Twarzą w twarz: Jak ożywić płocką starówkę?

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

O tym, że płocka starówka nie przypomina już miejsca tętniącego życiem, piszemy dość często. Wraz z gośćmi audycji “Twarzą w twarz” próbowaliśmy diagnozować, z czego wynika ten stan i jak można zapobiegać dalszemu obumieraniu tej części miasta. Niestety, nie udało mi się zaprosić do programu osoby, która odpowiada za rewitalizację w Płocku.

Na początek wyjaśnienie.

3 listopada wysłałam zaproszenie do prezesa Agencji Rewitalizacji Starówki, aby porozmawiać na temat sposobów na ożywienie płockiego Starego Miasta. Okazało się jednak, że przez blisko dwa tygodnie prezes nie znalazł 30 minut, aby wyjaśnić płocczanom, jakie działania są podejmowane w tym zakresie. Nie był nawet na tyle uprzejmy, aby wprost odpowiedzieć, że nie weźmie udziału w programie. Pomimo moich co najmniej kilkunastu telefonów, odbijałam się od sekretariatu, a moje zaproszenie pozostało bez odpowiedzi.

Przywrócenie do życia obszaru Starego Miasta to temat, który wymaga aktywności i odwagi. Niestety, nie dowiemy się, co zrobił ARS w tym zakresie. Z moimi gośćmi – Wiolettą Kulpą, przewodniczącą płockiego Prawa i Sprawiedliwości i radną Rady Miasta Płocka, oraz Dariuszem Skubiszewskim, przewodniczącym Rady Mieszkańców Osiedla Stare Miasto, porozmawiałam natomiast, jakie propozycje mogą pomóc w odzyskaniu świetności tego miejsca.

To, że płocka starówka opustoszała, to fakt. Z czego może to wynikać?

–  Wynika to z wielu aspektów, ale mimo wszystko uważam, że wpłynął na to fakt powstania galerii handlowych i tego, że życie handlowe przeniosło się do tych obiektów – powiedziała Wioletta Kulpa. – Nie należy teraz jednak siedzieć i narzekać na to, tylko podjąć konkretne działania, które mogłyby odwrócić ten trend – podkreśliła.

Jak dodała przewodnicząca płockiego PiS, festiwale nie są lekarstwem na umierającą Starówkę. Nie jest według niej również prawdą to, że na festiwalach zarabiają restauratorzy, gdyż podczas imprez ustawiane są foodtrucki.

– Beznadziejny był też pomysł urzędu miasta, kiedy ustawiono food trucki na Starym Rynku, pod oknami restauratorów. Najpierw żalimy się, że restauratorzy nie mają obrotów, nie mają klientów, a później sprowadzamy im konkurencję. To jest, moim zdaniem, bezmyślność urzędu miasta – tłumaczyła Wioletta Kulpa.

Podobną opinię miał drugi gość “Twarzą w twarz”. – Faktycznie, na Starówce ubyło mieszkańców, w ciągu ostatnich lat ponad 1,5 tys. osób z ogólnej liczy 5,5 tys. osób. Oprócz przeniesienia się handlu na Podolszyce, wpłynęła na to również degradacja warstwy mieszkalnej Starego Miasta – zauważył Dariusz Skubiszewski.

Przewodniczący Rady Mieszkańców Osiedla Stare Miasto wyjaśnił, że na tym terenie jest mnóstwo budynków wyłączonych z użytkowania, nie przyciąga się też młodych mieszkańców inwestycjami typu przedszkola czy żłobki.

– Imprezowy Płock w ogóle nie wpisuje się w klimat Starówki, mieszkańcy boją się tego. Przez lata nawarstwiła się taka opinia, że jest wówczas tłoczno, krzykliwie, hałaśliwie, więc ludzie nie chcą tutaj mieszkać i inwestować – argumentował.

Dodał, że restauratorzy w Płocku muszą walczyć o byt, co nie pozwala im rozwinąć skrzydeł.

– Ważna rzecz, to również wyjmowanie instytucji urzędu miasta ze Starówki. Po kolei przenoszone są instytucje poza obszar Starego Miasta, więc jednocześnie potencjalni użytkownicy, zarówno w osobach urzędników, jak i klientów urzędu miasta, nie korzystają już z zasobów firm na starówce – podkreślał Dariusz Skubiszewski.

Jako przykład podał Płocki Ośrodek Kultury i Sztuki, który zmienia siedzibę i zabierze ze sobą dzieci, młodzież i dorosłych, uczestniczących w zajęciach czy koncertach organizowanych przez tę instytucję.
– A miał przecież powstać przy ul. Tumskiej 13 – dodał.

Radna Wioletta Kulpa zauważyła, że ubywa mieszkańców w całym Płocku oraz że sam program mieszkań dla młodych ludzi nie wystarczy. – To musi być powiązane ze sobą, należy wprowadzić cały mechanizm, który spowoduje, że młodzi ludzie po studiach będą chcieli wracać do Płocka – wyjaśniła.

Przypomniała, że był kiedyś pomysł adaptacji budynku przy ul. Synagogalnej, wraz z placem zabaw, ale upadł. – Nie ma tu miejsca dla dzieci, gdzie można pójść wspólnie, nie ma atrakcyjnych miejsc. W moim przekonaniu, Stare Miasto jest betonową pustynią – mówiła płocka radna.

Zauważyłam, że nawet podczas remontu nabrzeża nie pomyślano o tym, żeby zabezpieczyć place zabaw, budowane nad Wisłą.

– Nad Starówką ciąży widmo chronicznego braku doinwestowania. Nie wiem dlaczego gospodarze miasta nie dbają o jego serce. Kiedyś ulice takie jak Królewiecka, Sienkiewicza czy Kwiatka były wyremontowane, ale po takim czasie przydałoby się, żeby to poprawić – wtrącił Dariusz Skubiszewski.

– Nawet pod kątem codziennego sprzątania nie jest to wykonywane prawidłowo – zauważyła Wioletta Kulpa. – A Stary Rynek? Ma być wizytówką miasta, a nawet płyty są zdewastowane. Nikt nie wyegzekwował od firm, które dokonały tych zniszczeń rekompensaty – podkreśliła.

Przewodniczący RMO Stare Miasto zauważył, że organizowane są w tym miejscu zawody piłki plażowej, pomimo tego, że mamy piękne nabrzeże z piaszczystą plażą.

– Wielokrotnie zwracałam na to uwagę, robiłam nawet zdjęcia, gdy wjeżdżały duże ciężarówki wypełnione po brzegi piachem. Wówczas prezydent powiedział mi, że w innych miastach jest tak samo. Tyle, że kultura w innych miastach jest inna, a na płytach kładzie się najpierw specjalne maty zabezpieczające podłoże – tłumaczyła Wioletta Kulpa, podając przykład Gdańska.

Wracając do tematu budynków, radna przypomniała program dofinansowania do remontów kamienic, które często są własnością prywatną, stworzony jeszcze podczas prezydentury Mirosława Milewskiego. – Tyle, że wtedy budżet na ten projekt wynosił milion złotych, co zachęcało właścicieli do wykonywania remontu elewacji i stolarki okiennej. Obecnie te środki zmniejszono do około 500 tys. zł, jakby miastu na tym nie zależało – zauważyła przewodnicząca płockiego PiS.

– Nie dość, że koszty remontu wzrosły, to zmniejszono kwotę dofinansowania. Czyli można faktycznie zrobić 25 procent tego co kiedyś – dodał Dariusz Skubiszewski.

Jest to o tyle dziwne, że aspirujemy do miasta z turystyką weekendową, a turyści widzą odrapane kamienice. Owszem, są to budynki prywatne, tym bardziej miasto powinno zachęcać właścicieli do remontu.

– Często właściciele nie mają środków na remont, dlatego miałbym propozycję stworzenia funduszu miejskiego, który mógłby odkupować tego typu nieruchomości i remontować je. Można tam lokować instytucje miasta czy organizacje pozarządowe, które opiekowałyby się tymi budynkami – zaproponował przewodniczący RMO Stare Miasto.

– Tylko nie wiem, czy przy tych fantastycznych zarządach naszych miejskich spółek oni podołają takiemu zadaniu – nieco zgryźliwie dodała radna.

Zwróciłam uwagę, że miasto ma teraz okazję odkupienia kamienicy, która straszy nas od wielu lat, a na sezon letni zasłaniana jest wielką płachtą. Właściciel wystawił ją za 2,7 mln zł, co dla budżetu miasta nie powinno być zbyt wielkim wydatkiem.

Nie da się ukryć, że przez ostatni rok sytuacja przedsiębiorców na obszarze starówki uległa pogorszeniu ze względu na wprowadzenie płatnych parkingów. Przedsiębiorcy zwracają uwagę, że klienci przestali ich odwiedzać, ponieważ parkometrów jest za mało, należą do trzech różnych spółek, są też skomplikowane w obsłudze. Tymczasem np. radny Artur Kras wypowiadał się, że płatne strefy są z korzyścią dla firm, bo dzięki temu klienci mają gdzie zaparkować.

– Byłam od początku przeciwna wprowadzeniu Strefy Płatnego Parkowania w Płocku – zaznaczyła Wioletta Kulpa. – Fakt jest taki, że po praktycznie roku funkcjonowania nie ma żadnej refleksji, jak funkcjonowanie jej wpłynęło na poszczególne aspekty naszego życia – dodała.

– Możemy chwalić się, że są teraz wolne miejsca do parkowania. Owszem, tyle że skoro teraz są wolne miejsca, to znaczy, że ci ludzie, którzy wcześniej tu parkowali, przenieśli się gdzieś indziej – zauważyła radna.

Ale może o to chodziło, biorąc pod uwagę wypowiedź prezesa Agencji Rewitalizacji Starówki z 8 grudnia ubiegłego roku, kiedy powiedział dla Kuriera Mazowieckiego, stojąc na te zdegradowanej kamienicy: “Plac Starego Rynku ma inne zadanie, niż parkingowe, stąd stawka, można powiedzieć, odstraszająca”. Przypomnijmy, że za parkowanie w tym miejscu trzeba zapłacić aż 5 zł za godzinę, siedem dni w tygodniu.

– Wyjaśnijcie mi Państwo jedno, po co mamy Stare Miasto? Po to, żeby odstraszać ludzi? Żeby stał pusty plac? Żeby był beton? Mówią to samorządowcy, przedstawiciele spółek, których zadaniem jest dbanie o to, żeby to miasto żyło, nad czym debatujemy od kilku lat! Ja rozumiem, że nie da się odwrócić historii, nie wrócimy do Hortexu, gdzie przyjeżdżało się na lody Melba. Ale takiej osobie, jak prezesowi ARS, powinno szczególnie zależeć na tym, żeby przyciągnąć tu ludzi, bo takie jest jego zadanie, za to bierze pieniądze – emocjonalnie mówiła Wioletta Kulpa.

– Dla mnie kuriozalne jest to, że muszę zaparkować minimum godzinę w obrębie parkingu ARS i nie mogę mniej. A jeśli wystarczy mi 15 minut? To jest po prostu zwykłe zdzieranie pieniędzy z kieszeni każdego mieszkańca Płocka – podkreśliła radna.

– Nie ukrywam, że byłem pewnie jedną z nielicznych osób, które były za wprowadzeniem płatnej strefy parkowania – przyznał Dariusz Skubiszewski. – Sądziłem jednak, że ideą tego będzie wyeliminowanie ze stałych miejsc parkingowych samochodów tych osób, które zajmują to miejsce przez całe dnie – tłumaczył, dodając, że chodziło o pobudzenie rotacyjnego ruchu aut. Wówczas jednak pierwsze 59 minut miało być za darmo, kolejna godzina płatna miała być złotówkę, a strefa miała funkcjonować do godziny 16.

– Poszło to jednak w inną stronę i słusznie pani przewodnicząca zauważyła, że należałoby pochylić się nad tymi zasadami i je uaktualnić. Natomiast jeśli chodzi o samą ideę płatnych parkingów, to ja spotykam się z różnymi opiniami – jednym ta strefa odpowiada, innym nie. Wszystko zależy od branży, wiadomo, że pewnych rzeczy nie zrobimy szybko – mówił Dariusz Skubiszewski.

Radna Kulpa zauważyła, że bezpłatne pół godziny nie jest do końca bezpłatne, bo przebywając godzinę na Starówce już z niej nie skorzystamy. – Muszę wówczas od razu zapłacić za całą godzinę – podkreśliła. Zwróciła uwagę również, że wysoka opłata za parking ARS nie przekłada się na wpływy dla spółki z tego tytułu. – Kiedy poprosiłam o podsumowanie po 9 miesiącach funkcjonowania strefy, okazało się, że właśnie ten parking, płatny 5 zł za godzinę, przynosi największe straty ARS-owi – zdradziła radna.

