REKLAMA
REKLAMA

Od czwartku, 28 listopada, na naszej płockiej mapie kultury pojawiła się nowa wystawa. „Pokolenia. Kobiety – obszar wspólny” jest jednym z efektów długofalowej współpracy, jakie nasze Muzeum podjęło w warszawską Akademią Sztuk Pięknych, która z powodzeniem rozwija się już od 2015 roku.

Tym razem w sali wystaw czasowych możemy zapoznać się z dokonaniami czterech artystek związanych ze stołeczną uczelnią – prof. Ewy Ziobrowskiej, prof. Izabeli Maciusowicz, prof. Katarzyny Stanny i dr Anny Jędrzejec.

We wspólnym projekcie spotkały się tu trzy pokolenia kobiet; tytułowy „obszar wspólny” jest sferą, którą widz powinien sam odnaleźć, odczytać artystyczne mianowniki w postrzeganiu współczesności. Czy płeć ma tu jakiekolwiek znaczenie, czy w obecnym stanie rzeczy, w dzisiejszym uniseksualnym świecie powinna być w ogóle brana pod uwagę? Mimo wszystko odpowiem na to pytanie twierdząco, bo przecież nie da się nie zauważyć oczywistych faktów, które są najczęściej ignorowane tylko dla zasady, jak chociażby specyficznego dla kobiet sposobu wyczuwania najdelikatniejszych bodźców składających się na wrażliwość artystyczną, czy też skrupulatnego, uważnego postrzegania rzeczywistości.

Fot. Waldemar Robak

Oczywiście nie da się uniknąć różnorodności oraz indywidualizmu; na naszej wystawie spotkamy prace z różnych dziedzin twórczej ekspresji – z zakresu animacji, fotografii, projektowania oraz multimediów.

Prof. Izabela Maciusowicz zaprezentowała swój cykl fotografii „Podwójne sugestie” wykonane czasie pobytu w Japonii. Jej prace nie mają jednakże nic wspólnego z kategorią fotografii podróżniczej. To swoisty notatnik, w którym podświadomie uciekała od tego, co stało się dla nas potocznym skojarzeniem z „krajem kwitnącej wiśni”, czyli informatyzacją i automatyzacją, ogromnymi aglomeracjami miejskimi, topowymi markami motoryzacyjnymi oraz branżą IT. Starała się być wrażliwa na przestrzeń, w której się znajdowała; zaskoczyła ją japońska estetyka i minimalizm. Fotografie to niekonwencjonalny zapis chwili; poza obrazem artystka starała się oddać również inne impulsy danego miejsca – zapachy, zgiełk lub ciszę, bezruch albo dynamizm.

„Wierzę, że wszystkie te elementy składają się na charakter prezentowanych zdjęć, które mam nadzieję są otwarte na indywidualną interpretację i odbiór”.

Być może to, co najbardziej inspirujące znajduje się na linii przecięcia dwóch tak wciąż odmiennych kultur – japońskiej i europejskiej. Podobnych w pewnym sensie artystycznych odniesień poszukuje w swej twórczości Anna Jędrzejec. Zafascynowana filozofią zen dokonuje wizualnej konwersji tradycyjnego, japońskiego wiersza haiku, który nawet dziś jest powszechnie uprawianą formą poezji we współczesnej Japonii. Haiku składa się z 17 sylab pisanych w jednej linijce, najczęściej zawiera w sobie paradoks, subtelność i estetyczny minimalizm. Jak stwierdza artystka „.. sama żywię przekonanie, że wiersze haiku są nadzwyczaj sensualne, czytając je – choć same słowa przebrzmiewają własnym rytmem – możemy doświadczyć rozkoszy zmysłowej tak, jakbyśmy byli tam, gdzie wiersz się „odbywa”. Tam, gdzie jest klatka ze świerszczem na ścianie i samotność. Jakże ważna w haiku jest uważność.



Fot. Waldemar Robak

Monochromatyczne prace Anny Jędrzejec emanują minimalizmem, ograniczenie środków wyrazu do biało – czarnej palety barw „czyści” je niepotrzebnego zgiełku, ułatwia widzowi skupienie się na prostych formach, zanurzeniu się w  kontemplacji i wyciszeniu. Niewątpliwie jest to również prosta droga do odkrycia wokół nas naturalnego piękna.

Pracę z dziedziny animacji pokazała płockiej publiczności Ewa Ziobrowska odbywając podróż do granic sztuki. Zainspirowana dziewiętnastowiecznym pointylizmem stworzyła animację poklatkową „Na piasku” eksperymentując z procesem wrażeń wzrokowych. Kolory nie mieszają się ze sobą, ale drgają, przemieszczają się, tworzą niepowtarzalny miraż wzbogacony o intrygującą ścieżkę dźwiękową. Z natury to, co się dzieje na piasku jest zdane na przemijanie, ulotność, nie unikniemy tu wrażenia, że film jest sennym marzeniem, przypomina odległe wspomnienie z dzieciństwa, porusza porzucone obrazy i przeżycia zagrzebane głęboko w naszej pamięci, do których od lat nie wracaliśmy.

Katarzyna Stanny zaprezentowała swe prace z zakresu plakatu i okładek. Doskonale wiemy, że akurat w naszym kraju jest to taka dziedzina twórczości, która już na samym wstępie zobowiązuje; po dokonaniach, jakie pozostawiła po sobie tzw. polska szkoła plakatu wymóg nie obniżania poziomu artystycznej wypowiedzi staje się warunkiem koniecznym. Jednakże jakimi cechami powinien charakteryzować się plakat, aby spełniał te kryteria?

Fot. Waldemar Robak

Przede wszystkim powinien zawierać w sobie czytelny, jasny dla możliwie szerokiej grupy odbiorców komunikat informujący o wydarzeniu, a ponadto powinien być atrakcyjny pod względem estetycznym. Katarzyna Stanny posługując się plakatem opartym na rysunku doskonale operuje wizualnymi skojarzeniami, semantycznymi asocjacjami graficznych kodów, które w jednej chwili zastępują dziesiątki słów. Artystka perfekcyjnie wykorzystuje doświadczenia starych mistrzów polskiego plakatu tworząc własny, indywidualny język artystycznej wypowiedzi i jednocześnie pomyślnie kontynuuje tę tradycję.

Podsumowując, jest zatem co oglądać i odkrywać, a na marginesie można stwierdzić z satysfakcją, że Muzeum Mazowieckie dawno już przekroczyło granice wyznaczone przez tradycyjne rozumienie placówki kulturalnej tego typu. Dobrze zatem stało się dla nas odbiorców, że podejmując współpracę z warszawską Akademią Sztuk Pięknych stało się ono instytucją nowoczesną, tworząc dogodną dla nas platformę łączącą w sobie zarówno zabytkowe, muzealne kolekcje, jak i dokonania sztuki współczesnej.

Wystawa „Pokolenia. Kobiety – obszar wspólny” potrwa do 26 stycznia 2020 roku.

REKLAMA
Kolejny Artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU