1300 płocczan ze zdiagnozowanym Alzheimerem. “Jesteśmy tylko ludźmi, nie aniołami…”

0

21 września obchodzimy Światowy Dzień Osób z Chorobą Alzheimera. W Płocku żyje obecnie 1300 osób z tą chorobą. To bardzo dużo, jak na 127 tys. mieszkańców…

Dotąd Choroba Alzheimera była kojarzona wyłącznie z osobami starszymi. Dzisiaj wiemy już, że dotyka nawet osoby po 40. roku życia. Około dziesięciu lat ukrywa się w naszym organizmie. Potem atakuje już w sposób widoczny. Zmienia w koszmar życie ludzi chorych i ich rodzin. Częściej chorują kobiety. Nazywany chorobą stulecia, Alzheimer staje się potężnym problemem. Wyniki badań wskazują, że jest uwarunkowany genetycznie co najmniej w 5 proc. przypadków.

Krystyna Słowik, Fot. Tomasz Stachurski

Krystyna Słowik, Fot. Tomasz Stachurski

O tym, jak sobie radzić, gdzie znaleźć pomoc i co robić, kiedy taka sytuacja zaczyna nas dotyczyć, rozmawiamy z Krystyną Słowik, wiceprezes Płockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

Magda Grodecka: Pani Prezes, co to jest choroba Alzheimera?
Krystyna Słowik: To jeden z czterdziestu rodzajów zespołów otępiennych. Badania wykazują, że 80 proc. spośród zdiagnozowanych zaburzeń pamięci, to właśnie Alzheimer. I jest z nich najgorszy. Można określić go jako umysłowy i fizjologiczny „rozwój wstecz”, aż do stadium niemowlęctwa. Choroba jest nieuleczalna. Obecnie jednak, medycyna dysponuje coraz doskonalszymi środkami farmakologicznymi, które zdecydowanie opóźniają jej rozwój. Można żyć samodzielnie przez wiele lat. Warunek, to wczesne zdiagnozowanie.

M.G.: Jak zaczyna się choroba?
K.S.: Pierwsze niepokojące symptomy to zapominanie. Na początku jedynie epizodyczne, zapominamy o czymś raz na jakiś czas. Lekceważymy to, bo przyczynami takiego stanu mogą być przemęczenie, kłopoty czy brak koncentracji. Dopiero potem nadchodzi problem z pamięcią operacyjną, czyli z wykonywaniem codziennych czynności.

M.G.: Wszystkim zdarza się zapominać o czymś, więc jak odróżnić groźne zapominanie od zwykłego?
K.S.: Groźne jest wtedy, kiedy zaczynamy kłaść przedmioty w różnych dziwnych miejscach, np.nóż w lodówce. Mamy prawo nie pamiętać imion wszystkich spotykanych znajomych, ale kiedy nie możemy sobie przypomnieć imienia osoby bliskiej, to już jest sygnał nie do zlekceważenia. Podobnie jest ze spotkaniami – jeśli nie pamiętamy szczegółów rozmowy, to jeszcze nie problem, ale jeśli nie pamiętamy, że się z kimś spotkaliśmy, to już jest problem. Objaw niepokojący to także to, że nie jesteśmy w stanie wykonać czegoś zgodnie z przeczytaną instrukcją, a także kiedy gubimy się w znanych miejscach. To symptomy pierwszego etapu choroby.

Krystyna Słowik, Fot. Tomasz Stachurski

Krystyna Słowik, Fot. Tomasz Stachurski

M.G.: Co się dzieje w drugim etapie?
K.S.: To trudności z orientacją w terenie, np. nie potrafimy odnaleźć domu. Brakuje nam słów. Mamy słowo na końcu języka, a nie potrafimy go sobie przypomnieć. Charakterystyczne jest także szukanie rzeczy w niewłaściwych miejscach, np. dokumentów w łazience czy nawet gubienie się we własnym mieszkaniu. Chory nie jest w stanie trafić do wc, posługiwać się sztućcami, rozmawia z odbiciem w lustrze, z telewizorem… W ostatnim etapie, chorzy nie poznają bliskich, w najmniejszym stopniu nie są samodzielni.

M.G.: Czyli muszą już mieć opiekę…
K.S.: Rola opiekunów zaczyna się już na etapie drugim. Tak naprawdę od tego momentu Alzheimer staje się większym problemem dla rodziny, niż dla chorego. Trzeba zapewnić mu opiekę, zadbać o higienę i przede wszystkim o bezpieczeństwo. Co ważne, chorzy nawet w bardzo zaawansowanym stadium doskonale podświadomie wyczuwają, kto zapewnia im bezpieczeństwo. Ufają wtedy nawet opiekującym się nimi obcym osobom, które o nich dbają.

M.G.: Czy bardzo trudna jest opieka nad takim chorym?
K.S.: Zajmowanie się każdym ciężko chorym jest niewyobrażalnie trudne. To wie każdy, komu przyszło się z tym zmierzyć. W przypadku opieki nad chorym na Alzheimera, ta opieka jest szczególna. Lekarze twierdzą nawet, że jest to ponad siły psychofizyczne rodziny.

M.G.: Co jest tego powodem?
K.S.: Chorzy na Alzheimera są niesamodzielni i bezradni. Ale w niektórych aspektach bywają niesłychanie „pomysłowi”. Wystarczy chwila nieuwagi i uciekają z domu. Są agresywni, buntują się, w przedziwnych miejscach chowają tabletki i jedzenie. Zdarza się nierzadko malowanie ścian własnymi fekaliami. Mogą też być niebezpieczni dla siebie i innych, choć w sposób niezamierzony. Częste są np. przypadki odkręcania gazu. Chorzy próbują wyjść oknem z wysokiego piętra. Czasami, nie poznając bliskich, chcą się bronić i atakują. Trzeba nieustannej uwagi. Do tego wcześniej czy później, czeka nas proces o ubezwłasnowolnienie takiej osoby. Zaczynamy więc ponosić odpowiedzialność za jej los nie tylko przed sobą samym, ale także przed sądem. I cały czas obserwujemy umysłową degradację najbliższego człowieka, jego odchodzenie za życia… I trwa to całymi latami. Opiekunowie nie wytrzymują. Denerwują się, krzyczą. Nie ma czego się wstydzić. Jesteśmy tylko ludźmi, nie aniołami…

M.G.: To nasuwa przypuszczenie, że po kilku latach, pomocy potrzebuje sam opiekun.
K.S.: Opiekun z rodziny tak naprawdę potrzebuje wsparcia od początku. Najczęściej większość osób zostaje z problemem sama, bo reszta rodziny nie wytrzymuje. Wtedy większość opiekunów całkowicie podporządkowuje swoje życie chorym. Tak nie wolno robić. Znamy wiele przykładów, kiedy opiekunowie umierają pierwsi, bo organizm nie wytrzymuje presji. Trzeba odpuścić, odpoczywać, bardzo dbać o zdrowie. Ale łatwo się mówi. Z doświadczenia wiem, że taki dystans przychodzi po wielu latach. I też nie jest to możliwe do końca.

M.G.: Ale tak naprawdę jedne osoby nie wiedzą, gdzie mają szukać takiej pomocy, a inne myślą, że i tak nikt nie jest w stanie im pomóc…
K.S.: Ależ można pomóc. I to w wielu aspektach. W naszym stowarzyszeniu mamy grupy wsparcia dla opiekunów, prowadzone przez doświadczonego neurologa dr Joannę Obrębską. W czasie spotkań, ludzie dzielą się doświadczeniem, problemami, otrzymują porady i wsparcie. Zajmujemy się też samymi chorymi. Prowadzimy badania przesiewowe pamięci raz lub dwa razy w miesiącu. Prowadzi je psycholog Aleksandra Burdanowska. W przypadku podejrzenia, że coś może być nie tak, kierujemy do neurologa i monitorujemy cały proces badań. Ani chory, ani jego rodzina nie są pozostawieni samym sobie. Jeśli staje się to konieczne, pomagamy wybrać najlepszy ośrodek pielęgnacyjny. W naszej siedzibie przy ul. Misjonarskiej można zostawić chorego na kilka godzin, po uprzednim telefonie. Jest to pomocne, jeśli opiekun musi coś załatwić czy zadbać o własne zdrowie. Codziennie od 10 do 15 przyjmujemy osoby dotknięte Alzheimerem. We współpracy z Centrum Rehabilitacji Ogólnoustrojowej ARS-MED, prowadzimy zajęcia pobudzające do pracy komórki mózgu oraz terapię ruchową i wyciszającą. Rodziny mówią, że kontakt z chorymi jest znacznie lepszy po takiej aktywizacji. I są oni w lepszym nastroju. Na razie mamy miejsca tylko dla kilku osób, ale wkrótce to się zmieni. Od nowego roku uruchamiamy Dom Dziennego Pobytu z profesjonalną kadrą, w przydzielonym przez Urząd Miasta lokalu.

M.G.: Czy możemy zapobiegać Alzheimerowi?
K.S.: Przyczyny powstawania tej choroby nie są znane, więc trudno mówić o pełnej profilaktyce. Jednak badania nad nią nasuwają pewne wnioski. Jedni lekarze uważają, że umysł należy nieustająco aktywizować, tzn. rozwiązywać krzyżówki czy uczyć się wciąż czegoś nowego. Inni są zdania, że trzeba pobudzać komórki mózgu do pracy, ale nie należy ich przeciążać. Jeśli coś możemy zapisać, róbmy to. Niepotrzebne nam jest zaśmiecanie głowy tysiącami informacji, potrzebnych tylko na chwilę. Jest to szczególnie proste w dobie, kiedy mamy tyle narzędzi do zapamiętywania za nas.

M.G.: Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Magda Grodecka

Płockie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera pracuje codziennie. Umówić się na spotkanie lub zarejestrować na badanie pamięci można pod numerami telefonów: 604-719-344 lub 668-621-885.

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje

Bezpieczeństwo
0
Zatrzymany morderca

Gostynińscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o zabójstwo kobiety w miejscowości Rybne. Grozi mu 25 lat więzienia. Gostynińscy policjanci zatrzymali 64-letniego…