Michał Szpak: “W życiu nie brakuje mi odwagi”

0

Michał Szpak – artysta, którego chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. U jednych budzi zachwyt, u innych wywołuje kontrowersje. Każdy zna jego twarz, każdy ocenia, ale czy tak naprawdę ktokolwiek zna go naprawdę? W rozmowie ze mną Michał zdradza swoje tajemnice, małe szczęścia, porażki oraz codzienność. Nie można przejść wobec niego obojętnie. To chłopak, który nie powiedział jeszcze ostatniego słowa.

Michał Szpak - koncert w PłockuJa: Michał spotykamy się w wyjątkowym momencie twojej drogi artystycznej. Masz już wiele doświadczeń za sobą i niejeden artysta mógłby ci pozazdrościć dorobku. Dwie płyty, wygrana w talent show, reprezentowanie Polski w konkursie Eurowizji. Powiedz, jak to wszystko się zaczęło? Kiedy poczułeś, że scena jest Twoim miejscem na Ziemi?

Michał Szpak: To było chyba jak miałem 9 lat, także sporo czasu wstecz. Wtedy odkryłem w sobie duszę muzyka. Ale możesz mi nie wierzyć, nie zawsze brnąłem w taki nurt piosenek. Zaczynałem od utworów sakralnych. Pamiętam jak chodziłem z mamą do kościoła, ona śpiewała w chórze, ja ją podpatrywałem i zawsze chciałem być taki, jak ona. Poszedłem w jej ślady i swoje pierwsze kroki stawiałem przy muzyce gospel. Wiem, wiem, ciężko jest uwierzyć, ale tak właśnie było.

Ja: W takim razie dlaczego wybrałeś inny rodzaj muzyki? Nie czułeś się dobrze w tym co wtedy robiłeś?

Michał Szpak: To chyba nie do końca tak. Wydaje mi się, że na tę decyzję złożyło się wiele czynników. Nie jestem monotematyczny, lubię się zmieniać, lubię jak wszystko dookoła mnie się zmienia. Wtedy czuję się tak naprawdę szczęśliwy. Chciałem spróbować nowych nurtów i chyba to mi się udało. Teraz śpiewam muzykę pop, ale też nie zakładam, że tak będzie zawsze. Mam już wiele różnych projektów i wiem, że to co jest dziś, wcale nie musi być stałe. Dlatego będę próbować. Nie powiem, że mogę być pewny swojego miejsca w szeregu, ale dzięki swojej determinacji i chęci wiem, że w innym wydaniu też mogę zostać zaakceptowany.

Ja: No właśnie – dzięki swojej determinacji i chęci. Zawód muzyka nie jest łatwy, są wzloty i upadki, czasem porażka bywa bardzo bolesna, a czasem wygrana daje potężną motywację i radość. To taka lina, która ciągle się chwieje. Tobie nigdy nie zabrakło wiary w to co robisz? Nigdy nie zwątpiłeś w swoje działania?

Michał Szpak: Takie chwile też się zdarzały… Pamiętam, szczególnie na początku swojej drogi, jak ciężko było mnie zaakceptować wśród innych artystów. Mam swój własny sposób bycia, styl, poglądy – to, niestety, nie wszystkim się podobało. Pamiętam, jak momentami wracałem do domu i myślałem: “Kurde, chłopie, dlaczego ty to robisz? Po co ci to?”. Traciłem nie wiarę w muzykę, ale w drugiego człowieka. Na szczęście miałem ten komfort, że muzyka obroniła się sama i ludzie przestali patrzeć na mnie przez pryzmat wyglądu, a talentu. Wtedy dopiero poczułem się spełniony.

Ja: Nie bałeś się nigdy tego, że prasa może chcieć cię w jakiś sposób “obalić”, pokazać, że ten Szpak to jednak znalazł dla siebie nieodpowiednie miejsce?

Michał Szpak: Nie, tego nigdy się nie bałem i bać się nie będę. Nie jestem pionkiem w grze. Można patrzeć na mnie w różny sposób, ale nawet pod naciskiem krytyki ja nigdy się nie złamię. Mam silną psychikę po mamie. Nawet jeśli prasa, media, zarzucałyby mi, że robię coś nie na tym poziomie, to ja ten fakt zaakceptuję, ale jeśli będę uważał, że robię to dobrze, to na pewno nie przestanę. Jestem artystą i dbam o swój image. Wizja, którą widzicie na scenie, jest w 100% moja. Nikt mnie nie wykreował, nie stworzył mojej postaci. Jestem sobą i to ratuje mnie w dzisiejszym świecie show-biznesu.

Ja: Rozmawiając dzisiaj z tobą nie mogę nie wspomnieć o konkursie piosenki Eurowizji… W tym roku, jako nasz reprezentant pokazałeś swoją wielka siłę. Co czułeś będąc na tej światowej scenie? Jakie to są emocje?

Michał Szpak: Nie wiem, czy uda mi się to opisać słowami! Coś niezwykłego! To inna strona muzyki. Eurowizja jest ogromnym wyróżnieniem. Tam wszystko odbywa się inaczej. Artyści, którzy przyjeżdżają na sam konkurs, poznają scenę z zupełnie innej strony. Co prawda, byliśmy zmęczeni, bo wyobraź sobie, że to co pokazuje końcowo telewizja nie jest jednorazową próbą. To efekt ciężkiej pracy. My po 12 godzin dziennie potrafiliśmy ćwiczyć nasze utwory. I tak przez 2 tygodnie. Spóźnienia nie były tolerowane. To ciężki wysiłek, ale jak patrzę z perspektywy czasu to wiem, że było warto. Dla mnie Eurowizja była i jest wygraną. Nawet z 8. miejscem czuję się na podium.

Ja: Przed wywiadem rozmawialiśmy za kulisami i powiedziałeś mi, że kiedy wróciłeś do Polski ogarnęła cię dwudniowa depresja. Dlaczego?

Michał Szpak: Bo kiedy faktycznie wróciłem do kraju, zacząłem zauważać różnicę pomiędzy światowym rynkiem muzycznym, a naszym. Zawiodłem się… Polska to, niestety, wciąż mała pozycja, która nigdy się z nim nie zrówna. Ja zawsze dążę do perfekcji. Pracuję dotąd, dopóki nie uznam, że dałem z siebie najwięcej. Chcę być idealny, bo wtedy czuję, że ta muzyka ma sens. Czułem to podczas konkursu. Tutaj, niestety, wszystko jest inne, inaczej dba się o artystów, ich dorobek. Brakuje mi współpracy. Ale wszystko przed nami. Już się otrząsnąłem i działam dalej. W końcu mam fanów i dla nich będę osiągał kolejne sukcesy!

Ja: Jakiego koloru jest twoje życie? Czarne czy białe?

Michał Szpak: Czerwone! Jestem wulkanem energii i chyba ten kolor mnie opisuje. Zmieniam się, lubię rozbieżność, lubię nowe doświadczenia, sporty, siłę. Potrafię być jednocześnie szalony, ale też zamknięty w sobie, wstydliwy. Wydaje się to nie do połączenia, a jednak! Tylko czerwony kolor jest moim odpowiednikiem. Oby było tak do samej starości, wtedy nie będę się ze sobą nudził.

Ja: Michał, czy ty masz w ogóle jeszcze jakieś marzenia, czy to największe, eurowizyjne, już spełniłeś?

Michał Szpak: Z jednej strony je spełniłem, a z drugiej mam w zapasie kolejne. Będę je realizował. Przede mną płyta, która jest moim priorytetem. Nigdy nie ustaję w swoich marzeniach i zawsze brnę do przodu. Spełniam je z wielką siłą, bo one mnie kształtują. Płyta, którą przygotowuję, będzie głębią mojej osobowości.

Ja: A jakie masz jeszcze inne plany poza tym krążkiem? Słyszałam, że szykuje się światowa trasa koncertowa…

Michał Szpak: To prawda! Zdradziłaś mnie w tej kwestii! Szykuje się kilka koncertów poza granicami kraju, ale póki co, dokładne szczegóły zachowam dla siebie. Mogę tylko dodać, że ta trasa będzie wynikiem sukcesu eurowizyjnego. Poznałem wiele ludzi, którzy zaproponowali mi współpracę. Skorzystałem, bo myślę, że warto. Pierwsze koncerty już jesienią.

Ja: Nigdy nie zabraknie ci odwagi?

Michał Szpak: Nie wiem, co przyniesie los, ale myślę, że zostałem na tyle dobrze wychowany i wyniosłem z domu takie wartości, które będą pchały mnie do przodu. Odwaga z pewnością się do nich zalicza. Zawsze będzie na pierwszym miejscu moich działań i nigdy nie będę bał się jej konsekwencji.

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje