Krzysztof Izmajłowicz od kuchni: Polskie zupy są wyjątkowe!

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Które potrawy najwyraźniej pamięta z dzieciństwa prezes płockiej Izby Gospodarczej? Jaki kraj wywarł na nim kulinarnie największe wrażenie? I dlaczego to kuchnia polska jest jego ulubioną? Zapraszamy na kolejny odcinek Płockiej Kuchni.

Pełni kilka funkcji – jest prezesem spółki Suez Płocka Gospodarka Komunalna, przejął szefowanie nad Izbą Gospodarczą Regionu Płockiego, a jeszcze niedawno był wiceprezydentem Płocka. Czy znajduje czas na prywatne pasje? – Generalnie jestem poszukiwaczem świętego spokoju – śmieje się Krzysztof Izmajłowicz. – Czyli Świętego Graala naszych czasów? – dopowiadamy. – Dokładnie. Kiedy mam chwilę czasu, sięgam po dobą książkę, najczęściej historyczną lub kryminał. Czasem oczywiście siadam do komputera, ale staram się spędzać czas na sportowo – jeżdżę na rowerze, zimą na stacjonarnym, a w sezonie na miejskim, czasem chodzę na basen – wymienia pan Krzysztof.

Czas poświęca też córkom. – Dla starszej córki, która grała w piłkę siatkową, założyłem Volley Płock. Młodsza córka natomiast uprawia jazdę konną, więc zdarza się, że weekendy spędzamy na zawodach w różnych miejscach Polski – mówi prezes Izby Gospodarczej. – Młodzi ludzie, w mojej ocenie, powinni mieć i realizować swoje pasje – dodaje.

Smak dzieciństwa – pomidorowa i pierogi babci

Jaki są smaki dzieciństwa Krzysztofa Izmajłowicza? – Nie będę tu chyba odkrywczy, to szeroko pojmowana kuchnia polska. Są to oczywiście kotlety schabowe, mielone, surówki. Jestem też wielbicielem zup. Nie wyobrażam sobie obiadu bez zupy, ale takiej z prawdziwego zdarzenia, a nie jakiegoś miksu, przypominającego sok – przyznaje.

Zdradza też, że od dzieciństwa jest entuzjastą zupy pomidorowej, zarówno z ryżem, jak i z makaronem. – Mógłbym ją jeść codziennie – śmieje się. – Oczywiście są to również pierogi z mięsem czy z serem, które robiła moja babcia, a później moja mama. Może to były takie czasy, że nie było akcentów kuchni zagranicznej, a może to u mnie tak się gotowało, faktem jest, że uważam polską kuchnię za najlepszą na świecie – przekonuje pan Krzysztof.

Tłumaczy, że z przyjemnością próbuje kuchni azjatyckiej czy włoskiej, natomiast podstawą dla niego zawsze jest kuchnia staropolska. – Kotlety, surówki czy bigosy oraz kasze i makaron, to zawsze będzie podstawa mojej kuchni – podkreśla.

Kto najbardziej wpłynął na te preferencje kulinarne? – Z dzieciństwa pamiętam babcię gotującą w kuchni i mamę, wracającą z pracy – wspomina Krzysztof Izmajłowicz. – Później schedę kulinarną przejęła mama, która gotowała podobnie – dodaje.

Czy pamięta potrawę, którą przyrządził jako pierwszą? – Chyba nie podjąłbym się stwierdzenia, co to było – mówi po chwili zadumy. – Generalnie nie mam w ogóle problemu z poruszaniem się w kuchni. Lubię gotować – przyznaje pan Krzysztof. – Umiem zrobić ryby smażone w ziołach, kotlety schabowe czy mielone, gołąbki, zrazy, różnego rodzaju sałatki. Kasze też potrafię ugotować – mruga znacząco.

Za granicą szukam zup

Jako miłośnik kuchni polskiej, będąc za granicą pan Krzysztof najbardziej tęskni za zupami. – Pamiętam sytuację, gdy byłem w Mediolanie na jednym z wyjazdów studyjnych. Gospodarze częstowali nas przysmakami, ale po pewnym czasie, zamiast pójść na kolację, postanowiliśmy z grupą osób poszukać rosołu. Chodziliśmy od restauracji do restauracji, nie znając tego miasta i szukając trochę “na ślepo”. W końcu pozostaliśmy przy restauracji chińskiej, gdzie znaleźliśmy zupę najbardziej przypominającą nasz polski rosół, choć z chińskim makaronem – wspomina nasz rozmówca, przyznając, że w Europie zazwyczaj podawane są kremy czy przeciery, za którymi nie przepada.

– Może nie jestem fachowcem w zakresie kuchni innych krajów, ale odważę się na stwierdzenie, że kuchnia polska jest wyjątkowa, a już nasze pierogi to przebój światowy – mówi z przekonaniem.

Jak się okazuje, trochę porównania w tym zakresie Krzysztof Izmajłowicz ma. – Kiedy byłem w Japonii, zadziwiła mnie różnorodność sushi. W zwykłych delikatesach stoi cała ściana z lodówkami, w których są przeróżne rodzaje sushi. A na śniadanie Japończycy jadają kuleczki ryżowe z różną zawartością, których są dziesiątki, każdy inny. Japończycy generalnie jedzą dużo mniej i zdrowiej niż my. Jadają małe porcje, dużo warzyw, ryb, mało mięsa, źle postrzegane jest też jedzenie w ruchu, na ulicy – opowiada pan Krzysztof.

Ze swoich podróży przywiózł jeszcze jedną ciekawą obserwację. – Zdarzyło mi się parę razy być w różnych częściach Europy w McDonalds’ie. Ale byłem tam nie dlatego, że jestem jakimś fanem tej kuchni, bo bywam tam raz na rok czy dwa. Chciałem jednak zobaczyć, czy faktyczna ta sieciówka jest taka sama w każdym kraju. Okazuje się, że nie. McDonalds w Indiach, w Tokyo czy Mediolanie jest inny, ma inne potrawy – tłumaczy Krzysztof Izmajłowicz.

W Chinach próbował też najróżniejszych potraw. – Nie zawsze wiedziałem, co jem – przyznaje rozbawiony. – Ale idąc takim targiem ze stoiskami, faktycznie próbowałem przeróżnych, zapiekanych przekąsek, które ciężko byłoby mi teraz opisać co to jest – śmieje się.

Po swoich podróżach wie jedno. – Polska kuchnia jest najlepsza – podkreśla.

Jak przyznaje Krzysztof Izmajłowicz, zdecydowanie woli jeść w domu, gdzie teraz w kuchni króluje jego teściowa. – My gotujemy najczęściej w weekendy i są to wówczas raczej tradycyjne dania kuchni polskiej – mówi, podając dla czytelników PetroNews przepis na przykładowy obiad weekendowy.

  • Pierś kurczaka
    – podwójna pierś kurczaka
    – oliwa do smażenia
    Marynata:
    – 3 łyżki sosu sojowego
    – 1 łyżka soku z cytryny
    – 2 ząbki czosnku (przeciśnięte przez praskę)
    – 1/2 łyżeczki imbiru
    – 1 łyżeczka mielonej kolendry
    – 1/2 łyżeczki kurkumy
    – 2 łyżeczki miodu
    – szczypta chili.

    Pierś kurczaka myjemy, osuszamy i kroimy w cienkie plastry, rozbijamy delikatnie. Łączymy wszystkie składniki marynaty, każdy plaster mięsa obtaczamy w marynacie, odstawiamy na noc do lodówki.
    Plastry kurczaka smażymy na małej ilości oliwy na patelni grillowej.

    Sałatka:
    – sałata lodowa
    – miks wybranych sałat
    – pomidorki koktajlowe
    – ser feta
    – oliwki
    – sos winegret
    Wymieszać składniki sałaty, polać sosem winegret.

    Ryż smażony:
    – 2/3 szklanki ryżu brązowego
    – 2 średnie cebule
    – sól
    – olej rzepakowy
    Ryż gotujemy w wodzie do miękkości. Cebulkę kroimy w drobną kostkę, smażymy na oleju. Ugotowany i odsączony ryż wrzucamy do usmażonej cebulki, przyprawiamy solą.

 

Podziel się:

Zostaw Komentarz

Artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje

Koncerty
Ruszyły zapisy na KATORGĘ!

Studencki Festiwal Piosenki “Katorga” jest doskonale znaną imprezą wszystkim miłośnikom lokalnych zespołów i wokalistów. Wydarzenie jest wstępem do Juwenaliów, gdyż zwycięzca festiwalowego…