Bezdomna tragedia – czy w noclegowni brakuje miejsc?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

– Bezdomni z Płocka skarżą się, że w noclegowniach brakuje miejsc i dlatego największe mrozy muszą spędzać na powietrzu – poinformował nas czytelnik. Nie potwierdza tego kierownik płockiego Caritasu, zaznaczając, że nikogo na siłę nie można skierować do noclegowni. Aczkolwiek faktycznie z miejscami w noclegowni jest krucho…

Dworzec PKP lub PKS, klatka schodowa w bloku, do którego uda się wejść czy nawet zabudowany bankomat – każde z tych miejsc przy minusowej temperaturze i takiej pogodzie jak dziś będzie dobre, aby chociaż na moment bezdomna osoba mogła się ogrzać. Nie są to tylko noclegownie, bo w tych, niestety, coraz częściej brakuje miejsca.

– Nie da się rozciągnąć budynku – informuje nas Hanna Moderacka, kierownik Domu dla Bezdomnych Mężczyzn Caritasu. – Ogólnie dysponujemy 50 miejscami, ale w ostatnim czasie dostawiliśmy łóżek gdzie tylko się dało. Jeżeli ktoś się do nas zgłasza, staramy się pomóc – kontynuuje. – Miasto miało zbudować ogrzewalnie, co idealnie zdałoby egzamin w takie pogody, ale niestety, od dwóch lat nic się nie dzieje w tej sprawie.

Otrzymaliśmy dzisiaj na ten temat e-mail od pana Mariusza, mieszkańca Płocka:

W dniu wczorajszym około godziny 19 obok Kauflanda rozmawiałem chwilę z sześcioma bezdomnymi. Nie byli pijani, jak stwierdzili w taką pogodę starają się nie pić, bo może to dla nich źle się skończyć. Boją się mrozów i faktu, że nie mają gdzie się udać. Jak wyjaśnili, w noclegowni nie było wolnych łóżek. Prosili mnie, by nagłośnić sprawę, jeżeli dam radę.

Z rozmowy z kierownik Hanną Moderacką wynika, że owszem, ośrodek jest przepełniony, ale pomocy nigdy nie odmówią. – Zostało jedno miejsce wolne, a mamy ich ponad 50. Bezdomni spod Kauflanda doskonale wiedzą, gdzie mają się udać po pomoc i że mają skierować się w pierwszej kolejności do MOPS-u. Wiedzą, że warunkiem pobytu jest bezwzględny zakaz spożywania alkoholu i są tego świadomi, a z tym jest różnie. Na pewno gdy się zgłoszą nie odmówimy im pomocy, w każdej chwili mogą zgłosić się do stołówki dla ubogich przy Sienkiewicza 54 – zapewniła. Dodała jednocześnie, że na bieżąco jest przeprowadzany monitoring miejsc, o których wiadomo, że przebywają tam bezdomni. – Straż Miejska i pracownicy MOPS-u regularnie odwiedzają takie miejsca jak pustostany, ogródki działkowe i baraki, żeby sprawdzić, czy nie potrzeba im pomocy.

Dane z sierpnia 2013 roku wskazują liczbę 31 tysięcy osób bezdomnych w naszym kraju, co daje o 19% więcej niż w roku 2011 (szacunkowe liczby podane przez „Dziennik Gazety Prawnej”). Z czego wynika tak ogromna skala bezdomności w Polsce? Przeciętny Polak o bezdomnym myśli pijak, narkoman czy hazardzista. Niestety, to tylko utarte schematy myślowe. Problem jest dużo większy. Coraz częściej wśród bezdomnych można spotkać osoby z wyższym wykształceniem, inteligentne, które w zasadzie nie powinny spać na ulicy opatuleni w kartony. Rosnąca grupa osób bezdomnych, jak się okazuje, to nie tylko alkoholicy czy narkomani. Często są to osoby, które utraciły mieszkania w wyniku braku spłaty kredytów hipotecznych. Następny problem, który dotyka bezdomnych w różnym wieku, to problemy rodzinne – zostają wyrzucani z domu przez najbliższych. Pod płaszczem bezdomności kryją się zatem tysiące ludzkich dramatów.

Czy państwo, miasto lub gmina robi coś, aby im pomóc? Teoretycznie tak. Są noclegownie czy hostele dla bezdomnych. Sprawdziliśmy jak radzi sobie z tym problemem Płock.

W Płocku do dyspozycji bezdomnych jest ponad 20 miejsc w Noclegowni dla Kobiet i Dzieci przy Misjonarskiej 22 (prowadzonym przez Polski Komitet Pomocy Społecznej) i ponad 50 w Domu dla Bezdomnych Mężczyzn przy Sienkiewicza 54. Pensjonariusze to osoby skierowane przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, z tym że osoby uzależnione od alkoholu są kierowane do zakładów odwykowych. Bezdomni korzystający z tego typu pomocy mają zapewnione miejsce noclegowe, a także odzież i środki czystości.

Ponadto, Płocki Caritas w stołówce przy ul. Sienkiewicza 54 zapewnia także obiady dla około 450 osób. Są to osoby ze skierowaniem MOPS w Płocku, korzystające z pomocy socjalnej. Na posiłek w okresie zimowym mogą liczyć osoby bezdomne i bezrobotne w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia Pomocy im. św. Brata Alberta przy ul. Kościuszki w Płocku, w ramach akcji „Kromka Chleba” oraz w instytucjach kościelnych. Zarówno w domu Zgromadzenia Sióstr Pasjonistek przy ul. Sienkiewicza 24, jak i w domu Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przy ul. Stary Rynek 14/18, wszyscy potrzebujący otrzymają ciepły posiłek oraz żywność.

Ale na dzisiaj sytuacja w tych miejscach wygląda dramatycznie. W noclegowni w Białej jest 8 miejsc noclegowych, tylko dla matek z dziećmi, w noclegowni na Misjonarskiej (gdzie przypomnijmy, jest tylko 20 miejsc), ze względu na pogodę podopiecznych zrobiło się 33, w tym 18 kobiet i 16 dzieci. W noclegowni na Sienkiewicza jak już pisaliśmy, z ponad 50 miejsc zostało jedno wolne. Czy to wystarcza na tak duże miasto?

– Ależ skąd – tłumaczy nam Hanna Moderacka. – To o wiele za mało, tym bardziej, że podopieczni „pilnują” swoich miejsc, żeby ktoś inny im ich nie zajął – kończy ze smutkiem w głosie.

Kiedy bezdomny nie ma się gdzie podziać, przychodzą z pomocą dość dziwne, wydawałoby się, instytucje. Jedną z nich jest izba wytrzeźwień w Płocku, gdzie przychodzą trzeźwi bezdomni i kierownictwo ośrodka pozwala przenocować w cieple. Pomaga również Straż Miejska, która nie wygania z dworca czy klatki schodowej. Bo jak się okazuje, tam też pracują ludzie, którzy mają serce.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji