REKLAMA

Zbigniew Michalski od kuchni: Czasem gotuję nawet popcorn

REKLAMA

Czy prawdziwy mężczyzna powinien nauczyć się gotować? Jak powinien smakować popcorn? Czy niechęć do pracy w kuchni można przekuć w pasję? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań w kolejnym wydaniu „Płockiej Kuchni”, w której rozmawiamy ze Zbigniewem Michalskim, dyrektorem NovegoKina Przedwiośnie w Płocku.

Fan dobrego kina, który z pasji do kinematografii uczynił sposób na życie i pracę. Z kinem związany od lat – na praktycznie każdym jego szczeblu – od kasjera po… dyrektora. Mowa oczywiście o Zbigniewie Michalskim, szefie płockiego NovegoKina Przedwiośnie.

– Kocham dobre kino, uwielbiam polskie góry, a moja najważniejsza rola to mąż wspaniałej kobiety i ojciec dwójki dzielnych chłopców – mówi o sobie Zbigniew Michalski. – Na życie zarabiam, tym co w nim najważniejsze, czyli kształtuję ludzi i daję pozytywne emocje w legendarnym miejscu – NovymKinie Przedwiośnie – opowiada.

Nasz rozmówca odpowiada m.in. za ofertę repertuarową w kinie przy ul. Tumskiej. To wiedzą wszyscy. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że Zbigniew Michalski równie pewnie co w kinie, czuje się w kuchni. – Owszem zdarza mi się gotować – mówi skromnie. – Czasem nawet potrafię przygotować coś, co ma zjadliwą formę – śmieje się.

Zbigniew Michalski

Zupy, naleśniki i… popcorn

Jak zdradza w rozmowie z nami dyrektor kina, radzi on sobie z garnkiem i patelnią, i to z powodzeniem.

– Na co dzień gotuję, choć nieco rutynowo. Są to zupy, naleśniki, czasem wodę na herbatę… albo popcorn – śmieje się.

Gotowanie to dla Michalskiego obowiązek, który jest czyniony z przyjemnością. – Lubię pichcić w kuchni. Naprawdę – przekonuje nas pan Zbigniew. – Nigdy prace związane z szeroko pojętą gastronomią nie stanowiły dla mnie problemu. No, może w latach „szaleńczej młodości”. Wtedy ciężko było mi się zebrać do skrobania ziemniaków dla mamy – wspomina.

Problemem dla naszego rozmówcy nie są także nowe smaki. – Generalnie jestem osobą, która ma duży dystans do tego, co jest dobre w kuchni, a co złe – mówi dyplomatycznie. – Rzekłbym, iż wręcz mój liberalizm kuchenny czasami sam mnie zaskakuje, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jestem zjadaczem nieomal wszystkiego, co zjadliwe – dopowiada.

Zdarza mi się jeść nieregularnie

Co zatem znajduje się na codziennym stole Zbigniewa Michalskiego? Mięso, ryby oraz owoce i warzywa, których dyrektor kina łaknie najbardziej. Dlaczego?

– Staram się jeść ich jak najwięcej, choć przy trybie życia, jaki mam i sposobie pracy, to dość skomplikowane – tłumaczy Michalski. – Ich obecność w diecie jest ważna, tym bardziej, że zdarza mi się także jeść nieregularnie. Nie ukrywam, że walczę z tym jak mogę – dodaje.

Typowy, codzienny jadłospis szefa płockiego NovegoKina Przedwiośnie jest jednak na wskroś tradycyjny. – Jest taki, bo i ja bywam jedzeniowym tradycjonalistą – wyjaśnia. – To zupka i „coś na drugie”. W tym drugim oczywiście tkwi tajemnica. Z reguły, jak przystało na mięsożercę, to kawałek mięsa, i to słusznych rozmiarów – opowiada.



Od tej tradycyjnej reguły są, oczywiście, odstępstwa. Te zdarzają się szczególnie podczas wyjazdów – służbowych i prywatnych. Zbigniew Michalski z wielką ochotą próbuje nowych rzeczy.

– Lubię kuchnię azjatycką. Zdarzyło mi się, że podczas jednej z podróży próbowałem niezwykłej zupy o niesamowitym smaku. Jej bazą były krewetki i całe mnóstwo różnych warzyw. Wyczuwalny był również aromat wina. Całość dawała obłędny efekt – opisuje.

Obłędny efekt, choć uzyskiwany nieco prostszymi metodami, daje także potrawa, której przepisem Zbigniew Michalski podzielił się z naszymi czytelnikami.

Golonka w piwie Zbigniewa Michalskiego

Składniki:

  • jedna – dwie golonki bez kości (ok. 600/700 g),
  • solanka (sól peklowa+ woda + przyprawy – ziele angielskie, pieprz i liść laurowy),
  • 0,5 l jasnego piwa,
  • śmietanowy ser topiony (100g).

Przygotowanie:

Fot. Golonka w piwie Zbigniewa Michalskiego

Golonki marynujemy w przygotowanej wcześniej solance, minimum 12 godzin w lodówce. Po tym czasie wyjmujemy je, osuszamy ręcznikiem papierowym, po czym zamykamy hermetycznie i pieczemy przez 2 godziny w temperaturze 200 stopni przez 20 minut. Po tym czasie zmniejszamy temperaturę do 160 stopni i pieczemy przez kolejne 140 minut.

Po upieczeniu wyjmujemy golonki z opakowania i przekładamy do garnka. Zalewamy je piwem i dusimy przez 40 minut. Po zredukowaniu się piwa, minimum o połowę, dodajemy ser topiony. Rozprowadzamy go w piwie, by powstała jednolita masa.

Gotową golonkę podajemy z kopytkami i surówką colesław.

Życzymy smacznego!

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU