Jak wyobrażamy sobie naszą starość? Do niedawna pokutowało przeświadczenie, że seniorzy powinni opiekować się wnukami, chodzić o lasce i oglądać ulubione seriale, a ubierać się w stare swetry i obszerne spódnice. Ale wcale nie musi tak być! W Płocku są seniorzy, którzy jeżdżą na rolkach czy łyżwach, mają świetną figurę, a radością życia obdzielają innych.

Poznaliśmy się internetowo, po publikacji mojego artykułu o autystycznych dzieciach. Jak się okazuje, Andrzej był opiekunem kolonijnym z udziałem właśnie autystycznych dzieci. Obserwowałam go już wcześniej – na swój profil społecznościowy wrzucał zdjęcia z jazdy na łyżwach, rolkach, z podróży po świecie. Przyznałam, że i ja kiedyś jeździłam trochę na rolkach, ale praca zajmuje mi tyle czasu, że na ruch nie pozostaje go już wiele, przez co cały czas walczę z nadwagą.

– Przyjdź na nasze spotkanie – zaproponował Andrzej. – Zobaczysz gdzie jeździmy, może ci się spodoba – dodał. Pomyślałam, że warto pokazać ludzi, którzy zarażają optymizmem. Rano, w dzień spotkania, sms: “Weź rolki, przynajmniej do zdjęcia”. – Ok, do zdjęcia mogę wziąć – spakowałam rolki do bagażnika samochodu i ruszyłam.

Umówiliśmy się na drodze technicznej przy nowym moście, od ulicy Dobrzykowskiej. Czekali już na mnie. Wszyscy szczupli, wysportowani, śmigali na rolkach z ogromną lekkością. Seniorzy Andrzej i Ela, a także Aneta, która wykorzystuje każdą wolną chwilę na ruch. – Wciągnęłam już do tego swojego 10-letniego syna – przyznała później w trakcie rozmowy.

Urzekają bezpośredniością, przechodzimy od razu na “ty”. – Skąd ta pasja u was? – pytam z zaciekawieniem. – Seniorzy kojarzą nam się raczej z jakimiś robótkami na drutach czy gotowaniem – śmiejemy się. – To nie my! – zastrzega Andrzej. – Spotkaliśmy się najpierw na łyżwach i tam dogadaliśmy się, że łyżwy szybko się kończą, lodowisko jest coraz krócej czynne, i ustaliliśmy, że po łyżwach można iść na rolki. Kupiłem więc pierwsze rolki, potem drugie, trzecie w końcu piąte… – wspomina Andrzej. – Dwa lata temu pierwszy raz założyłem rolki. Wywaliłem się kilka razy, poobijałem kolana, ale się nie poddałem. Kupowałem coraz to nowe rolki, mam największe rolki w Płocku – mówi z dumą. – Andrzej może do nich montować kółka od hulajnogi – śmieje się Ela.

Czym jest dla nich jeżdżenie na rolkach? Rekreacją, ruchem, sportem? – To nie tylko na rolkach, jeździmy też rowerami – przyznaje Andrzej. – To zdecydowanie pasja – mówi Aneta. – Jeździmy do Liszyna czy Dobrzykowa, po kilkadziesiąt kilometrów – zdradza. – Ja w swoje urodziny 25 września zrobiłam 42 kilometry – wtrąca Ela. – Musisz kiedyś z nami pojechać – zapraszają, przyznając, że wówczas spotykają się dużo większą grupą. – Jesteśmy na Facebooku jako Długodystansowi Płoccy Rolkarze [obecnie należą do grupy 54 osoby – przyp. red.]i tam umawiamy się na wyjazdy – tłumaczy Aneta.

Wyjaśnia, że są w grupie ludzie różnych profesji. – Spotykamy się przy kościele w Dobrzykowie, a trasy są takie, że jedziemy cały czas drogami, przez las. Jest wśród nas sporo seniorów – mówi. – Anetka obniża nam średnią wieku – śmieje się Andrzej. – Najstarsi mają ponad 70 lat, ale jeżdżą z nami również dzieci – dodaje.

– Musicie mieć w sobie ogromną chęć życia – zauważam, wywołując uśmiech. – Ostatnio, jeżdżąc na łyżwach spotkałam mojego dawnego wychowawcę z Małachowianki, który był wuefistą – mówi Ela. – Pyta się mnie, ile czasu jeżdżę, więc mówię, że dwie godziny. Opowiedziałam mu, że w Dobrzykowie przejechałam 42 kilometry na rolkach. A on na to: “To uczeń przerósł mistrza” – śmieje się Ela, przyznając, że kilka lat temu na łyżwach złamała rękę, kiedy zahaczyła o trzcinę. – Ale nie poddałam się i jeżdżę dalej – mówi optymistycznie.

Andrzej w tym czasie namawia mnie na założenie rolek. Robimy sobie wspólnie zdjęcia i… zapraszają mnie do jazdy. Protestuję trochę, czuję się bardzo niepewnie. Ale Andrzej zapewnia, że mi pomoże, więc ruszam. Uff, po paru minutach moje mięśnie zaczęły protestować i z podziwem patrzyłam na lekko poruszających się towarzyszy.

Trasa przy moście faktycznie jest wymarzona na rekreacyjną jazdę. – Od niedawna mamy tu ławeczki, na początku trasy, w środku i na końcu – mówi Andrzej, z którym zostałam w tyle. Dziewczyny dawno już wyprzedziły nas i ledwo je było widać w oddali. – Są też śmietniczki, można się zatrzymać, odpocząć, wyrzucić opakowania po wodzie – wyjaśnia. Z prywatnych rozmów wiem, że zabiegała o to radna Daria Domosławska, która sama jest aktywna sportowo.

– Rolki polecam wszystkim. Mogę spakować je i zabrać praktycznie wszędzie. Często pakuję je do walizki i jadę z nimi za granicę – przyznaje Andrzej, który zwiedził już niemal cały świat. – Została mi jeszcze na styczeń Antarktyda, chociaż nie wiem czy tam w ogóle warto jechać – mówi z uśmiechem. Jak wyjaśnia, nie wydawał pieniędzy na budowę domu, tylko odkładał na wyjazdy, inwestował we wspomnienia, które opisuje na swojej stronie internetowej. Dowiaduję się, że pasję do podróży zaszczepili mu już rodzice, a później, będąc w szkole muzycznej w klasie skrzypiec, zwiedził z zespołem “Dzieci Płocka” wiele miejsc na świecie.

Dołączają do nas Aneta i Ela, które zdążyły już dojechać do końca trasy i wrócić. Przyznają, że jazda na rolkach dostarcza im kondycji i pozwala utrzymać formę. Zastanawiam się jak wrócić, ale, o dziwo, idzie mi całkiem nieźle. – Kilka dni treningu i będziesz śmigać – mówi z uśmiechem Aneta.

Wracamy. Po drodze Ela opowiada, że na początku musiała jeździć pod osłoną nocy. – Jeździłam ulicą Spacerową i słyszałam tam ciągle komentarze: “Taka stara i chuda, a na rolkach jeździ” – wspomina. – Zaczęłam więc jeździć jak już było ciemno – przyznaje, dodając, że była kiedyś zakompleksiona. – Teraz odżyłam, jak poczułam wolność – śmieje się. Aneta dodaje, że największą radość, oprócz samej jazdy, daje im zaszczepienie tej pasji w nowych osobach.

Dojeżdżamy do końca trasy. Jestem zmęczona, ale i dumna z siebie, że dałam radę. – Zapraszamy częściej – słyszę. Żegnamy się i odjeżdżają, zrobić jeszcze jedną rundę, już szybciej. Jadąc samochodem widzę, jak śmigają na rolkach, rozmawiając ze sobą.

Jadę z myślą, że właśnie tak chcę spędzić swoją jesień życia. Aktywnie.

Podziel się:

Zostaw Komentarz