Tym razem w naszym odcinku płockiej kuchni rozmawiamy z Sandrą Panuś, stylistką, blogerką, prowadzącą pasjonujące spotkania “Porozmawiajmy o modzie”. To kobieta z inicjatywą, która nie tylko chce dobrze ubierać kobiety, ale i przełamać stereotypy w myśleniu o modzie. Co gotuje bliskim? Dlaczego przestała jeść czerninę i co poleci czytelnikom PetroNews?

Związana z modą od 7 lat. Jak sama o sobie mówi, pasjonatka życia i mody. Moda i jej udział w życiu codziennym, interesują ją od zawsze. Zawsze chętnie dzieli się swoją wiedzą, pomagając innym dobrze wyglądać. Absolwentka warsztatów stylizacji “Glamour”, “ELLE”, Krzysztofa Łoszewskiego (eksperta od męskiego dress code), Szkoły Stylu Moniki Jaruzelskiej. Swoje doświadczenie pogłębia podczas współpracy z magazynem modowym “ELLE”, np. podczas okładkowej sesji zdjęciowej modelki Magdaleny Frąckowiak oraz innych sesji zdjęciowych, pokazów, spotkań z klientami indywidualnymi czy warsztatów dla grup.

Współpracuje również przy tworzeniu kampanii reklamowych. A zaczęła poprzez pisanie bloga. – Moda towarzyszy mi każdego dnia, każdy poranek to przegląd magazynów oraz stron internetowych związanych z branżą – mówi Sandra. Od grudnia 2014 r. organizuje w Płocku spotkania dla kobiet „Porozmawiajmy o modzie”. Jest to jej autorski projekt, którego celem jest przekonanie, że „moda nie zawsze paraliżuje umysły kobiet”. Może nikt w to nie uwierzy, ale ta niska, szczupła kobieta, rekreacyjnie trenuje tajski boks (muay thai). – Ten sport potrafi zmęczyć, wyłączyć myślenie i daje dużo pewności siebie – mówi blogerka. Sandra czyta też książki, chociaż stara się wybierać te związane z rozwojem osobistym. Na romanse, jak przyznaje, szkoda jej czasu. Chętnie biega sama lub w grupie, zwłaszcza z przyjaciółkami.

Co tak aktywną osobę napędza do działania? – Podróżowanie – odpowiada bez namysłu. – Zmienia punkt patrzenia na codzienność. “Stale zmiennie” to moje ulubione stwierdzenie – dodaje.

Uwielbiam próbować nowości

Jakie smaki z rodzinnego domu najlepiej wspomina Sandra?

– Uwielbiam kuchnię mojej mamy, zawsze czekam na niedzielny obiad. Mam wrażenie, że pyszne dania przychodzą jej z łatwością. Wiele razy próbowałam wykorzystać jej przepisy, ale niecierpliwość nie pozwalała mi stworzyć podobnego smaku – przyznaje Sandra.

A może kulinarny debiut powalił wszystkich na kolana i był o niebo lepszy niż kuchnia mamy? – Moje kulinarne początki to była wielka klapa. Pamiętam jak piekliśmy z bratem ciastka, którymi wszystkich częstowaliśmy, a oni z uprzejmości i z uśmiechem próbowali naszych wynalazków. Ciasteczka nie były zbyt dobre, ale mieliśmy bardzo wyrozumiałych degustatorów i pewnie dzięki temu nie zraziłam się do gotowania – śmieje się Sandra.

Zazwyczaj, kiedy sięgamy do wspomnień z dzieciństwa, przychodzi nam na myśl jedna potrawa. Jak to jest w przypadku Sandry?

– Najwyraźniej z dzieciństwa wspominam czerninę. Przez wiele lat była to moja ulubiona zupa. Do tej pory jak wspominam swoje dzieciństwo, to widzę talerz z “czarną zupką”. Po wielu latach, gdy zrozumiałam z czego jest ona zrobiona, moja miłość ucichła i nie mamy ze sobą nic wspólnego. Pozostał sentyment – wspomina blogerka.

Kto miał zatem największy wpływ na kształtowanie twoich smaków? – Myślę, że każda osoba, z która zjadam posiłek. Jest on dla mnie ważną częścią dnia. Posiłek to coś więcej niż jedzenie, to celebracja. Kiedy decyduję się z kimś zjeść, to tak, jakbym mu mówiła: “Jesteś dla mnie ważny”. Z dopiero poznaną osobą mogę pójść na kawę, ale na wspólny posiłek zdecyduję się z kimś, kogo już choć trochę znam. Jeśli jest to bliska osoba, nie mam problemu z tym, aby próbować co mają na talerzach. Cieszy mnie, gdy każdy zamawia coś innego, mogę wtedy smakować nowości – przyznaje stylistka.

W mojej kuchni panuje różnorodność

A jaką kuchnię obecnie preferuje Sandra? Tradycyjną, polską czy może zagraniczną? – W mojej kuchni panuje różnorodność. Jednego dnia będzie to standardowy kotlet schabowy z buraczkami, a kolejnego dnia vegańskie burgery z buraka. Lubię planować. Dlatego moja lista zakupowa składa się ze składników na kilka dni w przód i to pozwala mi tworzyć, nie myśleć każdego dnia co będzie dzisiaj na obiad – zdradza.

Tak dobrze zorganizowana pani domu musi codziennie zaskakiwać swoją rodzinę innym daniem. No właśnie, czy zdarza jej się jeść poza domem?

– W tygodniu jemy w domu, ale w weekend oddaję pałeczkę innym. Odwiedzamy bliskich, podróżujemy, próbujemy nowych smaków. Robimy to, co lubimy najbardziej, delektujemy się. A z każdej wizyty staram się “przemycić” coś do swojej kuchni, to dla mnie ogromna inspiracja  – stwierdza nasza rozmówczyni.

Wynika z tego, że to Sandra częściej pichci domowe potrawy. – Rzeczywiście, to ja częściej gotuję. Chociaż mam to szczęście, że o moją lodówkę dba również mama i babcia, i często wystarczy sobie coś odgrzać – śmieje się blogerka.

– Ponieważ razem z mężem jesteśmy przyzwyczajeni do wspólnych i regularnych posiłków, to umawiamy się, że kto będzie pierwszy w domu, ten przygotowuje lub odgrzewa obiad – wyznaje tajemnicę na udany kulinarny związek.

Zawsze o to pytamy, więc i tym razem nie może być inaczej. Popisowe danie Sandry Panuś to…? – Uwielbiam różnego rodzaju sałatki, pasty, które zjadamy z mięsem i makaronem, zupy-kremy, kasze i jej różne zastosowania, np. burgery. Z powodu mojej niechęci do przepisów, za każdym razem wychodzi coś innego – śmieje się Sandra. – Oprócz ciasteczek owsianych, nic słodkiego nie tworzę, może kiedyś przyjdzie czas i na pieczenie? – zastanawia się stylistka.

A jakim przepisem podzieli się z czytelnikami PetroNews? – Pesto z pietruszki – idealne na ciepło i zimno. Zbliża się okres wakacji, a więc czas na pikniki i spędzanie czasu na dworze. A pesto z pietruszki to idealne danie na piknik. Bez problemu można je zabrać do pudełka – kończy Sandra Panuś.

  • Składniki:

    • natka pietruszki
    • garść orzechów najlepiej pini, można je również zastąpić płatkami migdałowymi
    • 1 ząbek czosnku
    • pół szklanki oliwy
    • pieprz, sól do smaku
    • parmezan – garść
    • łyżka soku z cytryny
    • opakowanie makaronu

    Wykonanie:

    Składniki blenduję i wrzucam na patelnię, chwilę mieszam i dodaję makaron. Po 2 minutach wrzucam wszystko na talerz i posypuję startym parmezanem. Można wypróbować również jako dodatek do mięs. Życzę Wam smacznego.

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje