„Festiwal zorzy polarnej” na dobre zagościł w Płocku. Kilka dni temu informowałem o otwarciu wystawy pokonkursowej w Galerii Sztuki Dzieci i Młodzieży POKiS w CH Atrium Mosty. Tymczasem w Domu Darmstadt miało miejsce kolejne wydarzenie związane z tym projektem, które idealnie wpisało się w jego założenia, jakimi jest nie tylko propagowanie wiedzy o Skandynawii i jej mieszkańcach, ale przede wszystkim rozwijanie własnych pasji i zdolności artystycznych.

Swe niezwykle oryginalne prace zaprezentowała Marta Puchłowska. „Obrazy polarne”, bo taki jest tytuł wystawy, zostały wykonane techniką Ebru. Niech nie zwiedzie Państwa ta obca nazwa – bynajmniej nie pochodzi ona z mroźnych okolic koła podbiegunowego.

Metoda prawdopodobnie powstała w XIII wieku na terytorium Turkiestanu, a następnie w związku z kontaktami handlowymi rozpowszechniła się w Indiach, Persji, i Anatolii (obecnej Turcji). Tu – nad Bosforem była doskonalona przez wieki i stała się powszechna w otomańskiej sztuce, introligatorstwie i kaligrafii. Najstarsze malowidło Ebru jest przechowywane w pałacu Topkapi w Istambule, a historycy datują je na 1447 rok.

Na czym polega ta owiana tajemnicą metoda? Do odpowiedniej kuwety wlewa się wodę ze specjalnie przyrządzonym zagęszczaczem. Na powierzchni roztworu nanosi się barwniki, które można rozprowadzać różnego rodzaju pędzlami lub innymi narzędziami – szpilkami, grzebieniami, igłami, dzięki którym nie tylko można tworzyć dekoracyjne wzory, ale nawet pejzaże. Dopiero wtedy na tak przygotowanym motywie umieszcza się papier lub tkaninę, aby malowidło się na nim odbiło.

Tymczasem w piątek, 19 stycznia przypadła nam w udziale kolejna festiwalowa niespodzianka – pokonkursowa wystawa fotograficzna „Kolory Arktyki” w Green Gallery przy ul. Dworcowej 46. W rywalizacji wzięli udział internauci – czytelnicy strony „Festiwal zorzy polarnej”. Jurorzy konkursu nie mieli łatwego zadania; przepiękne krajobrazy polarne oszałamiają intensywnością barw i różnorodnością form natury. W ocenie jury główny laur przypadł Pawłowi Samiło za fotografię wykonaną na Islandii. Odmienne zdanie mieli internauci, którzy również mogli wziąć udział w głosowaniu; tu z uznaniem spotkało się zdjęcie Michała Miedzińskiego zrobione na Wyspach Owczych.

Jednakże to nie koniec polarnych atrakcji, które na nas czekają w trakcie tegorocznej edycji „Zorzy”; do projektu przystąpił także nasz „Klub podróżnika”, w ramach którego 30 stycznia w Domu Darmstadt odbędzie się spotkanie ze Zbigniewem Szwochem pod tytułem „W dmuchanym lodołamaczu – kajakowa Grenlandia”.

A na koniec warto sobie pewnie zadać pytanie, czy koniecznie trzeba ujrzeć na własne oczy zorzę polarną, aby umieć o niej opowiedzieć, opisać ją, czy też namalować? Wydaje się, że jasno odpowiedzieli na nie uczestnicy płockiego projektu, którzy już wiedzą, że zorza jest taka, jaką przedstawimy sobie w naszej wyobraźni…

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji