Dlaczego gotowanie to sztuka? Jak smakuje dobrze przyrządzona paella? Jakie garnki jest w stanie zastąpić grillowy ruszt? Na te i wiele innych pytań odpowie Starosta Płocki Mariusz Bieniek, w kolejnym wydaniu “Płockiej Kuchni”.

Bohater tej odsłony “Płockiej Kuchni” z Ziemią Płocką związany jest od urodzenia. Mariusz Bieniek, obecny starosta płocki, to 34-letni mąż, dumny tata i samorządowiec, który od początku kariery zawodowej działa na rzecz rozwoju regionu płockiego.

– Często sobie żartuję, iż w ciągu roku trzy razy zmieniam obywatelstwo gminne, ponieważ moje życie prywatne podzielone jest pomiędzy Wyszogród, Małą Wieś i Bodzanów – żartuje w rozmowie z nami starosta. – Podobnie jest z moim życiem zawodowym: od 20. roku życia, kiedy podjąłem pierwszą pracę, a w zasadzie staż, pracuję na rzecz rozwoju Ziemi Płockiej. Mam wiele zainteresowań: sport, podróże, dobre książki, obcowanie z przyrodą, jednak moją bezkonkurencyjną pasją, największą miłością są moje dzieci – ośmioletnia Helenka i sześcioletni Adaś. To z nimi i z żoną staram się spędzać wolny czas i wspólnie poddajemy się „kuchennym rewolucjom” – opowiada w rozmowie z nami.

Kuchenne rewolucje starosty płockiego

Zwrot “kuchenne rewolucje” jest tu jak najbardziej na miejscu. I choć starostę płockiego nie można porównać do Magdy Gessler, to nie jest jednak stereotypowym mężczyzną, który przygotować potrafi wyłącznie jajecznicą. Mariusz Bieniek w kuchni czuje się całkiem dobrze.

– Widok gotującego mężczyzny nie jest dla mnie czymś obcym – przyznaje. – Mój tata, moi cioteczni bracia, również i ja lubimy gotować. Nie należę do facetów, którzy w sprawach kulinarnych mają dwie lewe ręce i nawet wodę na herbatę przypalają. Gotowanie traktuję jako pewien rodzaj sztuki, i nie mam tu na myśli sposobu podawania, dekorowania potraw, ale przyprawiania, dobierania składników, łączenia smaków – mówi Mariusz Bieniek.

Codzienność starosty i natłok pracy, które wiążą się z piastowanym stanowiskiem, nie pozwalają na częste szefowanie w kuchni, lecz kiedy ten moment już nastąpi, są to chwile niezapomniane. – Tylko kilka razy w miesiącu mogę pozwolić sobie na gotowanie z pasją – zdradza starosta. – Na co dzień zaś kuchnia w moim domu to miejsce odbywania najważniejszych rodzinnych rozmów, miejsce spędzania wspólnych chwil, miejsce zadawania tacie trudnych pytań przez dzieci. Miejsce, gdzie rodzą się plany i marzenia na przyszłość – dodaje.

Kuchnia to zatem ważne miejsce w domu Mariusza Bieńka. Tak było od zawsze – jeszcze w czasach, kiedy szefową kuchni była babcia, a później mama naszego bohatera. – Z dzieciństwa niezapomnianym smakiem jest placek drożdżowy, który moja babcia piekła jeszcze w węglowej kuchni – wspomina starosta. – To chyba właśnie ta kuchnia sprawiała, że miał tak niezapomniany smak. Pieczony dzisiaj w elektrycznym piekarniku jest dobry, ale to nie to samo – przyznaje z żalem.

Codzienna kuchnia to przede wszystkim smaki proste. Na stole starosty królują potrawy, które dostarczają energii i te, które można przygotować w kilkanaście minut. Mariusz Bieniek jest też mistrzem grillowania.  Jak zapewnia, by stworzyć doskonały obiad, wystarczy mu patelnia grillowa. – Z grilla jemy wszystkie mięsa, ryby i warzywa – wymienia. – Garnek służy zaś do gotowania różnorodnych kasz, a moją ulubioną jest kasza gryczana – dodaje.

Są oczywiście odstępstwa od reguły, a konkretnie – zupy. – Lubię zupy-kremy, w których specjalizuje się moja żona – zachwala Bieniek. – Późne lato i jesień to sezon na kalafiory, brokuły, dynię i w tym czasie te warzywa dominują u nas w domu. Z pozyskaniem świeżych produktów też nie ma większego problemu, ponieważ Ziemia Wyszogrodzka to zagłębie produkcji owoców i warzyw na terenie powiatu płockiego, więc dostęp mamy na wyciągnięcie ręki – mówi starosta.

Mariusz Bieniek jest osobą, która nie boi się kosztować nowych smaków, często samemu pełniąc rolę szefa kuchni. Nie zawsze jednak tak bywało. Jak przyznał w rozmowie z nami, starosta dopiero z wiekiem nabrał otwartości na nowe smaki i… mądrości kulinarnej.

– Dziś bardziej dzielę produkty na te, które są zdrowe i mniej zdrowe – wyjaśnia. – Miałem taki okres w życiu, kiedy w ogóle nie przywiązywałem wagi do jakości i kaloryczności produktów, co skończyło się dietą i obowiązkiem zrzucenia 30 kilogramów, aby móc normalnie funkcjonować. Od tego czasu staram się być rozważny w tym co jemy, ja i moja rodzina, co kupuję w sklepie oraz co zamawiam w restauracji. Kiedyś nie potrafiłem sobie wyobrazić dnia bez napojów gazowanych, teraz woda jest moim ulubionym napojem, no i może jeszcze kawa. Będąc samemu doświadczonym problemem otyłości, dzisiaj staram się promować zdrowe odżywianie, lokalne, zdrowe produkty i proste gotowanie z nieprzetworzonych składników – zapewnia.

Lubię kuchnię hiszpańską, za fińską nie przepadam

Ta otwartość kulinarna towarzyszy naszemu bohaterowi także podczas licznych wyjazdów.  – Zdarza mi się co kilka miesięcy brać udział w zagranicznych spotkaniach czy wizytach studyjnych. Bardzo często dotyczą one rozwoju regionalnego, zachowania dziedzictwa kulturowego, tradycji – mówi Bieniek. – Wówczas staram się poznać również tradycje kulinarne danego miejsca czy regionu. Często też porównuję je do polskiej kuchni i w tym porównaniu nie wypadamy najgorzej. Bardzo pozytywnie oceniam kuchnię hiszpańską, może dlatego, że oparta jest na świeżych produktach, nieprzetworzonych, a ja staram się w ten sposób odżywiać – opowiada starosta.

Gospodarz powiatu lubi szczególnie tzw. dania jednogarnkowe, np. paellę, którą można robić codziennie i za każdym razem z czegoś innego. – Najmniej inspiracji znalazłem w kuchni fińskiej, poza rybami, jest ona dość kaloryczna, ale to też zrozumiałe, wynikające z klimatu, w jakim na co dzień żyją Finowie – wspomina. – Z polskich podróży fascynuje mnie coraz szybciej rozwijający się rynek produktów regionalnych i tradycyjnych: sery, wina, piwa, dziczyzna, przetwory rybne czy miody. Swoim gościom, z innych regionów kraju czy z zagranicy, obowiązkowo daję w prezencie miód rzepakowy – jest on moim ulubionym miodem – dodaje.

Równie pyszne daniem jest zupa meksykańska, którą Mariusz Bieniek uwielbia spożywać i przygotowywać. – To dwa dania w jednym, ponieważ jest zupą, ale zawiera mięso i warzywa, więc solidna porcja takiej zupy swobodnie zastępuje dwudaniowy obiad – stwierdza Bieniek. – A kiedy ugotujemy jej duży garnek, to szybko żyjący ludzie – tacy, jak ja – mają dwudniowy zapas jedzenia na obiady i kolacje – zachwala.

I to właśnie przepisem na to danie podzielił się starosta płocki z czytelnikami PetroNews.

  • Składniki:

    • 8 papryk – kolor bez znaczenia
    • 2 puszki kukurydzy
    • 2 puszki czerwonej fasoli
    • ok. 1 kg mielonego mięsa drobiowego
    • 1 puszka pomidorów
    • koncentrat pomidorowy
    • dwa ząbki czosnku
    • 1 cebula
    • bulion warzywny
    • przyprawy według uznania – ja używam tylko soli, pieprzu i słodkiej papryki.

    Przygotowanie:

    W dużym garnku gotujemy 2-3 litry bulionu. Na patelni smażymy mięso z przyprawami, wkładamy do garnka z bulionem. Następnie smażymy pokrojoną w kostkę paprykę z pozostałymi warzywami i przesmażone wrzucamy do garnka z bulionem i mięsem.

    Dalej do garnka wkładamy pozostałe składniki z puszek, czyli kukurydzę, czerwoną fasolę, pomidory i koncentrat pomidorowy. Kiedy już wszystkie składniki znajdują się w jednym garnku, całość gotujemy ok. 30-40 min.

    Życzymy smacznego!

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Warto Przeczytać

Ostatnie Informacje

Więcej Nowych Informacji