Jakie smaki dzieciństwa wspomina płocki psychoterapeuta? Którą potrawę do dziś wspomina z sentymentem? I jak to się stało, że gotować zaczął dopiero niedawno? Tego dowiecie się z najnowszego odcinka „Płockiej kuchni”.

Zawsze uśmiechnięty, radosny. Prawie zawsze, bo w zaciszu swojego gabinetu w „Centrum Obecności” poważnieje, wsłuchując się w głos pacjentów. Pochodzi z Podlasia, ale od wielu lat to Płock jest jego drugim domem. Tomasz Radkiewicz – psychoterapeuta, doradca i trener rozwoju osobistego opowiedział nam o kulinarnej stronie jego życia.

MOJE WSPOMNIENIE TO CHLEB I SĘKACZ

– W domu rodzinnym na Podlasiu, gdzie się wychowałem, na stole gościł u nas sękacz – wspomina pan Tomasz. – To było ciasto, które jest tradycją tego regionu – wyjaśnia. – Bardzo dobrze pamiętam chleb z patelni, który piekła moja babcia. Nie był typowy, babcia piekła go na smalcu i z jajkiem. Ale to, co szczególnie pamiętam, to celebracja, która zresztą trwa do dziś. Zawsze siadaliśmy wspólnie przy stole, rozmawialiśmy, nie było wówczas pośpiechu. Mogę więc powiedzieć, że smaki dzieciństwa to doświadczanie obecności przy stole rodzinnym – przyznaje terapeuta.

Centralnym miejscem w domu rodzinnym pana Tomasza (- Podobnie jak u babci – dodaje) był kuchenny stół. – Mniej było ważne co zjemy od tego, jak będziemy to celebrować, jak będziemy rozmawiać. To pamiętam jako dobre doświadczenie z dzieciństwa, które ukształtowało mnie jako człowieka. Taką kuchnię chcę zresztą stworzyć we własnym domu, klimatyczną, dużą, z miejscem do rozmów – mówi z uśmiechem.

Czy nasz rozmówca pamięta swoją pierwszą, samodzielnie przygotowaną potrawę? – Nie jestem mistrzem kulinarnym – przyznaje pan Tomasz. – Dopiero teraz powoli to zmieniam, ale w dzieciństwie, właściwie od zawsze robiłem jajecznicę. Mogę powiedzieć, że robię ją perfekcyjnie – śmieje się. – Wynika to z podziału ról w moim rodzinnym domu, swoje umiejętności kulinarne dokształcam właściwie dopiero teraz – zdradza.

Terapeuta opowiada nam, że wychowywał się właściwie z siostrami ciotecznymi, z którymi wspólnie przygotowywał dziecinne posiłki. – Siostry robiły zapiekanki w takim opiekaczu, który tata przywiózł kiedyś z Niemiec, a ja w tym czasie przygotowywałem jajecznicę. Pierwszą zresztą przypaliłem, to było w trzeciej klasie podstawówki – wspomina.

UCZĘ SIĘ ŚWIADOMEGO JEDZENIA

Kto miał największy wpływ na kształtowanie się smaków Tomasza Radkiewicza? – Myślę, że na pewno babcia odcisnęła jakiś swój smak na moje podniebienie, ale jednak największy wpływ na moje upodobanie kulinarne miała mama. Jej sałatka jarzynowa jest wyjątkowa, nigdy nie spotkałem tego smaku, co jest dla mnie prawdziwym kłopotem, nie smakuje mi bowiem inna sałatka jarzynowa. Wystarczy zaburzenie proporcji, inna musztarda czy majonez i to już nie jest ta sama potrawa – śmieje się nasz rozmówca.

Jak wspomina, śniadania w domu rodzinnym to zawsze dużo nabiału, biały ser i świeże bułki, albo ryż na mleku. – Mój tato, za co go bardzo podziwiam, jest świetny w robieniu przetworów. Od małego czułem zapach robionych dżemów, sałatek czy innych przetworów domowych – mówi terapeuta.

Aktualnie dieta pana Tomasza nie jest typowa. – Uczę się świadomego jedzenia. To nie jest już żaden fast food, choć jedna pizzeria warszawska urzeka mnie swoim włoskim smakiem i często do niej wracam. Teraz jednak staram się jeść pięć posiłków dziennie, piję zioła, jak rumianek, mięta i czystek, jestem na diecie wegańskiej, do której podchodzę drugi raz w życiu – zaskakuje. Jak przyznaje, żadna inna dieta na niego nie działa, a wegańska bardzo pasuje do jego organizmu.

– Kompletnie nie czuję potrzeby jedzenia mięsa, za to uczę się doświadczać świadomego spożywania posiłków, czyli obecności przy posiłku, a nie jedzenia w biegu. Nie jestem z tego zadowolony, ale pracuję nad sobą – mówi skromnie, przyznając, że dopasowuje rytm pracy do swojego rytmu dnia, w tym jedzenia.

Pan Tomasz przyznaje, że uczy się też nowych potraw. Jakich? – Najczęściej są to sałatki, humusy, różnego rodzaju miksy z fasoli czy oliwek zielonych. Bardzo lubię też warzywa z parowaru przyprawione ziołami – wymienia. Czy może powiedzieć już, że ma jakąś popisową potrawę? – Tak, mam swój przepis na owsiankę, którym chciałbym podzielić się z czytelnikami – kończy Tomasz Radkiewicz.

  • Składniki:

    • 100 gram płatków owsianych górskich (w małym, brązowym opakowaniu),
    • 1 banan,
    • 1 łyżeczka karobu (mączka chleba świętojańskiego, zdrowszy zamiennik kakao),
    • 1 kiwi,
    • 300 ml mleka sojowego alpro.

    Wykonanie:
    Banana rozgnieść, wszystkie składniki wymieszać, zalać mlekiem sojowym i podgrzać około 5-10 minut, w zależności od gęstości. Można dosypać żurawiny i orzechów nerkowca.

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje