W katastrofie lotniczej zginął członek płockiego aeroklubu

REKLAMA

W piątek doszło do katastrofy lotniczej w pobliżu miejscowości Napoleon (gmina Lipie, powiat kłobucki). Jak się dowiedzieliśmy, za sterami samolotu Mustang Midget, który za dwa tygodnie miał pojawić się na Pikniku Lotniczym w Płocku, siedział członek Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej.

Niezwykle smutna informacja dotarła do nas w piątek, 31 maja. Przed południem doszło do katastrofy lotniczej, w której zginął doświadczony pilot, 41-letni członek płockiego aeroklubu. W samolocie Mustang Midget wielokrotnie wykonywał akrobacje lotnicze.

Właśnie tą maszyną miał przylecieć do Płocka, gdzie mieliśmy zobaczyć jego pokaz podczas Pikniku Lotniczego. Stało się inaczej – wkrótce po starcie, w pobliżu Muzeum 303, którego samolot był jednym z eksponatów, spadł do lasu. Na razie nie są jeszcze znane przyczyny wypadku, wiadomo jedynie że pilot zginął na miejscu. Sprawą zajmuje się częstochowska prokuratura, policja oraz komisja ds. badania wypadków lotniczych.

PowiązaneTematy

Samolot Mustang Midget, którym leciał pilot, był jednym z eksponatów prywatnego Muzeum 303 im. ppłk pil. Jana Zumbacha. Maszyna została wyprodukowana w 1969 roku, a dla potrzeb muzealnych, przemalowana na wzór Spitfire MK VB o znakach ASS-RFD. Samolot był dopuszczony do lotów akrobatycznych.

W Aeroklubie Ziemi Mazowieckiej wiedzą już o tragedii.

– Niestety, to prawda – potwierdził Piotr Michałek, prezes Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej. – Miałem możliwość obejrzeć materiał z tego wypadku, nie wiemy z jakiego powodu spadł. Samolot nie dymił się, nie palił, po prostu spadł. Wszyscy jesteśmy mocno przygnębieni – przyznał.

Jak dodał, pilot, który zginął miał ogromne doświadczenie, był pilotem zawodowym i instruktorem, byłym policjantem. – Miał mnóstwo godzin za sterami, latał w firmie lotniczej, która gasiła pożary z powietrza, a tam lata elita, jedni z najlepszych pilotów, bo jest to trudne zadania z powietrza zrzucić skutecznie wodę w centrum pożaru, trzeba wlecieć praktycznie w dym i lecieć nisko. Wykonywał niesamowitą robotę i potwierdzał swoją klasę jako pilota. To był świetny facet, naprawdę, zawsze kiedy była potrzebna pomoc, to pomagał – powiedział prezes Aeroklubu.

Zmarły pilot wielokrotnie prezentował akrobacje nad płockim niebem. Podczas Pikniku Lotniczego, który odbędzie się 15 i 16 czerwca, nie będzie go fizycznie, ale jak powiedział Piotr Michałek, na pewno będzie duchem.