Wojciech Bógdał od kuchni: parówkom stanowczo dziękuję

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jaką kuchnię preferuje Wojciech Bógdał? Z jakim smakiem mistrzowi Europy w slalomach motoparalotniowych kojarzy się dzieciństwo i jak gotuje się w małym namiocie? Na te i wiele innych pytań odpowiadamy w kolejnej części naszego cyklu „Płocczanie od Kuchni”.

Nie wszyscy gotują, ale za to z kuchnią każdy z nas ma coś wspólnego – wszyscy musimy przecież jeść. Jakie potrawy lubią płocczanie? Jakie wspomnienia związane z kuchnią mają politycy? Co gotują aktorzy? Kto jest na diecie, a kto zajada się golonkami? Nasz cykl przybliży Wam znanych i nieznanych płocczan „od kuchni”. A może stanie się też inspiracją do kuchennych wojaży?

Dzisiejszym bohaterem cyklu “Płocczanie od Kuchni” jest Wojciech Bógdał – student Politechniki Warszawskiej w Płocku, a jednocześnie Mistrz Europy w slalomach motoparalotniowych, dwukrotny drużynowy Mistrz Świata i podwójny wicemistrz Polski w slalomach i konkurencjach klasycznych.

Wojtek Bógdał z paralotniarstwem związany od trzeciego roku życia, za sprawą swojego ojca Dariusza, który zajmuje się fotografią i filmem lotniczym. W 2013 roku Wojtek wszedł do grona najlepszych pilotów motoparalotniowych. W tym roku zdobył tytuł indywidualnego Mistrza Europy w slalomach i drużynowego Mistrza Świata w konkurencjach klasycznych.

Lubię kuchnię delikatnie ostrą…

Wojciech Bógdał, jak każdy profesjonalny sportowiec, swoje życie dzieli na czas przed i po zawodach. Do każdego z tych okresów dostosowana jest kuchnia naszego rozmówcy. Lecz nie zawsze tak było. Dzieciństwo mistrza Europy, który uczył się w Płocku, jak każdego z nas, to także kulinaria. Jedzenie, którymi raczony był paramotolotniarz w młodości, to dania polskie, serwowane przez jego mamę. – Od zawsze lubiłem dania delikatnie ostre – wspomina Wojtek w rozmowie z nami. – Lubiłem potrawy dobrze doprawione. Polskie, lecz unowocześnione. Generalnie jadłem to co wszyscy. Jakieś zacierki, pierogi… Lubiłem wszystko, co gotowała mama – dodał.

Do ulubionych smaków z dzieciństwa należały też naleśniki – zarówno te klasyczne z dżemem, twarogiem, jak i te z nutellą. Nasz rozmówca uwielbiał też placki ziemniaczane.

Teraz smakołyki podawane przez rodzicielkę Wojtka przegrały z jego największą pasją – motoparalotniarstwem. Jak wyznał Bógdał, jego jadłospis uległ diametralnej zmianie. W codzienności naszego bohatera pojawiają się co prawda jeszcze potrawy z rodzimej kuchni, a mama nadal raczy Wojtka frykasami, lecz zostały one odpowiednio zmodyfikowane. – Przed zawodami staram się jeść mniej, a częściej – zdradził absolwent Jagiellonki. – Sięgam wtedy po rzeczy, które dostarczają organizmowi jak najwięcej wartości odżywczych. Dużo warzyw i owoców. Jak najwięcej pełnoprawnych potraw. Zamiast parówek wolę zjeść kabanosa – dodał.

Tydzień przed zawodami odstawiam Coca-Colę

Przygotowania do zawodów Wojciech Bógdał zaczyna od odstawienia fast-foodów. – Wystarczy odstawić Coca-Colę i 1,5 kg spada – śmieje się Wojtek podczas rozmowy z nami. – W okresie przygotowawczym stronię od słodkich napojów. Jem też wtedy rzeczy najbardziej wartościowe. Tylko takie rzeczy się nie odkładają i nie zamieniają w tłuszcz. To ważne, bo w tym sporcie ważny jest każdy kilogram – zdradził.

Reżim żywieniowy zmienia się po zawodach. Wówczas przychodzi rozluźnienie i nadrabianie zaległości. – Tak, po zawodach jem wszystko co się da i wszystko na co mam ochotę – wyznał. – To cały dzień nieskrępowanego jedzenia. Wtedy jem kebaby, pizze, wszelkiego rodzaju kuszące głupoty. Trzeba nadrobić to, co się straciło. I jest to nadrabianie bardzo przyjemne – śmieje się.

Rzeczone fast-foody pojawiają się jednak w menu naszego bohatera niezwykle rzadko. Ulubione smaki Wojtka Bógdała reprezentują bowiem grupę potraw szeroko pojętych jako prawidłowe i właściwe nawyki żywieniowe. Sportowiec uwielbia owoce morza, jest też fanem dobrego sushi. – Niestety, sushi jest drogie, lecz warto spróbować – zachwalał w rozmowie z nami. – Lubię kuchnię mieszaną: polską i zagraniczną. Nieważne jest przecież jej pochodzenie, a smak – dodał.

Gotuję z tego, co można trzymać w namiocie

Wojtek stroni jednak od patelni, a gotuje przede wszystkim podczas zawodów. Jest to wtedy kucharzenie niezwykłe, bo czynione w warunkach iście spartańskich. – Na zawodach gotuje się to, co da się trzymać w namiocie – zdradził. – Ideałem jest lodówka i jakaś kuchenka turystyczna. Wtedy można trochę potworzyć. Zrobić jajecznicę, tosty, czy usmażyć schabowego. Zabieram patelnię i robię wszystko, co smakuje mi najbardziej, a jest w miarę proste – przyznał.

Wojciech stara się, by potrawy podczas zawodów były jak najprostsze, nie idzie jednak na łatwiznę i zupkom chińskim mówi zdecydowane “nie”. – Nie jadam ich z dwóch powodów. Pierwszy: są maksymalnie niezdrowe. Drugi, ważniejszy, wszystkie dania z paczki blokują organizm – powiedział podczas rozmowy z nami. – Bez nich lata się lżej. A przynajmniej mi jest lżej na duchu – śmieje się nasz rozmówca.

Mistrz Europy w slalomach motoparalotniowych choć, jak sam przyznaje, bardzo lubi kuchnię polską, to w klasykach rodzimej gastronomi znalazł smaki znienawidzone. – To może wydawać się dziwne, ale nie lubię kapusty kiszonej – zdradził w rozmowie z nami. – Nie lubię jej w żadnej postaci, także jako bigos. Nie lubię też ogórków kiszonych – dodał po chwili.

Co zamiast tego? Surówki i sałatki! – Najbardziej lubię te z rodzynkami i ananasami, ważne, by były bez majonezu. Są o niebo lepsze od bigosu – przekonywał. I właśnie przepisem na jedną z sałatek mistrz z Płocka podzielił się z naszymi czytelnikami.

  • Składniki:

    -średnia  pierś z kurczaka,
    -puszka kukurydzy,
    -puszka czerwonej fasoli,
    -puszka orzeszków ziemnych solonych,
    -puszka ananasów w plastrach,
    -100 g rodzynek,
    – 2-3 łyżki majonezu,
    – 2-3 łyżki jogurtu naturalnego.

    Przygotowanie:

    Pierś z kurczaka należy ugotować tylko w osolonej wodzie. Następnie należy ją wystudzić i pokroić na drobne kawałki. Odcedzić kukurydzę, a fasolę przepłukać przegotowaną, zimną wodą. Plastry ananasa pokroić w nie za drobną kostkę. Rodzynki opłukać i namoczyć w wodzie przez około pół godziny. Po upływie tego czasu wszystkie składniki należy ze sobą połączyć. Dodać orzeszki ziemne, majonez oraz jogurt naturalny. Wszystko dokładnie wymieszać i wstawić do lodówki na kilka minut.

    Życzymy smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji