Roman Siemiątkowski od kuchni: Kolacja – jak u Barei

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jaką potrawę wspomina z wielkim sentymentem? Dlaczego ma zamiłowanie do mięs? Komu udaje się go namówić na gyrosa? I co potrafi ugotować samodzielnie? Opowiada o tym w kolejnym odcinku “Płockiej kuchni” wiceprezydent Płocka Roman Siemiątkowski.

Od sześciu lat jest zastępcą prezydenta Płocka ds. polityki społecznej. Zajmuje się m.in. sprawami związanymi z edukacją, kulturą, sportem, organizacjami pozarządowymi, promocją miasta i komunikacją z mieszkańcami. W swoim zawodowym dorobku ma m.in. doświadczenia zdobyte w pracy na stanowisku nauczyciela w domu dziecka i szkole podstawowej, wizytatora i dyrektora wydziału w kuratorium oświaty oraz kanclerza w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Płocku. Przez kilka miesięcy był również wójtem w jednej z podpłockich gmin.

– Pasjonuje mnie literatura. Lubię dobre polskie i zagraniczne kino. Jestem też zapalonym kibicem, zwłaszcza piłki ręcznej i nożnej, ale dopinguję także zawodników innych dyscyplin sportowych – opowiada o swoich zainteresowaniach.

Kluchy ziemniaczane i przecieruchy

Fot. archiwum własne Romana Siemiątkowskiego

Fot. archiwum własne Romana Siemiątkowskiego

Jaką potrawę z dzieciństwa wspomina wiceprezydent najwyraźniej? – Z wielkim sentymentem wspominam kluski ziemniaczane z twarogiem i skwarkami, które przyrządzała moja mama – przyznaje Roman Siemiątkowski. – U nas w domu mówiło się na nie „kluchy-przecieruchy”. Do dziś jest to jedna z moich ulubionych potraw, którą chętnie sam przygotowuję – zdradza wiceprezydent. – I, oczywiście, młode ziemniaki ze zsiadłym mlekiem. Ale takich ziemniaków dzisiaj już nie ma. A szkoda – dodaje.

Zapytany o to, kto miał wpływ na kształtowanie się jego smaków, odpowiada, że mama, która bardzo dobrze i smacznie gotowała. – W domu królowało tradycyjne, polskie jedzenie. Obiad składał się zawsze z dwóch dań – wspomina.

Jakie potrawy lubił jako mały chłopiec? – Jako dziecko najbardziej lubiłem rosół i grzybową, ale taką z leśnych grzybów… Drugie dania z reguły były z mięsem i to zamiłowanie do mięsa zostało mi do dziś – mówi o kulinarnych upodobaniach Roman Siemiątkowski.

Jadam jak u Barei

Pan Roman przyznaje, że jest przywiązany do polskich smaków. – Tak jak mówiłem, lubię dania mięsne. Wśród moich ulubionych potraw jest gicz cielęca. Z dań jarskich to wspomniane kluchy-przecieruchy i naleśniki z jabłkami lub z dżemem. Ale nie oponuję, jak synowie namawiają mnie na pizzę czy gyrosa – zaznacza zastępca prezydenta.

Śniadanie jada dopiero w pracy. – Rano jakoś nie mam apetytu – tłumaczy z uśmiechem wiceprezydent Siemiątkowski. – Natomiast ze względu na codzienny rozkład obowiązków, obiady najczęściej jadam na kolację. I, jak u Barei, kolację jadam na śniadanie… – dodaje z rozbawieniem.

W jego domu najczęściej gotuje żona. – Ale ja też lubię gotować i wiele potraw przygotowuję sam. Najlepiej wychodzą mi zupy, z których nie potrafię ugotować tylko czerniny. Niestety, przeważnie te zupy w większości zjadam sam – przyznaje z lekkim żalem Roman Siemiątkowski.

Popisowe potrawy zastępcy prezydenta to zupy, bigos, bitki wołowe, fasolka po bretońsku i strogonow. I to właśnie przepis na tę ostatnią potrawę proponuje wiceprezydent dla czytelników PetroNews.

  • Składniki:

    • 100 dag wołowiny miękkiej (najlepiej polędwicy, ale jest dość droga)
    • 50 dag pieczarek
    • papryka
    • 3 cebule
    • koncentrat pomidorowy
    • mąka
    • masło
    • mielona papryka słodka lub ostra, według upodobania
    • sól
    • pieprz.

    Przygotowanie:
    Mięso pokroić w paski (czasami można kupić już gotowe, pokrojone), pieczarki, paprykę i cebulę pokroić. W garnku przyrumienić mięso na rozgrzanym maśle. Oprószyć mąką. Dodać cebulę, pieczarki i paprykę, posolić i popieprzyć, posypać mieloną papryką.

    Dusić na wolnym ogniu, podlewając bulionem wołowym do miękkości mięsa. Dodać koncentrat pomidorowy. I… jeść :)

    Smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji