REKLAMA

Orlęta pokonały Królewskie

REKLAMA

Piłkarki KS Królewscy Płock przekroczyły półmetek zmagań. W 14. kolejce III Ligi Mazowieckiej Kobiet płocczanki zmierzyły się na wyjeździe z Orlętami Baboszewo. Spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Orląt.

11 maja zajmujące przedostatnie miejsce w lidze Orlęta Baboszewo, wyszły na pierwszą połowę spotkania z KS Królewskimi Płock bez kompleksów, braki techniczno-taktyczne nadrabiały walecznością. Początek meczu należał do płocczanek, jednak Królewskie w krótkim czasie wytraciły impet, z którym weszły na boisko.

Niestety, wtedy zawodniczki gospodarzy wyprowadziły dwa szybkie kontrataki, po których Orlęta cieszyły się z dwubramkowego prowadzenia. Taki wynik dodawał skrzydeł zawodniczkom gospodarzy, przez co szybko i licznie wracały do obrony. Płocczanki w pierwszych 40 minutach miały problemy, żeby przeforsować tak skoncentrowaną i dobrze zorganizowaną obronę.

PowiązaneTematy

Po zmianie stron, płocczanki odzyskały nadzieję na punkty w tym meczu. Składną akcję wykończyła Aleksandra Synowiec. Królewscy przeważali, rzadko wypuszczając przeciwnika ze swojej połowy. Płocczanki wielokrotnie podawały prostopadle piłkę między obrończyniami miejscowych, jednak akcje te kończyły się na bramkarce Orląt bądź sędzia odgwizdywał pozycję spaloną.

Przewaga w posiadaniu piłki w drugiej połowie spotkania nie przekładała się na dobre sytuacje do zdobycia gola i Królewskie drugi raz w tej rundzie zeszły z boiska pokonane. Mecz zakończył się wynikiem Orlęta Baboszewo – KS Królewscy Płock 2:1.

Bramka: 43. Aleksandra Synowiec

KS Królewscy Płock: Marta Hućko, Klaudia Stradomska, Karolina Ejman (63. Oliwia Gołębiewska), Klaudia Stradomska, Aleksandra Zając (33. Natalia Marciniak), Klaudia Łyzińska, Natalia Borowska, Daria Kusa, Wiktoria Wiączek, Aleksandra Kujawska, Maja Zielińska (41. Julia Mikołajewska), Aleksandra Synowiec

– Cieszę się, że po raz pierwszy mogłam zacząć mecz w wyjściowej jedenastce, myślę, że zagrałam dość dobrze. Byłam trochę zestresowana, popełniłam kilka błędów, ale z każdą kolejną minutą grało mi się coraz lepiej. Jako drużyna zagrałyśmy słabo pierwszą połowę, popełniłyśmy zbyt dużo błędów, które nie powinny mieć miejsca, straciłyśmy dwie bramki i musiałyśmy przez całą drugą połowę gonić wynik. Drugą część zaczęłyśmy dobrze, ale nie potrafiłyśmy przechylić szali na naszą stronę – mówiła po meczu Aleksandra Zając.