Wszystkie drogi prowadzą… do książki. Jak robi to „Chotomek”?

REKLAMA

Popularność internetu i praktycznie nieograniczony dostęp do niego powodują spadek czytelnictwa, to niestety smutny fakt. Wśród dzieci i młodzieży to zjawisko prezentuje się szczególnie niepokojąco. Są jeszcze jednak instytucje, które idąc z duchem czasu, za cel obrały sobie popularyzowanie kultury czytania i to już od najmłodszych lat. W Płocku jest to z pewnością „Chotomek”.

Chotomek (33)

PowiązaneTematy

– Dzieci mają to w sobie, tylko my, rodzice i opiekunowie, gdzieś po drodze, w natłoku codziennych zajęć i przy permanentnym braku czasu to gubimy, nie rozwijamy, i to „coś” w końcu w nas zanika. Smartfony, tablety to to taki „fastfood” informacyjny, niestety, kontaktu z książką nie są w stanie zastąpić. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, obecne filmy czy bajki nie są takie niewinne, jak kiedyś. Mogą wyrządzić wiele szkody. My, pracownicy biblioteki, obserwujemy tę rzeczywistość i staramy się proponować dzieciakom atrakcyjne tytuły czy sposoby na spędzanie wolnego czasu, współpracujemy z przedszkolami i ze szkołami. Mamy zajęcia nawet dla maluchów – stawiamy na wychowanie czytelnicze już od najmłodszych lat, oczywiście w formie dostosowanej do wieku dziecka – mówi w rozmowie z PetroNews Monika Ostrowska z płockiego „Chotomka”.

Oprócz oferty wypożyczenia książek, biblioteka organizuje zajęcia dla dzieci z różnych grup wiekowych. Każda z nich ma swojego opiekuna, który przygotowuje plan działań na cały rok szkolny. A dzieje się sporo – imprezy (najbliższa, pod nazwą „Misiostwo Świata” odbędzie się 28 listopada i przypada w Światowy Dzień Pluszowego Misia), konkursy (aktualnie trwa konkurs na najpiękniejsze, własnoręcznie wykonane ozdoby bożonarodzeniowe, zgłoszenia przyjmowane są do 8 grudnia), spotkania autorskie (ostatnio z Zofią Stanecką – autorką popularnej serii książek dla dzieci o Basi i Franku) i mnóstwo projektów skierowanych do najmłodszych czytelników, a nawet całych rodzin – propozycji i pomysłów nie brakuje.

W Klubie Małego Dziecka odbywają się zajęcia animacyjne dla dzieci od 2,5 do 4 lat, które łączą zabawę z uwrażliwieniem maluchów na wartość literatury. Rodzice mogą uczestniczyć w cyklicznych, grupowych spotkaniach ze specjalistami, na których poruszane są istotne aspekty rozwoju ich pociech. „Pomysły mam” to projekt dla najmłodszych dzieci – do dwóch lat.

chotomek_1– Tym dzieciakom potrzebny jest kontakt z rówieśnikami, no i z książką. „Przemycamy” wychowanie czytelnicze, pokazujemy rodzicom i opiekunom, bo oni w tych zajęciach uczestniczą razem ze swoim dzieckiem, że odpowiednio dobrana książka może bawić, uczyć, sprawić frajdę tym maluchom. Na tych zajęciach jest ruch, muzyka i zawsze tekst literacki oraz zabawy z nim związane. Reakcje małych uczestników są świetne, rodzice również przyznają, że takie inicjatywy są potrzebne. Zapisują dzieciaki do biblioteki, wypożyczają książki. Dziecko ma niesamowitą frajdę, mogąc samemu wybrać książkę – opowiada Monika Ostrowska.

