Płock z lotniskiem, stacją ładowania wodoru, nowoczesnym torem…

REKLAMA

Właśnie taką wizję ma Wojciech Falkowski, płocczanin, który choć od wielu lat mieszka i pracuje w Anglii, w swoim sercu nadal ma miasto rodzinne. Ma również wizję, jak sprawić, by Płock stał się miastem przyszłości i wykroczył poza schematy dotychczasowego prowadzenia strategii rozwoju i promocji.

Początek – wizja toru wyścigowego

Z panem Wojciechem utrzymujemy kontakt od czasu naszych artykułów na temat toru wyścigowego, o którego wybudowanie wielu płocczan postulowało od co najmniej kilku lat, a który mógłby mieścić się np. na terenie osiedla Radziwie. Zwrócił nam wówczas uwagę, że plany takiego toru stworzone zostały już w 2007 roku.

PowiązaneTematy

– Powstał wówczas pomysł, by w lewobrzeżnej części Płocka, w Pradolinie Wisły, w mieście, w którym mieści się rafineria PKN Orlen, stworzyć tor wyścigowy pojazdów napędzanych czystą energią, o standardach toru Formuły 1. Mam tu na myśli pojazdy elektryczne, pojazdy wodorowe, napędzane biodieslem, ale i pojazdy Formuły 1 również – tłumaczył.

Pan Wojciech stworzył nawet wiele lat temu stronę internetową, na której dokładnie opisuje swój projekt. – Żyjemy w XXI wieku, erze wodoru, który staje się powszechnie stosowanym paliwem. Skojarzenie już jest. Tor, po którym ścigają się pojazdy napędzane tym paliwem, jest perłą w otaczającej nas rzeczywistości. Mnogość modeli pojazdów, napędzanych tym paliwem, rozwiązuje temat klas, potrzebnych do zapełnienia trybun widzami. Dostępność technologiczna „drogi wodoru” jako flagowego i przewodniego tematu toru wyścigowego, wzniesie społeczność tego miasta na wyższy poziom rozwoju – przekonuje na swojej stronie alternatywy4.eu.

Jak dodaje, świadomość możliwości wyprodukowania takiego paliwa z wody Wisły jest kolejnym atutem w kierunku promowania naszego miasta, jak również technologii wodoru. Sam pomysł zrodził się w nim wiele lat temu, kiedy przychodziły mu do głowy różnego rodzaju projekty.

– W każdym z tych pomysłów okazywało się jednak, że paliwa na bazie ropy naftowej kiedyś się skończą, zacząłem więc myśleć co zrobić, żeby pojazdy jeździły na innym paliwie. Usiadłem do komputera i zacząłem czytać. Sam zdobyłem wiele informacji, dokształcałem się przez dziesięć lat – wspomina. Zawziął się, nauczył się języka angielskiego i zaczął czytać najnowsze materiały na temat paliw, motoryzacji, torów wyścigowych. Postanowił, że będzie promował pomysł powstania toru wyścigowego w Płocku. Ale toru innego, niż wszystkie istniejące.

Teren, na którym wymarzył sobie płocki tor wyścigowy, to brzeg dawnego koryta Wisły. – Jest idealny do obserwacji wydarzeń na torze wyścigowym, po którym ścigają się rydwany XXI wieku, jak i piękna otaczającej przyrody, ze stolicą dawnych książąt Polski, Władysława I Hermana i Bolesława Krzywoustego w tle – tłumaczy.

Będąc tym razem w Polsce (na co dzień mieszka w Anglii) zaprosił nas (swoim Harley-Davidsonem) na wycieczkę po terenach, które mogą w przyszłości stać się napędem rozwojowym Płocka.

Zaczęliśmy od pięknego obszaru na osiedlu Radziwie. – To nieużytki – wyjaśnił pan Wojciech, pokazując miejsce, które oczami wyobraźni widzi jako pas startowy lotniska. – Jest tu też miejsce na terminal paliwowy dla samolotów, dzięki czemu lotnisko mogłoby przynosić zyski koncernowi paliwowemu. Niedaleko są tory kolejowe, można ponownie postawić budynek dworca kolejowego, więc na tor wyścigowy chętni mogliby przyjeżdżać również pociągiem – tłumaczył.

Wojciech Falkowski zaplanował również miejsce na parkingi. – Ten teren jest podmokły, ale na to również jest sposób, wystarczy przewieźć ze Śląska hałdy i utwardzić je. Można też cement wymieszać z ziemią – pokazuje teren, który obecnie stoi odłogiem. – Między jednym wałem a drugim można podnieść teren i zrobić śluzy tak, aby wyeliminować ryzyko zalania tego miejsca – przekonuje.

Wojciech Falkowski, fot. PetroNews

Pomyślał też o aspekcie promocyjnym toru wyścigowego. – Płock jest trudny dla obcokrajowców, ze względu na literkę „ł” w nazwie. Trzeba więc dla toru wymyślić nową nazwę, np. „Goplandia”, od angielskiego „go”, czyli iść lub jechać, „pl”, czyli Polska, „land” to ziemia, a końcówka polska „ia”. Jest to zrozumiałe wówczas i dla Anglika, i dla Polaka, a dobrze się kojarzy – zdradza swój pomysł. Aby pozyskać pieniądze na funkcjonowanie toru, każdy jego element mógłby mieć swoją nazwę, sponsorowaną przez duże firmy, np. Tesla, Energa, Orlen itp. i w ten sposób można wszystko nazwać i sprzedać – zakręt, prostą czy baner.

Lotnisko, stacje ładowania, hotel…

A jak przyjechać do Płocka mają zagraniczni fani sportów motorowych? Pan Wojciech proponuje budowę… lotniska. – Pas startowy długości 3 tys. metrów jest optymalnym rozwiązaniem dla samolotów pasażerskich, obsługujących linie europejskie. Drugi pas startowy jest przestrzenią, którą wykorzystają prywatne Jety, jak i małe samoloty szkoły lotniczej, działającej na potrzeby szkolenia pilotów rozwijających się linii lotniczych. Dworzec autobusowy obok lotniska spełni swoje zadanie w zakresie rozwożenia turystów do poszczególnych miejsc w całym kraju – mówi Wojciech Falkowski.

Plan lotniska w Płocku, fot. alternatywy4.eu

Funkcjonowanie lotniska opiera także na tym, iż PKN Orlen jest producentem paliwa lotniczego, samoloty mogłyby więc traktować lotnisko w Płocku również jako bazę paliwową.

Pan Wojciech zadbał nawet o to, w jaki sposób dostarczyć prąd do inwestycji. Znalazł idealne miejsce na Wiśle, piaszczystą łachę, na której można postawić turbiny wiatrowe. Jak obliczył, wiatr w tym miejscu jest tak silny, że turbiny mogłyby funkcjonować przez cały czas, obsługując nie tylko lotnisko i tor wyścigowy wraz z zapleczem hotelowym, ale i produkując nadwyżkę, którą można sprzedawać. Pomyślał też o bazie noclegowej, która mogłaby znaleźć się w odnowionych ośrodkach wypoczynkowych w Grabinie, Soczewce czy Koszelówce.

Wojciech Falkowski, fot. PetroNews

W związku z tym, że cały obiekt ma promować proekologiczne pojazdy, nasz rozmówca proponuje umiejscowienie przy Wiśle od strony Radziwia stacji ładowania samochodów elektrycznych. – Gdyby do tego zrobić ładne bulwary z zapleczem gastronomicznym, właściciel auta elektrycznego mógłby zostawić auto na dwie godziny, kiedy naładuje samochód do pełna. Naładowanie do 80% wymaga około pół godziny ładowania. Warto byłoby zwiększyć też ilość tych ładowarek, żeby w jednym czasie mogło korzystać kilka pojazdów – wyjaśnia. Snuje też wizję powstania w tym miejscu hotelu czy małego terminalu.

Masz auto elektryczne i chcesz je podładować? W Płocku to problem

A co z hałasem przy lotnisku? – Samoloty w dzisiejszych czasach nie powodują już takiego hałasu jak kiedyś – oponuje pan Wojciech. – W Silvertown, dzielnicy Londynu, samolot podchodzi do lądowania 40-50 metrów nad dachami wieżowców z dzielnicy Canary wharf i nie ma hałasu – dodaje. W przypadku toru wyścigowego, dźwięki mają być w ogóle ograniczone, ponieważ wyścigi przeznaczone są w jego planach głównie dla samochodów wodorowych czy elektrycznych, które są ciche. Poza tym, zorganizowanie tego typu obiektu to praca dla wielu osób, co powinno być argumentem dla nieprzekonanych do tego pomysłu.

Dlaczego zaangażował się głównie w promocję samochodów na wodór? – Trzeba działać tak, żeby w przyszłości słyszeć śpiew ptaków, a nie ryk silników – tłumaczy Wojciech Falkowski. – Kiedy przyjeżdżam do Płocka, widzę bardzo dużo osób w starszym wieku, mało jest młodych. Według mnie, dzieje się tak przez brak wizji tego miasta, przez brak przyszłościowej koncepcji, która swoją wyjątkowością przyciągnęłaby młodych do Płocka – przekonuje. – Trzeba zbudować taki Rzym, żeby wszystkie drogi prowadziły do Płocka – uśmiecha się.

Czy naprawdę sądzi, że do Płocka przyjadą miłośnicy Formuły 1 i motoryzacji? – Jest mnóstwo osób, które chętnie w weekend przyleciałyby specjalnie do Polski. Warunkiem jest lotnisko i dworzec, skąd ludzi można przywieźć i odwieźć w krótkim czasie – tłumaczy. – Trzeba tylko chcieć – podsumowuje.

To tylko wizja? Niekoniecznie…

Plany Wojciecha Falkowskiego wydają się tak ekstremalne, że aż niemożliwe do realizacji. A jednak… powoli jego wizja sprzed ponad dekady już zaczyna się spełniać.

PKN Orlen już uruchomił pierwszy, pilotażowy punkt dla aut zasilanych wodorem. Powstał on w ubiegłym roku na niemieckiej stacji koncernu, działającej pod marką Star, w miejscowości Mülheim. Przy tym projekcie koncern współpracował z Air Liquide, który jest światowym liderem w dziedzinie paliw gazowych, technologii i usług dla przemysłu. W tym roku planowane są dalsze działania w tym obszarze. Na 35 stacjach koncernu zlokalizowanych w Czechach można także tankować CNG.

– Doskonale zdajemy sobie sprawę z dynamicznych zmian, zachodzących na rynku paliw oraz w całym naszym otoczeniu – zapewnił podczas konferencji prasowej Zbigniew Leszczyński, członek zarządu ds. sprzedaży w PKN ORLEN. – Co oczywiste, niosą one ze sobą wiele wyzwań, ale również szans, które chcemy wykorzystywać. Wprowadzanie programów pilotażowych dla różnych technologii pozwala nam zdobywać niezbędne doświadczenie w obszarze infrastruktury, logistyki, ale także modelu sprzedażowego czy obsługi klienta. Dzięki temu zyskujemy gotowość do szybkiego reagowania i wychodzenia naprzeciw zmieniającym się oczekiwaniom klientów – dodał Zbigniew Leszczyński.

Według ekspertów, zaletą technologii wodorowej jest przede wszystkim przyjazność względem środowiska, stosunkowo duży zasięg pojazdów napędzanych wodorem – do około 500 km na jednym zbiorniku – oraz krótki czas tankowania.

Na rynku paliw alternatywnych, PKN Orlen testuje również rozwiązania z zakresu elektromobilności.

– W ramach współpracy z firmą Tesla, na stacjach Grupy ORLEN funkcjonują punkty ładowania elektrycznego samochodów tego producenta: w Polsce na stacji ORLEN w Kostomłotach oraz w Katowicach, przy ul. Murckowskiej i w Niemczech, w miejscowościach Grimmen w Meklemburgii – Pomorze Przednie i Uckerfelde w Branderburgii – informuje biuro prasowe koncernu.

Jeszcze w 2018 roku kierowcy mają mieć możliwość naładowania aut elektrycznych na wybranych stacjach, zlokalizowanych przy trasach tranzytowych w Polsce. Inwestycja będzie realizowana w latach 2018-2019. Oprócz lokalizacji tranzytowych, ładowarki pojawiły się również przed siedzibami firmy w Płocku i Warszawie. Jak zapowiada Orlen, koncern chce, aby w 2019 roku kierowcy korzystający z aut elektrycznych mogli przejechać przez całą Polskę głównymi szlakami komunikacyjnymi, korzystając z punktów ładowania Orlenu. Docelowa sieć ładowania aut elektrycznych ma liczyć 150 punktów.

Orlen wprowadza ładowarki do aut elektrycznych. Również w Płocku

Pierwsze urządzenia do ładowania samochodów elektrycznych już zostały zainstalowane przy siedzibie spółki w Płocku i w Warszawie. Na dzisiaj trwają testy urządzenia i nie jest ono publicznie dostępne. W przyszłości jednak ma służyć również okolicznym mieszkańcom. Spółka myśli także nad pierwszymi zakupami służbowych aut elektrycznych.

Warto też zauważyć, że planowane inwestycje w stacje ładowania pojazdów elektrycznych wpisują się w rządowy program elektromobilności. Jak zapowiedział premier Mateusz Morawiecki, w najbliższych latach w Polsce ma powstać ponad tysiąc miejsc, gdzie możliwe będzie naładowanie samochodów elektrycznych. Planowane są również (wreszcie!) ulgi podatkowe dla osób, które zakupią pojazdy elektryczne. Łączy się to ze zmniejszeniem emisji dwutlenku węgla i innych szkodliwych substancji do atmosfery.

Fot. PKN ORLEN

Wojciech Falkowski zwraca natomiast uwagę, że zaledwie kilka dni temu, w zachodniej prasie zajmującej się pojazdami napędzanymi czystą energią, ukazała się informacja, iż Tesla pracuje nad modelem 3. w wersji Performance, przeznaczonym specjalnie do wyścigów na torze wyścigowym. W Anglii natomiast Shell stawia stacje tankowania wodoru, w których wodór jest wytwarzany na miejscu z wody i prądu. W samym tylko Londynie policja zakupiła 550 sztuk Toyot Mirai o napędzie wodorowym.

Kiedy ta tendencja dotrze do Polski? Zdaje się, że właśnie jesteśmy świadkami przekraczania przez nią granic naszego kraju… Niestety, nie w Płocku. Pomimo wielu realizowanych właśnie inwestycji, w żadnej z nich nie zaplanowano przyszłościowo stawianych punktów ładowania aut elektrycznych, choć faktycznie, na remontowanym nabrzeżu ławeczka będzie miała port USB…

Duże ulgi od rządu na zakup aut elektrycznych. Będzie nowa strefa płatnego parkowania?