REKLAMA

Bez tego nie wchodź zimą na jezioro. Na zamarzniętą rzekę nie wchodź nigdy! [FILM]

ORLEN Blisko Ludzi

REKLAMA

Tegoroczna zima przyniosła warunki pogodowe, które są porównywane do katastrofy sprzed 39 lat, kiedy doszło do zalania m.in. sporej części osiedla Radziwie. Płoccy ratownicy WOPR radzą, jak zachowywać się w trakcie powodzi oraz jak przygotować się przed wejściem na lód.

Spotykamy się z wiceprezesami WOPR, Piotrem Lisockim i Andrzejem Rutkowskim na płockim nabrzeżu wiślanym, od strony osiedla Radziwie. Widać tu doskonale potęgę rzeki Wisły – zamarznięte kry tuż przy brzegu robią duże wrażenie.

– Rzeczywiście ta zima jest z jednej strony piękna, ale z drugiej obfitująca w różnego rodzaju mało sympatyczne sytuacje – mówi Piotr Lisocki. – Podczas alarmu przeciwpowodziowego należy zachować ostrożność, a w miejsca patrolowane przez straż miejską czy policję, najlepiej w ogóle nie przychodzić. Są to miejsca zalane wodą i zamarznięte, na przykład w okolicy płockiego molo czy klubu żeglarskiego Morka – tłumaczy wiceprezes WOPR w Płocku.

Wyjaśnia, że struktura lodu na rzece jest niestabilna, w przeciwieństwie do tego, jaki znajduje się na jeziorze.

– Te zamarznięte miejsca na rzece są bardzo niebezpieczne, a mieliśmy już takie sytuacje, że wchodzili na nie rodzice z małymi dziećmi. Zdecydowanie takich miejsc powinniśmy unikać – podkreśla Piotr Lisocki.

Jak opowiada, sam był świadkiem, jak płocczanie wchodzili na zamarzniętą rzekę i robili sobie zdjęcia.

– Miejmy świadomość, że to nadal jest rzeka, a pod spodem płynie woda. Mimo, że lód wydaje się gruby, to w miejscu obok może już być cienki. Nie muszę chyba nikogo uświadamiać, że jeśli wpadniemy do wody, w której nurt ciągle płynie, może to spowodować wpłynięcie pod powierzchnię lodu. W takiej sytuacji najprawdopodobniej nie uda się już wydostać na powierzchnię – wyjaśnia wiceprezes WOPR w Płocku.

Co jednak zrobić, jeśli ktoś nie posłucha zdrowego rozsądku i wejdzie na lód, który się pod nim załamie?

– Jest absolutnie wykluczone, aby wchodzić na zamarzniętą rzekę – podkreśla Andrzej Rutkowski. – Jeśli natomiast chcemy wejść na zamarznięty zbiornik stały, jak jezioro czy staw, grubość lodu musi mieć co najmniej 15 cm, a do tego należy odpowiednio się ubrać – tłumaczy, prezentując prawidłowy strój.

W jego wyposażenie wchodzi ubranie na tzw. cebulkę, czyli np. zamiast jednej grubej kurtki zakładamy dwie cieńsze. Pomiędzy poszczególnymi warstwami ubrania znajduje się bowiem powietrze, które dodatkowo chroni przed wiatrem.

 

Ratownicy WOPR rekomendują też bezwzględne zakładanie kasku przy wejściu na lód.

– Uderzenie potylicą o lód jest porównywalne do uderzenia w beton. Oprócz uszkodzenia głowy, można stracić przytomność, a utrata przytomności już na około 10 minut spowoduje wychładzanie się organizmu – argumentuje Piotr Lisocki.

Niezbędne są też kolce lodowe, które pomogą nam wydostać się na powierzchnię tafli lodu, w przypadku wpadnięcia do wody. Po wbiciu ich mocno w lód, jest szansa na samodzielne wydostanie się na powierzchnię. Potrzebny jest też gwizdek, którym poinformujemy wszystkich wokół o tym, że wpadliśmy do lodowatej wody.



– Gwizdek ma wyższy ton, który będzie lepiej słyszalny. Poza tym, po znalezieniu się w zimnej wodzie może być nam trudno wydobyć z siebie głos – tłumaczą woprowcy.

