Historia pierwszej płockiej petycji…

REKLAMA

Okazuje się, że mieszkańcy naszego miasta nie korzystają z nowego prawa, które – według politycznych założeń – miało być przełomem w ich kontaktach z władzami miasta. Czemu? Może dlatego, że jedyna petycja, która wpłynęła do urzędu miasta 9 września b.r., mimo ponaglenia wysłanego przez jej autorów, nadal pozostaje bez odpowiedzi?

Szczegółowo o warunkach składania i rozpatrywania petycji już pisaliśmy.

PowiązaneTematy

[button link=”http://petronews.pl/skladanie-petycji-jest-latwiejsze-w-zycie-weszlo-nowe-prawo/” target=”new” color=”#ef1a1a”]Składanie petycji jest łatwiejsze. W życie weszło nowe prawo[/button]

Konrad Kozłowski z biura prasowego płockiego ratusza poinformował nas wtedy, że do 15 września, czyli terminu powstania tego materiału, do Urzędu Miasta nie wpłynęła żadna petycja. Okazuje się jednak, że wpłynęła. Z nowego prawa zdecydowali się skorzystać już 9 września mieszkańcy Osiedla Winiary, którzy wnioskowali o ograniczenie korzystania z pobliskiego boiska Orlik osobom od 16. roku życia i od godziny 19.

Prośbę umotywowali bliską odległością obiektu sportowego od ich posesji, wskutek czego notorycznie zmuszeni byli przerzucać z powrotem na boisko piłki wpadające do ich ogrodów, taka sytuacja stwarzała też zagrożenie dla ich bezpieczeństwa.

– Mieszkam blisko, hałas jest czasami nie do wytrzymania. Wieczorami w tym miejscu zbiera się młodzież, mimo zakazu – pije alkohol, zdarzają się bójki – mówił we wrześniu jeden z mieszkańców osiedla.

Obsługa boiska wobec takich zachowań pozostawała bezradna, ich działania ograniczały się do wezwania odpowiednich służb. W tym miejscu zdarzały się interwencje zarówno straży miejskiej, jak i policji. Pod petycją z podaniem dokładnego adresu podpisało się kilkanaście osób.

Do 26 października nie złożono żadnej innej petycji, tak wynika z publicznego rejestru petycji. Mimo tego, nie podjęto w tej sprawie żadnych działań, adresat petycji bowiem, według nowego prawa, ma obowiązek umieszczać w Internecie całą historię działań związanych z obsługą tego pisma, niezwłocznie aktualizować informacje o dane dotyczące przebiegu postępowania. O jakie aktualizacje chodzi? Np. zasięgania opinii, przewidywanego terminu oraz sposobu załatwienia petycji. Realizacja w Płocku? Krótka informacja – „w trakcie rozpatrywania”.

Zniecierpliwieni mieszkańcy wystosowali do urzędu monit w tej sprawie, domagając się jak najszybszego udzielenia odpowiedzi. Dołączyli także oświadczenie pracownika pobliskiego Orlika.

Mijały kolejne dni… Do 11 listopada, to jest do momentu powstania tego artykułu, brak jest reakcji urzędu miasta w tej sprawie, a także aktualizacji statusu rozpatrywanej petycji.

Jedyna, samotna petycja pozostaje w rejestrze petycji bez odpowiedzi od 9 września. Sprawa trudna? Zawiła? Wymagająca ekspertyz? Oceńcie sami.

Czemu tak jest?

– Wyjaśniam, że zgodnie z art. 7 ust. 1 w nawiązaniu do art. 4 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 11 lipca 2014 r. o petycjach (Dz.U. z 2014 r. poz. 1195) z uwagi na wadę prawną – niewskazanie osoby reprezentującej podmiot (grupa mieszkańców) – petycję pozostawiono bez rozpatrzenia. W dniu 26.10.2015 r. do Urzędu Miasta Płocka wpłynął monit dotyczący petycji, w którym już podano imię i nazwisko osoby do kontaktu. Tym samym wada prawna została usunięta. Aktualnie petycja jest w trakcie realizacji. W przypadku wystąpienia okoliczności niezależnych od podmiotu rozpatrującego petycję, uniemożliwiających rozpatrzenie petycji w terminie, termin ten ulega przedłużeniu, nie dłużej niż do 3 miesięcy, licząc od upływu terminu, w którym petycja powinna być rozpatrzona – wyjaśnia Konrad Kozłowski z biura prasowego płockiego ratusza.