Do „Chotomka” może się wybrać i kreatywnie spędzić czas cała rodzina. W Bibliotece bowiem cyklicznie, co miesiąc odbywają się rodzinne warsztaty plastyczne.

chotomek_2– Zajęcia łączą radość czytania z radością tworzenia. Jest to propozycja dla rodziców, którzy chcą dbać o rozwój kreatywności i wrażliwości swoich dzieci, spędzić z nimi czas i stworzyć razem coś wspólnego. Jest to dobry sposób, by niechętne do czytania dzieciaki zainteresować książką poprzez sztukę. Inspiracją są zawsze nowe teksty literackie, odczytujemy jakiś fragment mający dać wyobrażenie o temacie prac manualnych. Tworzymy stanowiska pracy, wykorzystujemy przedmioty codziennego użytku w niekonwencjonalny sposób.Mamy świetne efekty. Rytuałem uczestniczących w tym projekcie rodzin jest każdorazowo wypożyczanie książek, widzimy jak dzieciaki otwierają się na czytanie. Wiele z nich przystąpiło do płockiej akcji „Chce mi się”, bo chce im się dbać o rozwój ich dzieci i wpoić im kulturę czytelniczą – mówi pomysłodawczyni warsztatów, Aneta Krzemińska-Wojtczak.

Zaangażowanie i inicjatywa pracowników biblioteki to z pewnością jej mocna strona. Pytamy więc, skąd takie pomysły, co motywuje do takich działań i jakie są na nie reakcje?

– Jeśli człowiek robi coś z pasją – to jest w tym autentyczny i przekonujący. Jeśli robi coś na siłę – dzieci to wyczują. Szanujemy ten czas, którego dziś każdy ma za mało i chcemy, by nasze zajęcia były naprawdę super, w naszych zbiorach mamy nowości, książki dostosowane do wieku i możliwości dzieci, w których mogą się przejrzeć, jak w lustrze, które są pisane przystępnych dla nich językiem. Mamy przede wszystkim książki współczesne, a wielu rodziców szuka u nas książek ze swojego dzieciństwa. Tłumaczymy wtedy, że do ich dzieci te pozycje nie przemówią. Dekada to dużo, a dwadzieścia lat to już przepaść – inne realia, inny język. Dla dziecka to ogromna przyjemność, że samo może wybrać książkę. Obserwujemy, jak w tych dzieciach rodzą się zainteresowania, ono później nie pozwoli wybrać sobie jakiejkolwiek książki, już wie, że ma być o tym, czy o tamtym. To wspaniałe być świadkiem  takiego procesu rodzących się pasji. – opowiada Monika Ostrowska.

Ale czy to nie „walka z wiatrakami”, przecież czytający rodzice mają zwykle czytające dzieci, a ci nieczytający? Czy jest jakakolwiek szansa, by takie dzieciaki polubiły książki?

– Owszem, ma to pewne odzwierciedlenie w rzeczywistości, ale wpływ maja nie tylko rodzice, ale też nauczyciele, wychowawca, inne ważne osoby w życiu dziecka. Większe prawdopodobieństwo, że czytać będą te dzieci, którym w domu czytano, a także tam, gdzie jest w domu dobry wzór, gdzie czytają rodzice i pokazują, że z książką można świetnie spędzić czas, gdzie książka towarzyszy w trakcie wyjazdów rodzinnych, w podróżach, w kolejce np. do lekarza. Z małym dzieckiem jest tak, że nie chodzi nawet o sam tekst. Chodzi o więź. Można w każdej chwili przerwać, uzupełnić wspólnie treść, coś rozwinąć, dopowiedzieć, wyjaśnić. To są wyjątkowe chwile. Oglądanie bajki tego nie da. Zróbmy eksperyment w naszych domach i wyłączmy telewizor. W domu od razu zrobi się inaczej, cicho. Siądźmy z dzieckiem i poczytajmy, wystarczy parę minut – proponuje pani Monika.

A co jeśli nasze dziecko po prostu nie chce czytać? Absolutnie nie wolno mu nie czytać. Największym błędem, jaki można zrobić, jest odesłanie dziecka z książką do swojego pokoju z zapewnieniem, że skoro umie czytać – to sobie poradzi. Nie wolno też dziecka wyśmiewać i zniechęcać. Poświęćmy trochę czasu, zbadajmy, co lubi  i podsuńmy książkę związaną z jego zainteresowaniami lub pasją, czytajmy wspólnie, w „Chotomku” znajdziemy także bardzo serdeczne i zaangażowane osoby, które na pewno nam pomogą.