ARS jednak powoli wprowadza zapowiadaną pomoc przedsiębiorcom – powstała wreszcie długo zapowiadana strona internetowa, ruszyła też loteria paragonowa. Spółka jednak twierdzi, że to przedsiębiorcy nie chcą angażować się i nie przychodzą na spotkania organizowane przez ARS.

– Mam wrażenie, że przedsiębiorcy po prostu nie ufają spółce, a jej pomysły są zbyt mało przekonujące – stwierdził Dariusz Skubiszewski, który sam jest przedsiębiorcą. – Kupcy nie widzą potencjału w tych projektach i działaniach ARS, a aktualnie w spółce nawet nie ma chyba osoby, która potrafiłaby nawiązać kontakt z przedsiębiorcami. Jeśli zajmują się tym osoby, które nie znają tematu, to trudno tu nawiązać porozumienie – wyraził swoją opinię przewodniczący RMO Stare Miasto.

– Jak słyszę takie stwierdzenie, że jest to wina przedsiębiorców, to już świadczy o tym, jakie ARS ma podejście do tej kwestii. Coś musieli zrobić, zaczęli coś wymyślać, ale brakuje w tym wszystkim określenia celu i planu realizacji. Nie ma tu spójnych działań, nie będzie więc efektów, których oczekujemy wszyscy, jako mieszkańcy – podsumowała Wioletta Kulpa. – To są przecież miejsca pracy, z których utrzymują się całe rodziny – podkreśliła. – Proponowałabym, żeby zarząd tej spółki uderzył się w piersi i poszukał winy u siebie, a nie obarczał nią przedsiębiorców – zakończyła.

Jako podsumowanie, zacytuję jednego z przedsiębiorców na Starówce, którego zapytałam o to, jak miasto może pomóc, aby Stare Miasto było miejscem takim jak dawniej, tzn. tętniącym życiem, żywym, a nie – jak określają go ludzie odwiedzający nasze miasto – pustym, depresyjnym czy miastem duchów. Powiedział, cytuję: „Niech przestanie przeszkadzać, to wystarczy”.

Podziel się:

12 komentarzy

  1. festiwale i fatalne pomysły na ożywienie starówki zabiły jej życie.Tak to jest gdy za rewitalizację biorą się ludzie którzy tu nie mieszkają i nie mają zielonego pojęcia o procesie rewitalizacji.Mieszkańcy starówki jak inni płocczanie potrzebują normalności.Ze starówki zrobiono dzielnicę kiepskiej rozrywki .Do tylko jednego z festiwali dokłada miasto dwa razy więcej pieniędzy niż na całe dofinansowanie do remontów zabytkowych kamienic.Jeśli tego nie zaprzestaniemy to starówka może być niedługo miejscem do nagrywania filmów wojennych.Rację miał ktoś mówiąc by władza nie mająca zielonego pojęcia o starym mieście nie przeszkadzała tym co robią na starówce dobrą robotę.Są tego przykłady.Pani redaktor.Niech się pani zapyta kto administruje lub czyją własnością są te zadbane kamienice.Wszystko pani zrozumie.

  2. A ja chcę nawiązać do mieszkańców Starówki, a właściwie to gdzie się podziali?? Wszystkich wysiedlili ze względu na zły stan techniczny budynków, owszem, budynki z zasobów miasta odremontowane, ale niestety już tylko mieszkania w nich na sprzedaż. Reszta stoi pusta i czeka na remont, oczywiście lokale też będą na sprzedaż. Jak to możliwe, że kiedyś tam mieszkało tylu ludzi, rodowici płocczanie z dziada pradziada, jak to się mówi, a teraz miasto sprzedaje mieszkania, jak to możliwe?? A lista mieszkańców o wynajęcie lokalu od miasta aż się ugina. Co z płocczanami, których nie stać na kupno? Staję w ich obronie, ponieważ kiedyś też znajdowałam się na liście osób czekających na mieszkanie, ale niestety musieliśmy z mężem wziąć kredyt i sobie kupić, bo nigdy bym się nie doczekała od miasta. Ale co tu więcej pisać, to co zrobiono ze Starówką to kpiny z mieszkańców, włodarz chyba się zagalopował . Mam nadzieję, że to jego ostatnia kadencja i pani Wioletta weźmie sprawy w swoje ręce, mimo,iż nie popieram polityki PISu.

    • Nie przesadzajmy. Nie od razy Rzym zbudowano, budynki zostały odremontowane z zasobów miasta a jestem pewien, że następne remonty są planowane a niektóre CAŁY CZAS W TOKU. Niestety na wszystko potrzebny jest czas, czego ludzie często nie są w stanie zrozumieć.

      • Nie od razu? A kiedy będzie właściwy moment? Aktualna ekipa od 7 lat włada rewitalizacją i ich realne jedyne działanie to parkometry.

  3. Nie dość, że na tym starym mieście nic nie ma to jeszcze trzeba za parkowanie płacić – ot taki plan ulepszający :) Lokalne restauracje zamiast wykorzystać festiwale, żeby podbudować swoje budżety po całej reszcie bezproduktywnego sezonu dostają w prezencie na ten wspaniały czas żniw sąsiedztwo “food trucków” – się zaprasza restauratorów z całego kraju na ten moment – ot taki plan żeby pomóc restauratorom ze starego miasta :) A jak jest doskonały bar mleczny na tumskiej gdzie wyśmienite śniadanie jest za 5 zł a przepyszny obiadek jest za 10 zł to się go lokuje w ciemnej bramie bo… bo nie wiem po co? Zamiast brylować na widoku! Nawet wielu Płocczan nie wie, że taki Bar mleczny na Tumskiej istnieje (a co dopiero turyści)! KTO ZARZĄDZA TĄ STARÓWKĄ? KTO JEST ODPOWIEDZIALNY ZA TAKI STAN RZECZY? Lokalni restauratorzy? Naprawdę nie wiem ale zgaduję, że ktoś kto mieszka na Podolach które fakt są naprawdę ładne i zadbane i … i dobrze, takie czasy, że się młode osiedla z galeriami buduje. W wielu miastach tak jest ale w tych miastach dba się o całe miasto a nie tylko jego jedną część! Na Podolach dzieci biegają po gumowej nawierzchni, żeby sobie kuku nie zrobić a co mają dzieci na skarpie na przykład? Kupę brudu na ulicach i psie kupy na chodnikach! O Borowiczkach, Radziwiakach a na Międzytorzy to dobrze, że jest duża spółdzielnia mieszkaniowa bo do dziś dnia by nie wiedzieli tam co to jest polbruk !!! Przepraszam dotkniętych za wytykanie błędów i krytykę bo faktem jest, że dziś to trudne zadanie dla wszystkich miast na pobudzanie do życia starówki ale my Płocczanie musimy coś z tym zrobić bo nikt nie ma takiej starówki jak my !!! Apeluję o zebranie grona specjalistów jak nie to nawet miłośników naszego miasta i wspólne ustalenie planu: Odnowienia Płockiej Starówki i wsparcia dla niedoinwestowanej reszty naszego miasta!

    • Akurat z Barem Mlecznym to słaby przykład bo tam mimo lokalizacji ruch że ho,ho.Czyli???Oferta.Tanio i smacznie i klient jest.To samo tyczy innych przedsiębiorców.Oferta.Pomysły.I klient się znajdzie.Niestety w samym artykule nawet słowa o pomyśle jak ożywić Starówę.Tylko narzekanie.Czyżby ruszyła kampania?

      • Dokładnie tak. Food trucki nigdy nie są problem i konkurencją dla lokalnych restauracji z dobrą ofertą. Z drugiej strony ciężko wyobrazić sobie ich brak na letnich chociażby festiwalach i momentami naprawdę SOLIDNYM nawałem ludzi przewalających się przez Płock.

      • Nie rozumiem Wg ciebie pojawiają sie ludzie którzy mówią że ARS nie ma pomysłów i za darmo maja mu pomysły oddać a facet z ARS nie znalazł czasu aby o tym pogadać? Od pomysłów to jest prezes któremu z miejskiej kasy płaci się w huk kasy i powinien o nich poopowiadać. No ale nic się nei dowiedzieliśmy.

      • Mnie też nie podoba się,ze facet z ARS nie znalazł czasu.Ale z kolei wg Ciebie to Pani Kulpa swoje pomysły może przekazać tylko wtedy jak zdobędzie władzę i ARS-em zarządzał będzie jej człowiek.A jeśli nigdy nie wygra wyborów?
        Właśnie dobrymi propozycjami co zrobić może te wybory wygrać.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji