W piątkowy wieczór w Płockiej Galerii Sztuki nastąpiła chwila, kiedy płoccy artyści ujawnili swoje dokonania, które poczynili w tym roku. Pamiętając o tym, że to wydarzenie pojawia się w naszej przestrzeni kulturalnej cyklicznie, jest z czym porównywać, jest też do czego się odnosić.

W grudniowym podsumowaniu wzięło udział 19 płockich twórców – prawie 70 prac konkuruje o serca publiczności. Tak na dobrą sprawę, trudno jest sformułować, co się podoba, co trafia, co zaskakuje i co ujmuje, skoro wystawę cechuje ogromna różnorodność; każdy z nas musi tu poszukać własnej drogi estetycznych doznań.

Bo czymże jest ta tytułowa przestrzeń pomiędzy obserwacją a interpretacją? Obserwacja to nasze zmysły, one podają nam przekaz, sygnały świata – smak, zapach, dotyk, dźwięk i… oczywiście obraz. Nawet doznanie tylko jednego zmysłu może nas wprowadzić w stan zupełnie niepowtarzalnej eksploracji świata – to właśnie jest ta przestrzeń, zupełnie unikalna i przeznaczona tylko dla nas, zarezerwowana dla naszej wyobraźni, dla naszych emocji, naszych estetycznych preferencji. Dopiero wtedy, na samym końcu pojawia się interpretacja, będąca zupełnie indywidualnym odbiorem, przesączonym przez filtr osobniczych, niepowtarzalnych emocji. To sfera, która pomimo wysiłków filozofów nie poddaje się prostym definicjom.

Powróćmy jednakże do naszych artystów – Katarzyna Bąkowska – Roszkowska, Aniela Ewa Lewandowska, Laura Dyczko, Włodzimierz Kwiatkowski, Dorota Goleniewska – Szelągowska, Dorota Nadrowska – Guściora, Iwona Korgul -Wyszatycka, Anna Krzemińsa, Anna Macionek – Stańko, Mateusz Nadrowski, Wiesław Nadrowski, Zofia Samusik – Zaremba, Magdalena Sikorska-Tokarska, Andrew Stewart, Eugeniusz Szelągowski, Maria Weigl – Wojnarowska, Anna Wojnarowska, Szymon Zaremba i Stanisław Płuciennik – cała plejada płockich twórców skwitowała kolejny rok kreatywnych poszukiwań.

Pewnie jesteście Państwo ciekawi, jak to artystyczne resume wypadło, czy warte było tak okazałego eventu? Otóż uważam, że przedsięwzięcie jest jak najbardziej, ze wszech miar uzasadnione, bo przecież jest to doskonała chwila, żeby zweryfikować, jaki etap artystycznej drogi został osiągnięty. Nie można również nie zauważyć, że wydarzenie spotkało się z niezwykłym zainteresowaniem ze strony naszej publiczności, przyciągając w piątkowy wieczór tłumy widzów. Co zatem dane nam było podziwiać?

Eugeniusz Szelągowski zaprezentował swoje pejzaże; nie poszukując szczególnych nowości, których pewnie nikt po nim się nie spodziewa, a jeszcze bardziej – od niego nie oczekuje, jak zwykle ujął publiczność swą wrażeniową wirtuozerią postrzegania świata. Niemal w tę samą konwencję wpisują się ulotne, nastrojowe i jednocześnie śmiałe warsztatowo akwarele Iwony Korgul-Wyszatyckiej. Obrazy natury są także kanwą artystycznej wypowiedzi dla Anny Macionek-Stańko – przyroda w skali makro kusi swą idealną prostotą form.

Jeżeli ktoś gustuje w impresjonistycznej wizji świata, to na pewno też ją odnajdzie w pracach Doroty Nadrowskiej-Guściory i Doroty Goleniewskiej-Szelągowskiej. W naszej artystycznej przestrzeni miasta chciałbym też serdecznie przywitać przybysza z antypodów, Andrew Stewart zachwycił nas biegłością warsztatu, niezwykle zwartym, na wskroś ekspresyjnym sposobem twórczej wypowiedzi.

W innym kierunku zmierza wizja świata według Katarzyny Bąkowskiej-Roszkowskiej; tu natura zawłaszcza jakże nie trwałe zdobycze cywilizacji, w pozorną równowagę wkrada się niepokój, nieuchronny aksjomat, no właśnie – postępu, czy też totalnej degeneracji? Zupełnie inny niż do tej pory, balansujący na granicy malarstwa przedstawiającego przekaz zaprezentowała Maria Weigl-Wojnarowska. Jej piękne obrazowanie poezji okazuje się tak samo celne jak słowo, rym, a nawet trafna intonacja. Obrazy żyją barwami i formą, wprowadzają nas w świat niewerbalnej mistyki.

Szymon Zaremba zaprezentował swoje reliefowe „Żywioły”. Ascetyczność wypowiedzi przeplótł nutą autorskiej ironii, gdzieś pod całą pompatycznością podjętego tematu błądzi zatem szelmowski uśmieszek, bo przecież z jakiego powodu podchodzić nawet do zasadniczych spraw aż z takim zadęciem? W stronę kolażu swoje twórcze poszukiwania skierowała Aniela Ewa Lewandowska. Okazuje się, że na pozór ta wyeksploatowana niemal do dna technika, wciąż kryje w sobie spektrum  indywidualnej wypowiedzi. W podsumowaniu roku nie mogę pominąć Laury Dyczko. Cóż powiedzieć, oszczędność wyrazu jest kluczem, zmusza widza do konkluzji, stawia pytanie o sens i sposób jak postrzegać rzeczywistość – brać ją ze zgiełkiem, wrzaskiem, jazgotem codzienności, czy też przepuścić przez filtr indywidualnych doznań? Gwarantuję, że w tych nadzwyczaj oszczędnych formach można znaleźć transcendentalne znaczenie.

Publiczność zaskoczył niewątpliwie Włodzimierz Kwiatkowski prezentując swoje trójwymiarowe obrazy nasączone dominantą surrealistycznej metafizyki. Od sensualnych batików do prawie geometrycznego abstrakcjonizmu przeszła w swej artystycznej drodze Anna Krzemińska, balansując pomiędzy rzeczywistością, a całkowitym oderwaniem się od potocznego obrazowania.

Długo tak można by wymieniać, opisywać i definiować, jednakże wiadomo, że nic nie zastąpi indywidualnego poznania, tak zatem zachęcam Państwa do odwiedzenia Galerii. Wystawa, którą objął swym patronatem Prezydent Płocka Andrzej Nowakowski będzie czynna do 21 stycznia 2018 roku.

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji