REKLAMA

Płock i Muzyka. Dawid Bartkowski: Nie należę do kościoła jednego artysty

REKLAMA

Towarzyszy nam każdego dnia, często nucimy ją podczas codziennych czynności. Słyszymy ją w radiu, przygrywa w tle filmów, budując ich klimat. Motywuje, dodaje odwagi i budzi emocje – muzyka. Jakich dźwięków słucha nasz rozmówca, dyrektor artystyczny Polish Hip-Hop Festival, dziennikarz muzyczny, Dawid Bartkowski?

Z muzyką za pan brat w zasadzie od zawsze. Z hobby do jej słuchania stworzył sposób na życie i pracę. Dawid Bartkowski to znany i ceniony dziennikarz muzyczny, PR-owiec, a przede wszystkim pasjonat z krwi i kości, który płocczanom znany jest m.in. z funkcji dyrektora artystycznego Polish Hip-Hop Festival. A czego słucha prywatnie? W oderwaniu od zawodowych obowiązków?

– Swego czasu stworzyłem playlistę na Spotify, którą nazwałem „100 – moje top ever”. Nikt jej nie znajdzie, jest prywatna, widziało ją raptem kilka osób, ale… nie udało mi się wybrać tytułowej setki – odpowiada w rozmowie z nami. – Zatrzymało się na kilkudziesięciu utworach, nie tylko z racji ograniczeń samego serwisu, w którym próżno było (i nadal jest) szukać np. Smarkiego czy Dinali. Na szczęście na szwedzki serwis wrócił Jay-Z, którego „Can’t Knock the Hustle”, numer otwierający jeden z moich ulubionych albumów, czyli „Reasonable Doubt”. Dodałem do listy – wymienia.

To właśnie rap i hip-hop najczęściej wydobywają się ze słuchawek naszego rozmówcy. Są to zarówno znane i cenione utwory, jak i niszowe, bardziej kameralne utwory z przesłaniem i głębią. A co Bartkowski poleciłby naszym czytelnikom? Jak się okazuje, wybór jest co najmniej trudny.

– Chciałbym zarekomendować np. „The Unseen” Quasimoto, ale może to być zbyt trudne, chociaż gatunkowy ciężar, dobór sampli i charyzma Madliba w swoim alter ego strasznie mnie ujmuje – myśli głośno. – Ważna dla mnie jest kompilacja braci Burrell „The Nu Groove Years 1988-1992”, bo to esencja nowojorskiego house’u. „Midtown 120 Blues” i „Where Dancefloors Stand Still” (również składanka) DJ-a Sprinklesa to moje top płyt w ogóle – wymienia.

Jeśli jednak wybór miałby paść na jeden zespół? – Najbardziej neutralnym wyborem będzie dyskografia Saint Etienne, mojego ulubionego, nie tylko popowego, zespołu. Świetne trio, bez kropki nad „i”, którą by była wielka płyta, ale takie granie, przebojowe i z klasą, spodoba się każdemu – przekonuje.

Trud wyboru muzycznego „naj” jest dla naszego dzisiejszego rozmówcy niezwykle duży. – Od dawna nie należę do kościoła jednego artysty lub zespołu – tłumaczy Dawid Bartkowski. – Teraz wróciłem do etapu, w którym najczęściej gra u mnie mainstreamowy rap, ale taki z przebojowym, soulowym sznytem – całe Dipset, Cam’ron, Fabolous, Beanie Sigel, Rick Ross, czy wspomniany wcześniej Jay-Z. Jutro zapewne będzie coś innego – wszystkie te nowe rzeczy, ze specyficznymi podziałami, dominującym 808, cykaczami i kodeiną wypluwaną z kolejnymi wersami. Future’a czy Playboia Cartiego lubię tak samo, jak chociażby The Professionals, czyli bratni duet Madliba i Oh No, którzy kilka tygodni temu wydali wspólny album. Ciekawy, ale absolutnie nic nie wnoszący do ich bogatej dyskografii – argumentuje. 

Bartkowski często wraca także do nagrań Pete Rocka. – Mogę go śmiało określić najlepszym – moim zdaniem – producentem w historii hip-hopu. Ostatnio lubiliśmy się trochę mniej, ale stara miłość nie rdzewieje – żartuje.

Rap i house to zatem muzyka, która w duszy Bartkowskiego dominuje, i to zdecydowanie. – Szczególnie te utwory w najbardziej klasycznym wydaniu – precyzuje. – Szczerze, mógłbym opowiadać o tym godzinami, a przecież musiałbym jeszcze znaleźć miejsce dla tych wszystkich staroci z brit popem czy sophisti popem na czele – mówi Dawid Bartkowski.

Pomimo wielkiej pasji do muzyki, nigdy nie postanowił wyjść na scenę. – Gram tylko na nerwach – śmieje się. – Próbowałem coś tworzyć, chyba jak każdy, ale dość szybko stwierdziłem, że zamiast robić muzykę, lepiej będzie, jak się będę na niej znał. Nie wiem, czy wyszło to komuś na dobre – dodaje.

Z całą pewnością jednak Dawida Bartkowskiego można nazwać audiofilem. – Wszyscy, od dziewczyny po znajomych śmieją się z kabli, których dość długo szukałem do swojego audio – wspomina. – Ale lubię dobre brzmienie, więc jestem w stanie zapłacić trochę więcej, jednak bez przesady – przekonuje.

Nasz rozmówca wychodzi z założenia, że dobra muzyka zasługuje na dobry odsłuch. – Te kilka tysięcy płyt, które posiadam powinny brzmieć dobrze, choć jednocześnie gigantycznych pieniędzy, jak wspomniałem przed chwilą, za audio bym nie dał – racjonalizuje w rozmowie z nami. – Zresztą, nawet nie miałbym gdzie tego trzymać – dodaje z żalem.

Olbrzymia biblioteka posiadanych płyt i przepastne serwery serwisów streamingujące muzykę sprawiają, że Dawid Bartkowski ma niezwykły komfort wyboru muzyki na każdym etapie swojego dnia. Czy to oznacza, że tradycyjne radio dla naszego rozmówcy mogłoby nie istnieć? Wręcz przeciwnie.



– W radiu bardziej zwracam uwagę na osobę prowadzącą – mówi szef artystyczny PHHF. –  Słuchasz kogoś, kogo nie widzisz, z zainteresowaniem. Słuchasz muzyki, którą ta persona puszcza w eter. To jest dla mnie najciekawsze w radiu lub podcastach – zapewnia.

Co więcej, pomimo bezapelacyjnie ogromnej wiedzy na temat muzyki, radio wciąż Bartkowskiego zaskakuje. – Są osoby, które cały czas pokazują mi coś nowego. To persony od tych najbardziej znanych, jak Gilles Peterson, którego jednak słucham coraz rzadziej, czy Druh Sławek, który od lat ma swój lot, nie do końca dla mnie zrozumiały, kończąc na tych, którzy znani są, że tak powiem, koneserom – mówi. 

Niespodzianki muzyczne pojawiają się często także z nieoczywistych miejsc. – Jest taka niemiecka stacja online – Say Say Radio. Jest tam taki koleś, za nic nie powtórzę z pamięci imienia i nazwiska, który codziennie rano puszcza taki rap, jaki lubię najbardziej. A to, że kilka razy w tygodniu jest tam „Good Morning” Kanyego Westa, to już w ogóle potęguje moje doznania – przekonuje.

Świetne doznania potęgują także koncerty czy wręcz całe festiwale muzyczne. W Płocku tych nie brakuje. Najlepszy z nich? To oczywiście według naszego rozmówcy Polish Hip-Hop Festiwal. – Lokalnie nic więcej nie potrzeba – śmieje się. – Widziałem setki koncertów w życiu, ale wśród tych ulubionych na pewno znalazłyby się: występ Szwedów z Looptroop Rockers w Łodzi w 2010 roku, Outkast, mimo fatalnego nagłośnienia, na Stadionie Narodowym w 2014 roku i ubiegłoroczny show Beyonce i Jaya-Z, również w Warszawie – wymienia.

Dobre brzmienie – prawie koncertowe – może zapewnić również sprzęt audio. I nie zawsze musi to być gigantyczny kompleks głośników, czasem wystarczy leciwy iPod. Szczególnie jeśli do tych doznań dołożymy sentyment. – Tak, wiem, że Was zaskoczyłem, ale iPod to świetny wybór – przekonuje. – Ze swoich obecnie posiadanych sprzętów audio, darzę go największym sentymentem. Ostatnio nie słucham na nim wiele, bo tutaj zdecydowanie przoduje mój „pełny” sprzęt grający, który stoi w pokoju, ale nostalgia wygrywa – śmieje się.

Ten ponad 10-letni sprzęt był towarzyszem niejednej napisanej przez życie Bartkowskiego historii. – Pamiętam, że kupiłem go w jakiejś promocji w płockim Auchan – wspomina. – To był bodajże 2008 roku. Do tej pory świetnie się trzyma. Ponad 10 lat! – dodaje.

Niewiele mniej nasz bohater lubi inne audio. To główny zestaw naszego rozmówcy. – To system zbudowany na bazie Denona serii 720, monitorów Monitor Audio Bronze 2 i gramofonu Pro-Ject Debut Carbon, który od jakiegoś czasu stoi nieużywany – wymienia. – Ta „kombinacja”, złożona przy pomocy panów z płockiego Rewexu, służy mi już 5 lat i póki co jestem bardzo, bardzo zadowolony – zapewnia Dawid Bartkowski.

Dobry zestaw audio można znaleźć także w rozsądnych pieniądzach. Czy budżet 2000 złotych może pozwolić na zakup klasowego zestawu?

– A z głośnikami i kablami, czy bez? – śmieje się. – Na pewno rozejrzałbym się za czymś używanym, bo w takim budżecie spokojnie można znaleźć coś ciekawego, co posłuży jeszcze kilka lat, zwłaszcza wśród japońskich producentów, jak Sony, którego lata świetności minęły już dawno temu, Onkyo czy Yamaha, która zanim stała się modną, marketową masówką (co wcale nie oznacza, że złą), naprawdę miała się czym pochwalić. Całe vintage’owe hi-fi ma swój urok. Chciałbym kiedyś skompletować kilka zestawów – rozmarzył się.

Według Bartkowskiego, wydawanie pieniędzy na systemy audio, to kwestia indywidualnych preferencji. – Dla mnie jest trochę jak z samochodem lub, załóżmy, z aparatem fotograficznym – zależne jest to od potrzeb – mówi. – Ja np. aparatu bym nie kupił, wystarczający jest ten, który mam w smartfonie, ale rozumiem tych, którzy potrzebują lustrzanek wysokiej jakości i lubią mieć coś więcej w tej materii. Znam ludzi, którzy zainwestowali spore kwoty w sprzęt tylko po to, żeby słuchać na nim ściągniętych mp3 z sieci, bo nie czuli potrzeby wydania na płyty. Są też tacy, którzy nie zwracają na to uwagi. Także, co kto lubi – dodaje na koniec rozmowy.

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Komentarze 1

  1. xx says:

    Kolejny propagator Zła na świecie. Profanuje chrześcijaństwo………”……Kościół /(gr.) ἐκκλησία (ekklesia), zwołanie, zgromadzenie od ἐκ κάλεο (ek kaleo) wołam spoza, zwołuję – w teologii chrześcijańskiej, wspólnota ludzi ze wszystkich narodów, zwołanych przez Apostołów posłanych przez Jezusa Chrystusa, by utworzyć zgromadzenie wybranych, stających się wolnymi obywatelami Królestwa niebieskiego[1]. Wspólnota Kościoła, rozumiejąca siebie jako wypełnienie dziejów i misji Narodu Wybranego Izraela[2], ma cztery zasadnicze cechy, sformułowane w Nicejsko-konstantynopolitańskim wyznaniu wiary (381 r.): jedność, świętość, powszechność i apostolskość. Pierwszym zadaniem Ludu Bożego, jako ustanowionej poprzez chrzest wspólnoty /(gr.) koinonia/ wiary i sakramentów, jest bycie sakramentem wewnętrznej jedności ludzi z Bogiem oraz jedności całej ludzkości, która ma się zrealizować[3]. Kościołem nazywa się też wspólnotę lokalną Kościoła powszechnego, tzw. kościoły lokalne, a także określone wyznanie chrześcijańskie. Tajemnicą Kościoła zajmuje się gałąź teologii – eklezjologia……….”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA

  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU