Czytelnik: Po chodniku między psim g***em rajd…

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Cytat z tytułu to fragment utworu, który rymował jeden ze znanych na polskiej scenie hiphopowych artystów. I świetnie oddaje atmosferę poniedziałku wielkanocnego, który był doskonałą okazją do spaceru. Nareszcie było ciepło, tak naprawdę ciepło. Cała rodzina mogła pospacerować i rozkoszować się przyjemną aurą. A raczej mogłaby, gdyby… – no właśnie.

– Wyspaliśmy się, najedliśmy i w końcu wyszliśmy na spacer. Całą rodziną – dziadkowie, rodzice i małe dzieci – napisał do nas płocczanin.

– Zachęcało nas słońce, brak wiatru, nie czuliśmy nawet obecności Orlenu. Pierwszy, wiosenny spacer w 2016 roku. Tylko jak co roku – na chodnikach i okolicznych trawnikach było pełno psich odchodów. Kilka lat temu o takiej sytuacji rapował nawet “Pono” [polski raper – przyp. red.]. Nie dość, że ma to wątpliwe walory wizualne, to jeszcze w całym parku unosi się smród… Narzekamy ciągle na zapachy z Orlenu, a jak możemy o coś sami zadbać, to tego nie robimy. Przecież sprzątnięcie po swoim czworonogu nie zajmuje zbyt dużo czasu, a zostawiając tę “pamiątkę” można zostać ukaranym mandatem. Co jest z nami nie tak?! Ja tu mówię o Podolszycach, gdzie terenów zielonych jest dość sporo. Wolę nie wiedzieć, jak to wygląda w innych dzielnicach… – pisze wyraźnie zrezygnowany pan Marcin.

Właścicieli niektórych czworonogów nie odstraszają nawet groźby mandatów, a zapłacić można przecież nawet kilkaset złotych. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że sami strażnicy miejscy nie są w stanie podołać problemowi. Psów w całym Płocku jest zapewne kilka tysięcy, mundurowych jest zaledwie kilkudziesięciu. Wydaje się, że dopóki nie zmieni się nasza mentalność, dopóty po chodniku będziemy chodzić slalomem…

Pan Marcin na potwierdzenie swoich słów oprócz listu, przysłał kilka fotografii…

Podziel się:

4 komentarze

  1. Miłośnik zwierząt na

    Kiedyś w którejś edycji Budżetu Obywatelskiego złożyłem projekt budowy wybiegu dla psów. Projekt przepadł, a szkoda, bo takie wybiegi istnieją w miastach podobnej wielkości co Płock, jak Tychy czy Gorzów Wlkp. No, ale lepiej wydawać miliony zł np. na kopaczy nożnych, niż zbudować dla kilkunastu tysięcy właścicieli psów wybieg z prawdziwego zdarzenia. Wtedy byłoby mniej kup, rozwiązałby się trochę problem z którym w Polsce sobie nie radzimy.

  2. Właścicieli psów w Płocku jest coraz więcej ale niestety terenów, gdzie można spokojnie wyjść z psem (aby nie wchodzić w interakcję z np. spacerującymi ludźmi czy bawiącymi się dziećmi) jest coraz mniej. W naszym mieście wszelkie tereny zielone są albo usłane ławkami albo wyrastają na nich place zabaw – to się chwali, ale jednak dobrze byłoby mieć jeden lub dwa skwerki, żeby ten pies spokojnie mógł się załatwić, bo żaden normalny posiadacz psa nie wyprowadzi go obok huśtawki czy piaskownicy. Sama posiadam pieska i w moim bloku każdy z sąsiadów posiada własnego pupilka (jedna Pani nawet 3 :D). Niestety nasze miasto też nie pozwala nam zajmować się tym co zrobi nasz pies. Nie mówię tu o konieczności dozowników na woreczki, ale nawet – śmietniczki. Mimo wzięcia ze sobą reklamówki nie ma opcji wyrzucenia gdzieś psiego odchodu po drodze. Wspomnę też o tym, że takiego pakunku nie wolno wyrzucać do zwykłych śmietniczek (będzie je wtedy czuć ze zwykłych parkowych śmietniczek przy ławkach, więc inni by zaczęli narzekać), ponieważ muszą być one specjalnie przechowywane i utylizowane. Ja rozumiem, że spacerowiczom czy przechodnią przeszkadzają psie kupki. Jako posiadacze psów płacimy podatki od naszych pupili, a za te pieniądze nie mamy nawet śmietniczek, a np. osobiście uważam, że nikt nie będzie chodził pół miasta z psią kupą w ręku aby ją spuścić w domu w kiblu. Ale czego wymagać od naszego miasta, gdzie w centrum nie ma nawet śmietników do segregacji odpadów domowych, co dopiero pojemników na psie odchody w miejscach przeznaczonych do wyprowadzania psów. Niestety problem będzie istniał jak każdy inny.

  3. Miłośnik zwierząt na

    Do pana czytelnika, który pewnie do miasta przyjechał ze wsi, a mu psie gówno przeszkadza. Swoją drogą ciekawy tytuł na książkę, albo jakiś artykuł. Na dzień dzisiejszy ten problem jest nie do rozwiązania. Jak panu przeszkadza, to mógł pan posprzątać, a nie robić zdjęcia. Ciekawe czy wszystkim tym “czyścioszkom” nigdy nie zdarzyło się wyjąć “sprzęt” i sikać pod drzewem, sąsiadowi pod oknem, albo zrobić “kupkę” na łonie natury? Czy wtedy posprzątaliście po sobie? Śmiem wątpić. Niektórzy ludzie zachowują się gorzej, niż zwierzęta. Jedynym rozwiązaniem dla pana czytelnika i innych “czyścioszków”, jest założenie stowarzyszenia, zebranie ludzi, zmiotek, łopatek i ruszenie w miasto. Przejmijcie inicjatywę i nie czekajcie na straż miejską, dla dobra waszego i czystości miasta.

    • Kiepski troll. Obowiązkiem każdego właściciela, który wyprowadza swojego zwierzaka, jest sprzątanie po nim. Koniec, kropka.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji