Monika Marszałek od kuchni: Żywię się zgodnie z dietą paleo

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Jak wygląda codzienność w kuchni bez mleka, jaj i zbóż? Czym na kuchennym stole zastąpić wieprzowinę? I co to jest dieta paleo? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań w kolejnym materiale w serii “Płocka Kuchnia”, w którym rozmawiamy z Moniką Marszałek, radną osiedla Skarpa.

Nasza bohaterka znana jest lokalnej społeczności. Monika Marszałek to spełniona kobieta i matka, która realizuje się w obu rolach. Zaangażowana w sprawy społeczne radna osiedla Skarpa, która coraz częściej dzieli się swoimi pomysłami. To m.in. jej pomysłem była idea zbudowania wieży widokowej w Parku na Zdunach, która to ma szansę trafić do szóstej edycji budżetu obywatelskiego.

Obok wielu obowiązków i pracy na rzecz lokalnej społeczności, Monika Marszałek to także gospodyni domu i to przez wielkie “G”. Jak wspomina w rozmowie z nami, kuchnia od zawsze była jej ulubionym miejscem i ten fakt pozostał niezmienny.

– To w kuchni przy dużym stole, jako mała dziewczynka odrabiałam lekcje i jadałam najmilej wspominany, niedzielny obiad – wraca pamięcią Monika Marszałek. – Był nim najczęściej rosół z wiejskiej kury z domowym makaronem, który sama robiłam jako 11-12-latka – wspomina.

Fot. Archiwum prywatne Moniki Marszałek

Kuchnia dzieciństwa naszej rozmówczyni to miejsce spotkań rodziny oraz istna fabryka pyszności. Tak jest również i teraz. – To w kuchni najczęściej przesiadujemy razem z siostrą czy przyjaciółką  – zapewnia. – Gospodyni zawsze oczywiście coś przygotowuje do jedzenia. Zresztą, wszystkie kobiety w mojej rodzinie dobrze gotowały, lubiły to i tak jest do tej pory – dodaje.

Talent kucharski obecna radna osiedlowa ujawniła już jako dziecko. – Gotowanie zawsze było ulubionym zajęciem, jestem dość kreatywna i gotowanie również pozawala na to – przekonuje. – Poza tym, uwielbiam domowe jedzenie. Od jakiegoś czasu jednak jest również wielkim wyzwaniem – dopowiada.

Wyzwanie, o którym wspomniała radna osiedla Skarpa to choroba, która wymusiła całkowitą zmianę nawyków żywieniowych. – Przez kilka lat chorowałam, okazało się, że powodem tego były nietolerancje pokarmowe, które wykluczyły z mojej diety mleko, jaja, zboża i wszystkie produkty zawierające te składniki oraz wiele innych – wymienia. – To był trudny, ale bardzo kreatywny czas. Nagle zostałam pozbawiona kilku podstawowych produktów i człowiek już nie wiedział co robić – wspomina.

Jak tłumaczy Monika Marszałek, nauka nowych smaków nie była łatwa. – Było ciężko, bo jeść trzeba, a tu nic nie smakuje i wiesz, że nie możesz przerwać diety, bo efekty tego są straszne – zdradza w rozmowie z nami. – Trzeba było się w tej sytuacji odnaleźć – dodaje po chwili.

Przestawienie się na nowe potrawy było trudne, szczególnie że dobrze pamięta wyjątkowe smaki. Takim “naj” naszej rozmówczyni były potrawy wigilijne, szczególnie z suszonych grzybów. – Robiła je moja mama – mówi Monika Marszałek. – Były pyszne. Panierowane w mące i smażone z cebula na oleju. Nie mogłam się powstrzymać, by ich nie zjeść jeszcze przed wigilią. Dziś mi ich nie wolno jeść i trudno je czymkolwiek zastąpić – mówi z żalem.

Zastępowanie to jednak słowo klucz, wobec którego nasza bohaterka dostosowała swoje prywatne menu. – Robię tak z wieloma innymi potrawami, zastępując tradycyjne składniki, wykluczone z diety, innymi – zdradza. – Nie zawsze się udaje i czasem siadając do posiłku zastanawiam się, co ja najlepszego właśnie narobiłam – śmieje się.

Monika Marszałek preferuję kuchnie zdrową. Kieruje się dietą paleo. Pije głównie wodę niegazowaną, używa też naturalnych przypraw i ziół, wykluczając sól i cukier. – Nie korzystam z gotowych wyrobów, jak sosy, przyprawy typu kostki rosołowe itd. – mówi. – Mam w domu masę ciekawych produktów, którymi czasem zaskakuję znajomych. Lubię chyba wszystko w kuchni, co do tej pory próbowałam. Każdy produkt można smacznie przygotować, jednak od dawna ograniczam do minimum wieprzowinę. Wystarczy kilka dni, aby bez niej poczuć się o wiele lepiej, lekko, zdrowo, energicznie, taka niepozorna zmiana, a rezultaty niesamowite – przekonuje Marszałek.

Nasza rozmówczyni dla czytelników PetroNews, którzy nie mają takich problemów zdrowotnych, podaje przepis na panierowane grzyby, które kojarzą się Monice Marszałek ze smakami dzieciństwa. To dodatkowo potrawa niesamowicie prosta w przygotowaniu.

  • Składniki:

    – suszone grzyby, najlepiej prawdziwki
    – mąka pszenna
    – jedna cebula
    – olej roślinny

    Przygotowanie:

    Suszone grzyby, najlepiej aromatyczne prawdziwki, ale mogą być też inne leśne grzyby, moczymy w wodzie. Tak przygotowane grzyby panierujemy w mące pszennej, otrzepujemy z nadmiaru i smażymy na oleju.

    Po kilkunastu minutach dodajemy cebulę krojoną w pióra i smażymy aż cebula zmięknie, ale nie zbrązowieje. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu na ręczniku papierowym.

    Życzymy smacznego!

Podziel się:

6 komentarzy

  1. Zbędna dyskusja, nawet jeśli dziewczyna chce dotrzeć przez żołądek do serca wyborców to lepiej tak niż przez kłótnie i spory. Spoko przepis !!!.

  2. Pani Agnieszko, społecznikiem nie jest się przez samo bycie radnym osiedla tylko przez realnie działania. Faktycznie Pani Monika nie jest jeszcze znana ze swoich działań na osiedlu więc może określenie lokalny społecznik jest przedwczesne. Życzę pani Monice wytrwałości i dużo realnych sukcesów w pracy dla lokalnej społeczności. Zazdrosna pani Zosia być może jest z konkurencyjnego obozu ale ma również prawo do własnego zdania. Pani Redaktor powinna wykazać więcej bezstronności i profesjonalizmu i nie włączać się do komentarzy, ponieważ zabranie głosu w taki sposób sugeruje, że może Zosia ma trochę racji w zakresie promowania koleżanki.

    • Zapewniam pani Aniu, że w ten sposób napisałabym w przypadku każdego gościa PetroNews :) To, że pani Monika nie jest szerzej znana ze swoich działań, nie oznacza, że społecznikiem nie jest. Nie uważam również, że dziennikarz powinien milczeć – media zmieniają się, są coraz bardziej interaktywne, również i dziennikarze powinni dostosować się do współczesnych technologii. Rozmowa z czytelnikami jest ważnym aspektem pracy dziennikarskiej, przynajmniej dla mnie. Minęły czasy, kiedy dziennikarz z wyżyn patrzył na innych ;)

  3. Niestety Pani Radna nie jest znana społeczności lokalnej. Jak na razie to nic nie zrobiła dla mieszkańców osiedla więc nie wiem dlaczego jest przedstawiana jako znany społecznik działający na rzecz społeczności lokalnej. Rozumiem, że to osobiste koleżeństwo i opinia osoby piszącej tekst, która nie jest mieszkańcem osiedla Skarpa i nie ma całkowicie wiedzy w temacie lokalnych społeczników. Tymczasem jest to tylko osobisty lansik i parcie na szkoło tej Pani, która jak domniemam zamierza kandydować z list PSL w przyszłorocznych wyborach do Rady Miasta.

    • Piszemy o każdym przedstawicielu rady osiedla, który się do nas zgłosi. Sama chęć kandydowania na tę funkcję świadczy o tym, że pani Monika jest społecznikiem. Jak wiadomo, praca radnego osiedlowego nie jest – w przeciwieństwie do pracy radnego miejskiego – opłacana.
      Jeśli pani Zosia tak zazdrości pani Monice, prosimy o zgłoszenie się do nas i wylansowanie własnych pomysłów na rozwój Płocka. O ile pani Zosia oczywiście posiada cokolwiek poza chęcią dogryzania z zazdrością innym.
      Pozdrawiam i zachęcam do kontaktu. Realnego, nie wirtualnego.

Zostaw Komentarz

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji