Michał Twardy od kuchni: Najlepsze zupy w mojej rodzinie gotowali mężczyźni

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

W dzisiejszym odcinku naszego cyklu “Płocczan od kuchni” swoje umiejętności i wspomnienia kulinarne zaprezentuje Michał Twardy. I nie będzie to opowieść o gotowaniu jajek, czego spodziewaliśmy się po tytule jego bloga “Twardy na miękko”…

Michał Twardy – pomimo dystansu do świata i siebie – zajmuje poważne stanowisko Dyrektora Delegatury Urzędu Marszałkowskiego. Ma 37 lat, jest płocczaninem od urodzenia, absolwentem Politechniki Warszawskiej. Całe życie zawodowe związany jest z administracją publiczną. Prywatnie, to szczęśliwy mąż oraz tata 7-letniej Michaliny i 3-letniego Antoniego.

Pierwsze danie wywiozłem na taczkach…

Jakie są smaki dzieciństwa pana Michała? – Do dziś wspominam chleb ze śmietaną i cukrem, ciasto w wiśniami z dużą porcją kruszonki i lukru. A także zupy, szczególnie pamiętam zabielaną zupę wiśniową mojej babci – wspomina Michał Twardy. – Natomiast najlepsze zupy „tradycyjne” w mojej rodzinie gotowali mężczyźni. Moja mama robiła dla mnie i dla siostry pyszne rogaliki z powidłami i lukrem. Może ten wywiad zmotywuje ją i znowu po latach je upiecze – w końcu z pewnych smaków nigdy się nie wyrasta – śmieje się pan Michał.

Równie duży uśmiech na twarzy wywołuje wspomnienie z dzieciństwa, związane z kulinariami. – Z rodzinnych opowieści wiem, że swoją pierwszą kulinarną przygodę przeżyłem jako 3-latek, a moim kompanem była o rok starsza siostra, Ania. Zostaliśmy na chwilę sami w domu i postanowiliśmy przygotować jakiś danie… Powyciągaliśmy z lodówki i kuchennych szafek wszystko, co wpadło nam w ręce: makarony, jajka, mąki, olej, cukier, kaszę… Wymieszaliśmy dokładnie całość, polaliśmy syropem malinowym, a później rozwoziliśmy zabawkowymi taczkami po całym domu, co chwila wyładowując towar – na dywanie, kanapie… podobno wszędzie! Tata, jak wrócił do domu i zobaczył nasze dzieło, to dosłownie załamał ręce – opowiada nasz rozmówca.

Jestem otwarty na kulinarne eksperymenty

Jak przyznaje dyrektor delegatury, chociaż z sentymentem wspomina kuchnię swoich babć, to jednak równie mocno pamięta dania dziadka czy taty. – Nikt nie potrafi ugotować takiego pysznego rosołu, jak mój świętej pamięci dziadek Tadeusz – przyznaje.

A jaką kuchnię obecnie preferuje? Tradycyjną, polską czy może zagraniczną? – Preferuję zdecydowanie tradycyjną, polską kuchnię – zapewnia Michał Twardy. – Lubię flaki wołowe, karkówkę, kotlety schabowe, surówki, szczególnie z czerwonej kapusty. Dodatkiem do dań mięsnych są obowiązkowo ziemniaki. Bardzo lubię także ryby. Jednocześnie jestem otwarty na wszelkie kulinarne eksperymenty. Moja żona ma kilka segregatorów wypełnionych przepisami, które systematycznie na mnie wypróbowuje. Przekonała mnie dzięki temu do papryki i szpinaku, których przez lata w kuchni nie tolerowałem. Nie potrafię oprzeć się słodyczom, uwielbiam blok czekoladowy. W naszym domu w każdy weekend jest domowe ciasto. Wypieki są specjalnością mojej żony. W mojej diecie nie brakuje również świeżych warzyw i owoców – wymienia pan Michał.

Chociaż żona naszego rozmówcy gotuje bardzo dobrze, że względu na charakter pracy,  Michał Twardy często jada poza domem. – Uroczystości, w których uczestniczę, często kończą się poczęstunkiem. Przyznam jednak, że najlepsze potrawy to te serwowane na spotkaniach w gminach, przez koła gospodyń wiejskich. To prawdziwe, domowe posiłki, z którymi nie może się równać żadna, nawet najlepsza restauracja – mówi z przekonaniem.

Popisowo twarożek ze szczypiorkiem

Pan Michał przyznaje, że w kuchni zdecydowanie rządzi jego żona, choć… może już niedługo. – Moja 7-letnia córka podpatruje mamę i też chce pomagać w kuchni. Ostatnio przygotowała dla mnie samodzielnie moją ulubioną sałatkę grecką. Najmłodszy domownik, Antek, również chce „pomagać”. Ostatnio na Wielkanoc dekorowałem z nim ciasteczka – śmieje się szczęśliwy tata.

Nie oznacza to jednak, że pan Michał zupełnie ucieka z kuchni. – Żona często prosi mnie o zrobienie domowego twarożku, takiego ze szczypiorkiem, rzodkiewką i cebulką, ewentualnie jajecznicy. Zajmuję się również grillowaniem. Przygotowuję także koktajle owocowe na bazie mleka, kefiru czy maślanki, które bardzo lubią wszyscy domownicy. I to by było na tyle… – śmieje się nasz rozmówca. – Nie uchylam się jednak od kuchennych obowiązków; bez marudzenia pomagam kroić, siekać, mieszać i jeszcze po tym wszystkim pozmywam – mruga porozumiewawczo.

Jaki przepis przygotował Michał Twardy dla naszych czytelników? – Mamy sezon truskawkowy, więc podam przepis na ciasto drożdżowe bez wyrabiania, z truskawkami i kruszonką. Jest to przepis mojej żony, która twierdzi, że to ciasto zawsze wychodzi, a poza tym jest banalnie proste i szybkie w przygotowaniu. I przyznam, że nawet smaczniejsze od tradycyjnego drożdżowca.

  • Składniki:
    • 10 dag drożdży (standardowa kostka)
    • 1 szklanka drobnego cukru
    • 1 cukier waniliowy
    • 4 roztrzepane jajka
    • 1 szklanka oleju
    • 3/4 szklanka mleka
    • 4,5 szklanki mąki
    • szczypta soli
    • 1/2 kg owoców (truskawki lub inne)
    • Kruszonka:
    • 0,5 kostki masła (100g)
    • 1 szklanka mąki
    • 0,5 szklanki cukru pudru

    Przygotowanie:
    Do ciasta najlepiej użyć dużej miski z szerokim dnem. Na całej powierzchni dna rozkruszamy drobno drożdże. Następnie posypujemy je drobnym cukrem i cukrem waniliowym. Na to wylewamy roztrzepane jajka (polecam mikserem). Na jajka wlewamy olej, a następnie lekko ciepłe mleko. Posypujemy całość równomiernie mąką. Na końcu dajemy na wierzch szczyptę soli. Nie można mieszać, należy zachować też podaną kolejność. Ciasto odstawiamy nakryte ściereczką na 3 godziny. Po tym czasie zawartość miski należy wymieszać (najlepiej chwilkę mikserem) i przełożyć do dużej blachy wyłożonej papierem. W blasze zostawić jeszcze na 30 min. W tym czasie robimy kruszonkę, rozcierając wszystkie składniki palcami do uzyskania jednolitych okruchów. Na ciasto wykładamy owoce i posypujemy na wierzchu kruszonką. Ciasto drożdżowe bez wyrabiania wstawiamy do rozgrzanego piekarnika, pieczemy w temperaturze 180 stopni ok. 50 minut.

Podziel się:

Zostaw Komentarz