Czyżby ratusz uznał wadę prawną petycji, pozostawił ją bez rozpatrzenia nie informując autorów, a dopiero po ich ponaglającym monicie, w którym przedstawiciel mieszkańców Osiedla Winiary wyraźnie pisze, że do 26 października nie nastąpił ze strony urzędu kontakt z żadną z kilkunastu osób podpisanych pod petycją, pochylił się nad sprawą? Na to wygląda.

Prawdopodobne scenariusze?

Według nowego prawa petycja powinna być rozpatrzona bez zbędnej zwłoki, nie później niż w ciągu 3 miesięcy od dnia jej złożenia.

Jeżeli jednak adresat naszej petycji okaże się być “niewłaściwym w sprawie” (a tu zapewne tak jest, bo autor zaadresował petycję do „Zarządu Miasta Płocka”, na skanie dokumentów widnieją liczne dekretacje), będzie na nim ciążył obowiązek przekazania jej do właściwego adresata nie później niż w ciągu 30 dni od jej złożenia, zawiadamiając o tym także podmiot wnoszący petycję.

Gdyby jednak było tego mało, „w przypadku wystąpienia okoliczności niezależnych od podmiotu rozpatrującego petycję uniemożliwiających rozpatrzenie petycji w terminie (…)„ 3 miesięcy, „(…) termin ten ulega przedłużeniu, nie dłużej jednak niż do 3 miesięcy, licząc od upływu (…)„ pierwszego, trzymiesięcznego terminu.

Pesymistyczna wersja zdarzeń? Składający petycję otrzymają odpowiedź po upływie 6 miesięcy od dnia złożenia (sic!).

Ale to nie wszystko… Jeśli w ciągu miesiąca od wpłynięcia jednej petycji do danego organu zostanie dostarczona kolejna petycja w tej samej sprawie (powstanie tzw. petycja wielokrotna). Podmiot-adresat może zarządzić wówczas łączne rozpatrywanie dwóch petycji. Zgodnie z ustawą “na stronie internetowej podmiotu właściwego do rozpatrzenia petycji (…) ogłasza się okres oczekiwania na dalsze petycje nie dłuższy niż 2 miesiące, licząc od dnia ogłoszenia. Termin rozpatrzenia petycji wielokrotnej liczy się od dnia upływu okresu, o którym mowa w zdaniu poprzednim”.

Podjęliśmy się stworzenia sekwencji zdarzeń w przypadku, gdyby wystąpiły wszystkie, przewidziane przez ustawodawcę utrudnienia i sytuacja wygląda następująco:

1. do urzędu wpływa petycja od grupy mieszkańców X – są 3 miesiące na jej rozpatrzenie, także nie trzeba się spieszyć;
2. pod koniec pierwszego miesiąca wpływa do tegoż urzędu kolejna petycja w tej samej sprawie, tym razem od grupy mieszkańców Y, urząd postanawia rozpatrywać je łącznie (petycja wielokrotna);
3. po bliżej nieokreślonym czasie (“bez zbędnej zwłoki”) na stronie urzędu pojawia się informacja, że urząd oczekuje na kolejne petycje w tej sprawie – przez 2 miesiące;
4. po upływie 2 miesięcy rozpoczyna się bieg terminu rozpatrywania petycji (do 3 miesięcy);
5. wystąpiły okoliczności niezależne od podmiotu rozpatrującego petycję, co oznacza, że termin rozpatrzenia petycji zostaje przedłużony – maksymalnie o kolejne 3 miesiące licząc od upływu terminu z poprzedniego punktu.

Wynik? Łącznie… 9 miesięcy.

Nadmieńmy, że żeby nie komplikować obliczeń nie uwzględniliśmy sytuacji, w której pierwsza petycja została skierowana do niewłaściwego urzędu, w samej petycji zaś nie wystąpiły żadne braki, które trzeba by było uzupełnić.

Smaczek? Zgodnie z ustawą, sposób załatwienia petycji nie może być przedmiotem skargi :) Oceńcie sami, jakie narzędzie powierzono obywatelom 6 września – realnego wpływu czy raczej jego iluzji?