie pomieszczenie poczekalni, a w nim za każdym razem 50 do 70 osób oczekujących na swą kolejkę. Stanie przez klika godzin na jednej, zdrowej nodze nie należy do przyjemności, a do tego potworny zaduch, ścisk i wszechobecne narzekania. Tu wszyscy są zdenerwowani – zarówno pacjenci, jak i pielęgniarki i lekarze. Wszystko dzieje się w tempie, gorączkowym pośpiechu, totalnym zmęczeniu, niemal jak na polu bitwy – opisuje płocczanka.
To jednak nie koniec problemów kobiety.
– Po dwóch tygodniach takiego, właściwie domowego, leczenia „pod opieką” poradni, ponownie trafiłam na oddział ortopedii, tym razem dlatego, że rana nie chciała się goić i jak się okazało, była poważnie zainfekowana. Czekał mnie powtórny zabieg związany z powikłaniami pooperacyjnymi, nie chcę tu się rozwodzić nad swym stanem zdrowia. Dodam tylko, że po też niezbyt długim pobycie na ortopedii, z wciąż niedoleczoną nogą, szybko poszukałam innego lekarza. Ten natychmiast przepisał nowe leczenie farmakologiczne, a przede wszystkim zalecił zmiany opatrunków 3-4 razy dziennie, a nie jeden raz w tygodniu! – podkreśla.
Szpital: Zabiegi są wykonywane zgodnie z kontraktem
Zapytaliśmy Szpital Św. Trójcy, czy to prawda, że szpital do końca roku musi wykonać zabiegi i operacje ortopedyczne za określoną kwotę, w związku z czym przeprowadzane są one „taśmowo”? Ile zabiegów i operacji ortopedycznych dziennie jest wykonywanych w Szpitalu Św. Trójcy?
Pytania przesłaliśmy pod koniec listopada, odpowiedź otrzymaliśmy po dwóch tygodniach.
– Szpital, w szczególności oddziały planowe, ma obowiązek wykonywać zabiegi w wymiarze, jaki został przedzielony prze NFZ. Zabiegi wykonywane są zatem zgodnie z obowiązującym kontraktem – wyjaśnia przedstawiciel szpitala. – W przypadku braku możliwości realizacji zabiegów u pacjentów w terminie wynikającym z kolejki oczekujących (choroba, rezygnacja, inne przyczyny), świadczeniodawca ma obowiązek realizować te świadczenia u kolejnych osób, zgodnie z listą. Ponieważ mówimy o IV kwartale, to w takich przypadkach realizowane mogą być również świadczenia z 2018 roku – tłumaczy.
Czy prawdę pisze więc czytelniczka, że w związku z masowym wykonywaniem zabiegów i operacji, pacjenci już na drugi dzień są wypisywani ze szpitala, a na zmianę opatrunku muszą udawać się do przyszpitalnej Poradni Urazowo-Ortopedycznej?
– Lekarz dokonuje wypisu zgodnie z praktyką medyczną i wiedzą. Zwykle pacjenci wypisywani są w pierwszej, trzeciej lub piątej dobie po zabiegu, w zależności od typu operacji. Jeżeli istnieje uzasadniona potrzeba, pacjent pozostaje dłużej – do momentu poprawy stanu zdrowia – zapewniają w szpitalu miejskim.
A co z przychodnią, czy to prawda, że obecnie przyjmuje się tam od 50 do 70 osób dziennie? – W Poradni Urazowo-Ortopedycznej średnio przyjmujemy blisko 50 pacjentów dziennie – czytamy w odpowiedzi.
Naszej czytelniczki to nie przekonuje.
– To, co się teraz dzieje w Szpitalu św. Trójcy, jest po prostu karygodne. Jeżeli ktoś się tam szybko nie opamięta, to na pewno dojdzie do jakiejś tragedii. W tej sytuacji prawa pacjenta są jedynie pięknie brzmiącym, pustym frazesem, bo póki co tą instytucją rządzą jedynie prawa ekonomii. Czy ktoś zapomniał, że dobrą opinię o firmie buduje się latami, a można ją nieprzemyślanym działaniem zniszczyć w ciągu kilku chwil? Ja w każdym razie zupełnie straciłam zaufanie do tej placówki, bowiem przysporzyła mi dużo, zupełnie niepotrzebnego cierpienia. Proszę zajmijcie się tą sprawą, być może uchroni to innych pacjentów przed takimi doświadczeniami – podsumowuje była już pacjentka Szpitala św. Trójcy.

















![Forum Rozwoju Mazowsza pełne debat i wystawców [FILM, ZDJĘCIA]](https://petronews.pl/wp-content/uploads/2023/11/forum_rozwoju_mazowsza2023-32-360x180.jpg)



























