Wraz z poszerzaniem się dostępu do Internetu, wiele codziennych aktywności i kontaktów międzyludzkich przeniosło się “na łącza”. Ma to swoje dobre strony. Miejskie strony społecznościowe na Facebooku powoli zaczęły uzupełniać przewodniki, a wskazówki społeczności lokalnych to cenne podpowiedzi dla odwiedzających. Również i Płock doczekał się kilkunastu fanpage’ów i grup skupiających ludzi wokół danego problemu czy zagadnienia. Zapraszamy na nasz cykl o płockich stronach społecznościowych!

W pierwszym odcinku przedstawiamy stronę społecznościową “Nie polecam w Płocku”, którą lubi prawie pięć tysięcy ludzi. Jej idea? Dzielenie się przykrymi doświadczeniami, skutkujące brakiem rekomendacji danego miejsca czy usługi w Płocku. I dyskusja, czasami bardzo zacięta. Platforma wymiany doświadczeń czy skupisko hejtu? Zapytaliśmy twórców, którzy mimo naszych próśb o ujawnienie się, chcą pozostać anonimowi.

Agnieszka Kwiatkowska: Skąd pomysł na taką inicjatywę?
Twórca “Nie polecam w Płocku”: Pomysł zapożyczyliśmy z innych miast – tam się sprawdził. W Płocku również przez chwilę taki istniał, później zniknął. Nie wiemy dlaczego. Chcieliśmy stworzyć miejsce, gdzie można będzie się wypowiedzieć, nie tylko negatywnie na temat lokali usługowych, restauracji czy sklepów w naszym mieście. Wyjście gdzieś, skorzystanie z jakichś usług, wiąże się z poświęconym czasem i wydanymi, często niemałymi, pieniędzmi. Chcieliśmy, by ludzie mogli podzielić się ze sobą informacjami, gdzie warto iść i dlaczego, w większym gronie niż najbliższe otoczenie. Dzięki doświadczeniom innych, możemy sporo się dowiedzieć i powinniśmy z tego korzystać.

nie_polecam2Agnieszka Kwiatkowska:  Kto do was pisze? I czemu?
Twórca “Nie polecam w Płocku”: Piszą do nas głównie młode osoby, ale wraz ze wzrostem popularności strony mamy nadzieję, że to się zmieni, bo otworzy to naszej społeczności dostęp do opinii z całkiem nowych miejsc. Tymczasem mamy wypowiedzi zarówno osób nowych, niektórzy specjalnie dołączyli do naszego grona, by dodać swoją opinię, ale także stałych i aktywnych członków grupy, którzy opisują swoje wrażenia z usług dostępnych w naszym mieście, a także dyskutują z wrażeniami, którymi dzielą się inni. Czemu ludzie do nas piszą? Bo tworzymy kompendium wiedzy o miejscach lub usługach, co do których konsument może mieć wątpliwości. Liczymy na to, że firmy czy instytucje, których nazwy pojawiają się na naszej stronie, dzięki takim wskazówkom, poprawią obsługę, jakość usług czy produkt, który oferują. 

Agnieszka Kwiatkowska: No właśnie. Jak klasyfikujecie, sprawdzacie opisywane wrażenia? Mogą zachodzić podejrzenia, że taka platforma wymiany opinii może służyć przedsiębiorcom do budowania czarnego PR konkurencji…
Twórca “Nie polecam w Płocku”:  Staramy się, na ile to możliwe, sprawdzać opinie, weryfikować je, np. zdjęciami, dopytujemy o okoliczności. Zwykle się sprawdzają i są potwierdzanie przez inne osoby w komentarzach. Takie posty prowokują do dyskusji, ludzie dzielą się doświadczeniami. Zdarza się, że krytykowani przedsiębiorcy odzywają się do nas. Zawsze staramy się dojść do porozumienia w takich sprawach. Dajemy im możliwość wypowiedzenia się na forum w danej kwestii. Kilkukrotnie udało się uznać reklamację członków naszej grupy, firma wyjaśniła sytuację z klientem na jego korzyść, wyciągnęła wnioski, poprawiła wykonaną usługę. Okazuje się, że w grupie siła! I takie miejsca wymiany opinii są coraz bardziej doceniane przez firmy z sektora prywatnego. Wiadomo, że najlepiej działa marketing szeptany. A negatywna opinia zostawiona bez komentarza może pozbawić taką firmę wielu potencjalnych klientów.

Agnieszka Kwiatkowska: Jakie posty wywołują największy odzew?
Twórca “Nie polecam w Płocku”: Najchętniej komentowanymi postami są zdecydowanie te o gastronomii. Można wywnioskować, że osoby, które nas “lubią” często jedzą na mieście [śmiech]. Dzięki temu mamy pewne opracowanie miejsc, w których stołowanie się może być ryzykowne, ale też tych polecanych, bo ludzie opisują u nas nie tylko przykre doświadczenia. To nas cieszy. Mamy nadzieję, że dzięki naszej stronie i wypowiedziom płocczan lokale gastronomiczne dostrzegą, czego życzą sobie konsumenci i zaczną używać świeżych produktów, dbać o gościa, o obsługę, o czystość, sklepy o klientów, a pracodawcy o swoich pracowników.

Agnieszka Kwiatkowska: Ale właściwie dlaczego niezadowolony z usługi klient, zamiast przedyskutować sprawę z właścicielem biznesu, postanawia opisać sprawę w Internecie? Czy nie trąci to popularnym w tej chwili “hejtem”?
Twórca “Nie polecam w Płocku”: Często jest tak, że klient na miejscu nie ma z kim porozmawiać. Kompetentnej osoby nie ma, nie ma nikogo, kto mógłby zareagować i podjąć jakieś działania. A wydana kwota nie jest na tyle duża, by “robić zadymę”. Jedzenie na telefon przywozi nam dostawca, który nie ma nic wspólnego z kuchnią. Telefoniczne załatwianie takiej reklamacji to zwykle strata czasu, pieniędzy i marne szanse na udowodnienie, że coś naprawdę było nie tak. Niektóre produkty czy usługi doczekują się negatywnych opinii po czasie – stąd wypowiedzi na fanpage’u. Prawdą jest też, że właściciele lokalnych biznesów często po prostu reklamacji nie uznają. Moc social media zaczynają dopiero dostrzegać. Nie tylko ogólnopolskie marki mają swój fanpage, na którym dbają o wizerunek swojej firmy. Lokalni przedsiębiorcy zaczynają dopiero to robić, co cieszy. Wiemy, że też nas śledzą i liczymy na więcej profesjonalizmu w podejściu do klienta.

Agnieszka Kwiatkowska: Mimo wszystko, są to przede wszystkim opinie krytyczne. Nie boicie się ich publikować? Niektóre firmy mogą zarzucać wam działanie na ich szkodę…
Twórca “Nie polecam w Płocku”: Nie boimy się, każda opinia wysyłana do nas jest podpisana imieniem i nazwiskiem autora, często poparta dowodami, np. zdjęciami. Użytkownicy naszej strony mogą być pewni anonimowości, ich danych nie publikujemy, ani nikomu nie przekazujemy. A firmy mają możliwość dzięki nam namierzenia niezadowolonego klienta. Powinny na to odpowiednio reagować, bo dzięki takiej reakcji kryzys można przekłuć w sukces wizerunkowy.

Znacie “Nie polecam w Płocku”? Zgadzacie się z tą inicjatywą? Czekamy na wasze opinie!

Podziel się:

2 komentarze

Zostaw Komentarz