Każdy powinien też pomyśleć o zabraniu ze sobą zapasowego stroju, który wkładamy do plecaka. Jeśli nie mamy wodoszczelnego plecaka, strój powinniśmy szczelnie owinąć nawet workiem na śmieci, który zabezpieczy ubrania przed przemoczeniem.

Ostatnimi elementami są termos z gorącą herbatą oraz lina, mająca około 20 metrów długości. Koniec tej liny musi być przewiązany wokół naszego ciała. Jeśli pomimo użycia kolców nie uda nam się wydostać, wyrzucamy zasobnik z liną jak najdalej, dzięki czemu ktoś może doczołgać się do nas i pomóc nam się wydostać.

– Jeśli o siebie nie zadbamy w ten sposób, narazimy nie tylko swoje życie i zdrowie, ale i osób, które będą chciały nam pomóc – podkreśla Piotr Lisocki.

Doradza również, aby wybierając się na lód wziąć ze sobą metalową rurkę. Wchodząc na lód należy mocno uderzyć w jego powierzchnię. Jeśli się nie załamie, oznacza to że jego grubość jest odpowiednia. Gdy zacznie się załamywać, należy wycofać się tą samą drogą, którą na lód weszliśmy.

Ratownicy WOPR ostrzegają też przed wjeżdżaniem na lód samochodem, co tej zimy miało już miejsce. Podkreślają, że jest to skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, które może skutkować nie tylko utratą pojazdu, ale i nawet śmiercią.

Okres obowiązywania stanu alarmowego w Płocku był trudny dla wszystkich służb, również WOPR-u.

– Zostaliśmy zadysponowani przez Oddział Zarządzania Kryzysowego do pracy w pobliżu molo, gdzie sypaliśmy piasek do worków i układaliśmy je przy zabezpieczeniu budynków. Wspólnie ze strażakami, żołnierzami WOT i mieszkańcami prowadziliśmy walkę z żywiołem – mówi Piotr Lisocki. – Byliśmy również na ul. Gmury, gdzie w części budynków mieszkańcy zostali odcięci przez wodę oraz na ul. Nadwiślańskiej, gdzie pomagaliśmy zabezpieczać domy mieszkańców – dodaje Andrzej Rutkowski.

Jak w prowadzeniu akcji i w funkcjonowaniu WOPR w Płocku pomaga współpraca z PKN ORLEN, który od kilku lat wspiera płockich ratowników wodnych?

– Współpraca z ORLENEM wpłynęła przede wszystkim na poprawę bezpieczeństwa płocczan. Mogliśmy dzięki temu doposażyć WOPR w odpowiedni sprzęt, a wielu ratowników wzięło udział w szkoleniach, związanych z ratownictwem wodnym – tłumaczy Piotr Lisocki. – Trzeba podkreślić, że współpraca z takim potentatem, jak ORLEN bardzo podniosła zarówno poziom wyposażenia, jak i umiejętności ratowników wodnych, co sprawia, że i my możemy dalej tę wiedzę przekazywać mieszkańcom – podsumowuje wiceprezes WOPR w Płocku.

Na dzień pisania artykułu, w Płocku nadal obowiązuje stan alarmu przeciwpowodziowego. Wszystkie służby przygotowują się na odwilż, która prawdopodobnie spowoduje ponowne podniesienie się poziomu Wisły.

Zostań Patronem PetroNews.pl - Wspieraj swoje lokalne media KLIKNIJ!

REKLAMA
Kolejny Artykuł

Komentarze 2

  1. Grubo says:

    Wczoraj 5 lepkow przechodziło przez Wisłę od Rosicy na drugą stronę. Kije w rękę do badania lodu przed sobą i linki przywiązane do siebie i cigniete po lodzie za sobą.

  2. jeszcze says:

    Współpraca z ORLENEM wpłynęła przede wszystkim na poprawę bezpieczeństwa płocczan. Mogliśmy dzięki temu doposażyć WOPR w odpowiedni sprzęt, a wielu ratowników wzięło udział w szkoleniach, związanych z ratownictwem wodnym – tłumaczy Piotr Lisocki. – Trzeba podkreślić, że współpraca z takim potentatem, jak ORLEN
    dziękujemy Panie prezesie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Reklama

Najchętniej dzisiaj czytane

Reklama


REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU