REKLAMA
REKLAMA

Zamiast wylegiwać się w niedzielę od rana, pokaźna grupa zapaleńców postanowiła pomóc dzieciom z Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego w Płocku i wziąć udział w biegu charytatywnym z przeszkodami, organizowanym w Galerii Mazovia pod uznaną już marką Adrenaline Rush.

W pierwszy dzień grudnia Galeria Mazovia, pomimo niedzieli wolnej od handlu, ożyła. Ponad 150 osób pojawiło się w strojach sportowych, aby ruszyć w bieg z przeszkodami, pokonując własne słabości, a jednocześnie zapewniając pomoc dzieciom z płockiego Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego.

Bieg rozpoczynał się na pierwszym piętrze galerii, później zawodnicy zbiegali na mroźny parking podziemny, by zakończyć bieg na poziomie zero, przy gorącym aplauzie publiczności. Nie oznacza to jednak, że było tak prosto. W zawodach brały udział trzyosobowe drużyny, a trasa odbywała się w formie sztafety 3 x 1450 metrów po galerii, korytarzach technicznych i parkingu podziemnym z dziesięcioma ustawionymi przeszkodami.

– Było ciężko – przyznał zapytany przez nas Michał, który z medalem na szyi odpoczywał już przy scenie. – Najcięższe były skoki przez ściankę czy noszenie worków, za co miałem karne pompki, ale reszta była do przejścia – stwierdził.

To bardzo nietypowe przedsięwzięcie, jak na organizację w budynku zamkniętym. Jak trudny był to projekt dla organizatorów?

– Na pewno było to duże wyzwanie i dla nas nowe doświadczenie – przyznał Mieszko Ogończyk-Mąkowski z Adrenaline Rush. – My, jako organizator biegów na otwartej przestrzeni, podjęliśmy wyzwanie odpowiadając na propozycję Galerii Mazovia przygotowania biegu charytatywnego. Nie powiem, że było łatwo, ale daliśmy radę, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Bieg bowiem jest tu kwestią wtórną, główną sprawą jest akcja charytatywna, czyli wsparcie Ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego przy ul. Mościckiego w Płocku. Dodatkowo zwycięska sztafeta wskaże stowarzyszenie lub fundację z terenu powiatu płockiego, na który przekażemy 1/4 środków – wyjaśniał organizator.

Podkreślmy, że podopieczni Ośrodka aktywnie wzięli udział w wydarzeniu, wystawiając sześć swoich drużyn. Jak przekonywał Mieszko Ogończyk-Mąkowski, każdy z uczestników był w stanie ukończyć bieg, ponieważ można było wykonać alternatywne ćwiczenia, jeśli ktoś nie dał rady pokonać którejś przeszkody. – Przeszkody mają regulowany stopień trudności i dzisiaj ustawione były na stopień łatwy – tłumaczył.

Galeria Mazovia pierwszy raz współuczestniczy w podobnym wydarzeniu. Jak zrodził się ten pomysł?

– Powstał na kanwie naszej wcześniejszej współpracy – powiedział Damian Falkowski, specjalista ds. marketingu w Galerii Mazovia. – Wiedzieliśmy, że w pobliżu Płocka są organizowane takie biegi, więc postanowiliśmy spróbować zrobić podobny w Galerii. W kwietniu Galeria Mazovia będzie obchodziła 10-lecie powstania i cały czas staramy się czymś zaskakiwać naszych odwiedzających oraz aktywnie włączać się w życie miasta – przyznał.

Jak się dowiedzieliśmy, aktywnie w akcję włączyli się również najemcy galerii. W sklepie 4F została ustawiona jedna z przeszkód, siłownia Zdrofit zapewniła strefę sanitarną, sala zabaw Fikołki zadbała o opiekę nad dziećmi uczestników, a część najemców przekazała też nagrody, jak np. Factory czy Pizza Hut.

Co było najtrudniejsze podczas przygotowywania biegu? – Czas – podkreślili obydwaj panowie.

– Jesteśmy obiektem handlowym, a dodatkowo trafiliśmy w dzień, w którym był Black Friday i weekend wyprzedaży, więc ekipa Adrenaline Rush miała tylko 12 godzin by oznaczyć trasę i ustawić przeszkody. Z mojej strony chylę czoła, ponieważ wykonali ogromny kawał pracy – zaznaczył Damian Falkowski.



Same przeszkody ważyły łącznie aż 6 ton, ustawiać je trzeba było ręcznie, i to z dużą ostrożnością, by nie uszkodzić żadnych stoisk czy witryn. Cała ekipa pracowała więc w nocy.

Od jednej z uczestniczek biegu usłyszeliśmy, iż za każdym razem obiecuje sobie, że już nigdy więcej nie weźmie udziału w tak wymagającym wydarzeniu. Co takiego jest w tych biegach, że uczestnicy cyklicznie w nich startują?

– One uzależniają – przyznał Mieszko Ogończyk Mąkowski. – Z jednej strony dostarczają pozytywnych emocji, a z drugiej pomagają łamać bariery, które tkwią w nas. Widzę to również u osób, które przychodzą na treningi – na początku boją się przeszkód, a później z łatwością je pokonują. Jest to kwestia determinacji i chęci pokonania własnych słabości – stwierdził organizator.

Coś w tym jest, ponieważ do udziału w wydarzeniu zapisały się aż 53 trzyosobowe sztafety, a uczestnicy, choć przyznawali że nie jest łatwo, bieg kończyli z satysfakcją.

Wśród nich spotkaliśmy m.in. Alana Brożka, trenera personalnego. Co sądzi o organizacji biegu z przeszkodami w budynku zamkniętym? – Rewelacja, nie sądziłem, że może to tak fantastycznie wyglądać na zamkniętej przestrzeni. Pomysł i inicjatywa super – powiedział nam Alan.

Jak przyznał, najtrudniejsza dla niego była końcowa przeszkoda, podczas której trzeba było wykazać się i sprytem, i techniką.

– Zaskoczyła mnie też przeszkoda z oponami, przez które trzeba było się przepchnąć. To było ciekawe doznanie – śmiał się trener, który przebiegł całą trasę bez ćwiczeń zamiennych. – Zachęcam do trenowania, bo to daje moc do pokonywania takich przeszkód – podsumował.

W drugiej, damskiej sztafecie z drużyny trenowanej przez Alana – HydroMoc by Brożek, znalazła się Katarzyna Jakubowska, wiceprezes Przedsiębiorstwa Gospodarowania Odpadami. Jakie oczekiwania miała przed startem?

– Takie, by to przeżyć i się nie połamać – żartowała pani Kasia. – Ale przyszliśmy powalczyć tutaj drużynowo, razem z HydroMocą, więc mam nadzieję, że uda się skończyć bieg. I że dramatycznie nie pogorszę wyniku drużyny – śmiała się.

Dlaczego bierze udział w takich wyzwaniach? – Pierwszy powód jest taki, że pasją do biegów z przeszkodami zaraziła mnie moja przyjaciółka, Agata Sosnowska, która zawsze motywuje mnie do udziału w takich wydarzeniach. Dodatkowo jest to akcja charytatywna, a zawsze staram się wspierać takie inicjatywy. Jeśli tylko można wspomóc, to chętnie powalczymy tu drużynowo – wyjaśniła.

Musimy przyznać, że jesteśmy pełni podziwu zarówno dla uczestników, jak i organizatorów oraz wszystkich, którzy aktywnie wspierali zawodników na poszczególnych etapach biegu. Szczególne wyrazy uznania dla osób, pełniących wartę na parkingu podziemnym, gdzie panował mróz, oraz dla… pani w ciąży, której sprawności mógłby pozazdrościć niejeden z pozostałych uczestników.

– Dziękuję wszystkim, którzy pomogli w organizacji tego wydarzenia – powiedział nam Mieszko Ogończyk-Mąkowski. – Chciałbym jeszcze wspomnieć pozytywnie o jednej osobie. Daniel Żołek, trener personalny, wykazał się własną inicjatywą, udał się do ośrodka Opiekuńczo-Wychowawczego, spotkał się z dziećmi, nakręcił z tego filmik, który udostępnił na FB, kolejny filmik nakręcił w Galerii Mazovia. Zaangażował swój czas, aby pomóc potrzebującym – podsumował organizator.

Poszczególne wyniki biegu charytatywnego w Galerii Mazovia znajdziecie na stronie foxter-sport.pl.

REKLAMA
Kolejny Artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA
  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU