Błyskawiczny pobyt na oddziale po operacji, zakażenie i ból. Relacja pacjentki płockiego szpitala

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

O koszmarze, związanym z zabiegiem ortopedycznym, który przeprowadzono w Szpitalu św. Trójcy w Płocku, napisała nam czytelniczka. Krótki pobyt na oddziale, konieczność zmiany opatrunku w przychodni, potem zakażenie i powtórny zabieg. Co na to szpital?

Nasza czytelniczka opisała, jak wyglądała jej droga do wyzdrowienia w płockim szpitalu. Droga przez mękę, jak podkreśla.

Pacjentów przyjmuje się taśmowo

– Jakiś czas temu zmuszona byłam poddać się zabiegowi ortopedycznemu nogi w płockim Szpitalu św. Trójcy – pisze płocczanka. – Przeprowadzono go późnym popołudniem, a już na drugi dzień, ku mojemu zaskoczeniu, pomimo, że nie poruszałam się o własnych siłach, a ranie pooperacyjnej daleko było do zagojenia, zostałam wypisana do domu – zaznacza.

Tłumaczy też, że w trakcie tego ekspresowego pobytu na oddziale ortopedii dowiedziała się, iż obecnie szpital pozyskał pieniądze, które trzeba koniecznie spożytkować do końca tego roku na przeprowadzanie zabiegów i operacji ortopedycznych, tak więc wykonuje się je „taśmowo” – łącznie w wstawianiem endoprotez biodrowych. Zgodnie z tymi informacjami, administracja szpitala kontaktuje się z pacjentami, którym planowe terminy zabiegów i operacji wcześniej wyznaczyła na cały rok 2018 i przenosi je na ten rok.

– Jak się okazuje, co do nadzwyczaj krótkiego pobytu w oddziale wcale nie byłam wyjątkiem – podobnie traktuje się innych pacjentów, jak najszybciej wypisując ich z oddziału, bo podobno pobyt w nim po dokonanych operacjach kosztuje zbyt wiele, a szpital przetrzymując ich, obniża też swoje „moce przerobowe” – tłumaczy nasza czytelniczka.

– Oczywiście rany pooperacyjne nie zaleczą się od, choćby najlepszych, chęci. Z zaleceniem zmiany opatrunku raz w tygodniu, zostałam skierowana do przyszpitalnej Poradni Urazowo-Ortopedycznej. Nawet nie domyślałam się, jaką przeżyję tam gehennę. To, czego nie dokończyło się w oddziale, musi przecież przejąć poradnia. Niewielkie pomieszczenie poczekalni, a w nim za każdym razem 50 do 70 osób oczekujących na swą kolejkę. Stanie przez klika godzin na jednej, zdrowej nodze nie należy do przyjemności, a do tego potworny zaduch, ścisk i wszechobecne narzekania. Tu wszyscy są zdenerwowani – zarówno pacjenci, jak i pielęgniarki i lekarze. Wszystko dzieje się w tempie, gorączkowym pośpiechu, totalnym zmęczeniu, niemal jak na polu bitwy – opisuje płocczanka.

To jednak nie koniec problemów kobiety.

– Po dwóch tygodniach takiego, właściwie domowego, leczenia “pod opieką” poradni, ponownie trafiłam na oddział ortopedii, tym razem dlatego, że rana nie chciała się goić i jak się okazało, była poważnie zainfekowana. Czekał mnie powtórny zabieg związany z powikłaniami pooperacyjnymi, nie chcę tu się rozwodzić nad swym stanem zdrowia. Dodam tylko, że po też niezbyt długim pobycie na ortopedii, z wciąż niedoleczoną nogą, szybko poszukałam innego lekarza. Ten natychmiast przepisał nowe leczenie farmakologiczne, a przede wszystkim zalecił zmiany opatrunków 3-4 razy dziennie, a nie jeden raz w tygodniu! – podkreśla.

Szpital: Zabiegi są wykonywane zgodnie z kontraktem

Zapytaliśmy Szpital Św. Trójcy, czy to prawda, że szpital do końca roku musi wykonać zabiegi i operacje ortopedyczne za określoną kwotę, w związku z czym przeprowadzane są one “taśmowo”? Ile zabiegów i operacji ortopedycznych dziennie jest wykonywanych w Szpitalu Św. Trójcy?

Pytania przesłaliśmy pod koniec listopada, odpowiedź otrzymaliśmy po dwóch tygodniach.

– Szpital, w szczególności oddziały planowe, ma obowiązek wykonywać zabiegi w wymiarze, jaki został przedzielony prze NFZ. Zabiegi wykonywane są zatem zgodnie z obowiązującym kontraktem – wyjaśnia przedstawiciel szpitala. – W przypadku braku możliwości realizacji zabiegów u pacjentów w terminie wynikającym z kolejki oczekujących (choroba, rezygnacja, inne przyczyny), świadczeniodawca ma obowiązek realizować te świadczenia u kolejnych osób, zgodnie z listą. Ponieważ mówimy o IV kwartale, to w takich przypadkach realizowane mogą być również świadczenia z 2018 roku – tłumaczy.

Czy prawdę pisze więc czytelniczka, że w związku z masowym wykonywaniem zabiegów i operacji, pacjenci już na drugi dzień są wypisywani ze szpitala, a na zmianę opatrunku muszą udawać się do przyszpitalnej Poradni Urazowo-Ortopedycznej?

– Lekarz dokonuje wypisu zgodnie z praktyką medyczną i wiedzą. Zwykle pacjenci wypisywani są w pierwszej, trzeciej lub piątej dobie po zabiegu, w zależności od typu operacji. Jeżeli istnieje uzasadniona potrzeba, pacjent pozostaje dłużej – do momentu poprawy stanu zdrowia – zapewniają w szpitalu miejskim.

A co z przychodnią, czy to prawda, że obecnie przyjmuje się tam od 50 do 70 osób dziennie? – W Poradni Urazowo-Ortopedycznej średnio przyjmujemy blisko 50 pacjentów dziennie – czytamy w odpowiedzi.

Naszej czytelniczki to nie przekonuje.

– To, co się teraz dzieje w Szpitalu św. Trójcy, jest po prostu karygodne. Jeżeli ktoś się tam szybko nie opamięta, to na pewno dojdzie do jakiejś tragedii. W tej sytuacji prawa pacjenta są jedynie pięknie brzmiącym, pustym frazesem, bo póki co tą instytucją rządzą jedynie prawa ekonomii. Czy ktoś zapomniał, że dobrą opinię o firmie buduje się latami, a można ją nieprzemyślanym działaniem zniszczyć w ciągu kilku chwil? Ja w każdym razie zupełnie straciłam zaufanie do tej placówki, bowiem przysporzyła mi dużo, zupełnie niepotrzebnego cierpienia. Proszę zajmijcie się tą sprawą, być może uchroni to innych pacjentów przed takimi doświadczeniami – podsumowuje była już pacjentka Szpitala św. Trójcy.

 

Podziel się:

12 komentarzy

  1. ty chyba śnisz jak nfz się tym zajmie to od nich trzzeba zacząc tyle mord tam siedzi i w stołki pierdzi a jaką kase biora to tylko mozesz pomażyc a szpital swoje jedna ekipa do dzielenia się kasą taka prawda musi bąba pierdolnąc w tą ludzkosc albo jakaś zaraza to dopiero zaczną doceniac życie i drugiego człowieka

  2. To,że wypisują ze szpitala po operacji na drugi dzień jest normą od kilku lat.Cztery lata temu poszłam na zwykły zabieg halluksa.Przeżyłam koszmar…Trzy operacje robione przez tego samego lekarza,zakażenie gronkowcem.A jak złożyłam pozew do sądu to najzwyczajniej w świecie odmówiono mi leczenia.W Otwocku przeszłam kolejne dwie operacje.” Przewlekłe zapalenie kości i szpiku “.I na tym nie koniec leczenia.A co prawnik szpitala i Pana doktora robią,żeby uznać mnie winną tych wszystkich problemów – to już woła o pomstę do nieba.
    Ale nie poddam się.Udowodnię,że nie są bezkarni…

  3. Porazka. Tak samo neonatologia. Niektore Panie pielegniarki i polozne nie powinny w zyciu zajmowac tego stanowiska. To jak traktuja matki po porodzie wola o pomste do nieba. Zero zrozumienia. Wi z autopsji.

  4. Całą prawdę napisała ta Pani. Mój mąż też miał robioną w tym szpitali artroskopię. Wyszedł na po dobie od zabiegu. Rehabilitacja – samodzielna w domu. Chodził o dwóch kulach. Wizyta w przychodni – koszmar… Dziesiątki ludzi – po zabiegach, starsi – stojący w wieogodzinnych kolejkach… Niech NFZ się tym zajmie…

  5. Podejrzewam, że dużą rolę odgrywa tutaj sposób finansowania zabiegu. Pacjent szpitala św. Trójcy, po rekonstrukcji ACL, wypuszczany jest w drugiej dobie do domu, natomiast taki sam pacjent na szpitalu na Winiarach po 2 tygodniach. Zakładam, że w św. Trójcy mają ryczałtowe wynagrodzenie za zabieg, a na Winiarach NFZ płaci dodatkowo za dzień hospitalizacji. Ale nie jestem z branży, więc się tylko domyślam.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji