REKLAMA

Jak tworzył się Płock i czy zasłużyliśmy na prawo do przyszłości? – spotkanie z Piotrem Gryszpanowiczem

REKLAMA

Jak i kiedy powstało nasze miasto? W jaki sposób się rozwijało? Na te i inne, równie interesujące pytania odpowiada nowa książka Piotra Gryszpanowicza pt. „Urbanizacja Płocka”, o której autor opowiadał we wtorkowy wieczór na spotkaniu promocyjnym w Towarzystwie Naukowym Płockim.

Wiemy doskonale, że mieszkamy w szczególnym miejscu, które ukształtowały przez miliony lat procesy geologiczne. Ogromne masy wody wyrzeźbiły w pokładach polodowcowej moreny dennej majestatyczny masyw Tumskiego Wzgórza i kiedy pojawili się tu pierwsi ludzie, od razu docenili tę wyjątkowość – tajemnicza góra przyciągała i jednocześnie budziła trwogę.

Wyróżniało ją dogodne położenie u zbiegu ważnych szlaków komunikacyjnych, płycizna Wisły umożliwiająca przeprawę na drugi brzeg, lecz pewnie przede wszystkim ukształtowanie terenu, które sprzyjało obronie ludzkich siedzib. Kiedy w czasach pierwszych Piastów wbijano tu pierwsze pale drewnianych palisad wiadomym już było, że Płock stanie się jednym z kluczowych grodów książęcych dopiero co tworzącego się państwa.

Fot. Waldemar Robak

Czasy w wiekach średnich były niespokojne, miasto było wielokrotnie najeżdżane i mimo, że często nie wychodziło z tych opresji obronną ręką, ludzie wciąż tu wracali, bo czuli, iż wyniosła góra daje szczególną im ochronę. Pierwotnie piastowski gród powstał w miejscu późniejszych zabudowań pobenedyktyńskich, tworzących obecnie czworobok pomiędzy wieżą Szlachecką i Zegarową. Z upływem wieków miasto szybko się rozrastało i w czasach Kazimierza Wielkiego zostało obwiedzione nowymi murami obronnymi, obejmującymi już znacznie większą powierzchnię. Ich pozostałości znajdziemy jeszcze dziś w trakcie naszych spacerów po Starym Mieście.

„Urbanizacja Płocka” Piotra Gryszpanowicza jest jego pracą doktorską – jak się okazuje, nie każda publikacja tego typu musi być już z założenia nudna, jeżeli tylko została napisana z pasją. Książka doskonale prowadzi nas przez wieki, ukazuje jak rozwijał się Płock, a stare plany, mapy, opisy ulic, a nawet współczesne fotografie rozpalają wyobraźnię każdego czytelnika, który po nią sięgnie. Jak bardzo wartościowa jest to pozycja, nie trzeba było przekonywać nikogo, kto przybył na to spotkanie, bowiem po zakup tej pozycji natychmiast ustawiła się długa kolejka, a dość obszerna sala Towarzystwa Naukowego wprost pękała w szwach.

Fot. Waldemar Robak

Co prawda autor książki określił ramy czasowe swych rozważań od 1237 roku, czyli od lokacji Płocka na prawach miejskich aż do 2017 roku, jednakże nie pominął również dziejów miasta od samych jego początków.



W sposób szczególny Piotr Gryszpanowicz jest zafascynowany urbanizacją miasta okresu dwudziestolecia międzywojennego. Przypomniał w tym miejscu dokonania naszego wielkiego płocczanina Aleksandra Macieszy, który pełniąc funkcję prezydenta już w 1918 roku zabiegał o stworzenie dla Płocka planu regulacyjnego, który miał określać kierunki rozwoju naszej aglomeracji. Już w pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości powołano w magistracie stanowisko miejskiego architekta. Wielkie zasługi poczynił na tym polu Jerzy Wojno, który pełniąc tę funkcję w latach 1930 – 1939 doprowadził do ukończenia szeregu inwestycji miejskich.

Pomimo szalejącego kryzysu gospodarczego lat trzydziestych, rosnącego w kosmicznym tempie bezrobocia oraz ogromnego zadłużenia miasta, dzięki zaangażowaniu takich właśnie ludzi w Płocku powstał most kolejowo-drogowy na Wiśle, połączenie kolejowe z Sierpcem, budowano drogi wyposażając je w nowoczesne nawierzchnie, przedszkola, szkoły, ośrodki zdrowia i nowe zakłady pracy; nie zapominano także o miejskiej infrastrukturze. Tak dynamiczny rozwój miasta przerwała wojna.

Fot. Waldemar Robak

Książka Piotra Gryszpanowicza jest bez wątpienia sukcesem wydawniczym i już teraz weszła w skład poszukiwanych pozycji dla wszystkich czytelników, którym bliska jest historia Płocka, jednakże w czasie spotkania promocyjnego padły z ust autora również słowa goryczy. Czym zostały spowodowane? Jak wyjaśnił, nie może pogodzić się z wciąż pogarszającym się stanem płockich archiwaliów, zgromadzonych w Archiwum Państwowym w Płocku, ich ciągłą degradacją, a także coraz bardziej utrudnionym dostępem do zbiorów Biblioteki im. Zielińskich.

Z tym problemem borykają się nie tylko naukowcy i pasjonaci, ograniczenia dotyczą także młodzieży, a zatem następców, którzy mieliby przejąć dzieło odkrywania zagadek historii Płocka po współczesnych badaczach. W ocenie Piotra Gryszpanowicza, ten stan rzeczy trwa już od wielu lat i trudno tu kogokolwiek obciążać odpowiedzialnością, tym niemniej żarliwie postulował, aby czym prędzej się zmobilizować i zadbać o nasze pisane źródła historyczne, naszą tysiącletnią spuściznę.

W tym kontekście nikogo już nie może dziwić, że książka opatrzona została sentencją sformułowaną przez Józefa Piłsudskiego – „Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”.

REKLAMA

PowiązaneArtykuły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Zgadzam się na warunki i ustalenia PolitykI Prywatności.

Przeczytaj

Reklama

REKLAMA

  • Przejdź do REKLAMA W PŁOCKU