Grodzka – koniec Płocka

Google+ Pinterest LinkedIn Tumblr +

Kiedyś popularne było powiedzenie „Tumska, Grodzka – koniec Płocka”. Dziś wystarczy już tylko Grodzka, a w zasadzie jej połowa…

Piątek. Na moim zegarku kilka minut przed 22. Wychodzę z domu, żeby spotkać się z kumplem. Podjeżdża pod mój dom, stoimy kilka minut. – Bilard czy jedzenie? – pyta. Wybieram oczywiście bilard, bo lubię spędzać czas przy tej grze.

Jedziemy na Podolszyce, do Wisły. Tam zawsze gramy. Parking pod galerią zastawiony autami. – Pewnie wszyscy do kina – żartuję. Znajdujemy miejsce i wjeżdżamy windą na ostatnie piętro. Kiedy już dochodzimy do drzwi klubu okazuje się, że są zamknięte. – Wejście pewnie z drugiej strony – rzucam, nie mając pojęcia, jak bardzo się mylę. Schody piętro niżej zagrodzone są linką. – Dzisiaj chłopaki nie wejdziecie. Prywatna impreza jest – informuje nas restauracyjny gość.

– Jak nie ta, to druga – mówi mój kompan, mając na myśli galerie. Wsiadamy więc do auta i podjeżdżamy do Mazovii. Już przed wejściem, na parkingu widzimy sznur taksówek. Pewne jest, że na górze w najlepsze trwa impreza – więc w bilard to raczej nie pogramy, a imprezować nie można, bo następnego dnia czekają obowiązki. Rezygnujemy i jedziemy do centrum. Może tutaj uda się coś znaleźć?

Stary Rynek spowity mgłą. W oddali przechadza się kilka osób. Jakaś para nastolatków, ludzie podążający na imprezę, małżeństwo wracające z randki. Idziemy w kierunku Grodzkiej. Mijamy Czarnego Kota. Zaglądamy przez szybę. W środku siedzi jedynie kilka osób. Idziemy dalej – Akapit. W środku pusto. Przy Pubie Grodzkim stoi kilka osób na papierosie.

Wkraczamy w ulicę Grodzką. Po obydwu stronach widać młodych ludzi. Wielu ich nie ma. Kilkanaście osób, rozbitych na parę grupek stojących pod klubami i Żabką. Przypominam sobie od razu jak to było dawniej – te pięć, sześć lat temu – kiedy jeszcze ja tam imprezowałem. Wtedy „główna imprezownia” w Płocku pękała w szwach. Nawet w listopadzie. – Płock naprawdę się wyludnia – zaznacza mój znajomy, a ja patrzę na niego wzrokiem, który pyta: „Dopiero to zauważyłeś?”.

To może uda nam się coś zjeść? W Karczmie kilka stołów zajętych. – Można coś u was jeszcze zjeść? – pytamy. – Jedynie pierogi – odpowiada kelner z lekkim uśmiechem. Dochodzimy do połowy ulicy i zdajemy sobie sprawę, że dalej nic już nie ma. Zamknięta niedawno pizzeria, powyłączane światła po obydwu stronach. – Grodzka – koniec Płocka! A w zasadzie to pół Grodzkiej – śmieje się mój kumpel. Wracamy. – Czy w tym mieście naprawdę nie ma nic do roboty w piątkowy wieczór? – pyta retorycznie. Nagle dobiega nas głos ostro pijanego, bezdomnego mężczyzny, który siedzi pod bramą: – Masz ty coś k**wa do Płocka?

W nieco ponad godzinę przekonałem się na własnej skórze, że Płock umiera. To już nie jest pochopne stwierdzenie. To niezaprzeczalny fakt. Przykra rzeczywistość, w której przyszło nam żyć i chyba trudno jest tu kogokolwiek o to obwiniać. Nagle żyjemy w dwóch różnych społecznościach – młodych i starych. Przepaść widoczna jest coraz bardziej, bo ci, którzy są w średnim wieku po prostu już stąd uciekli albo siedzą w domu, odpoczywając po ciężkiej harówce, a młodzi gnieżdżą się w klubach i piją – no bo w sumie co innego robić?

Na zdjęciu zrzut ekranu z reklamy Orange i wyidealizowana ulica Grodzka.

Podziel się:

18 komentarzy

  1. Wiecie co jest najsmutniejsze? Autor tego tekstu już dawno wyjechał i z Płocka i z Polski. Nie wiem dalej od czego chciał być, ale to pokazuje wyłącznie szczerość opinii i konsekwencje.

  2. nafciarz47 na

    WSZYSCY NA WISŁĘ!!!!!!! NIE MACIE CO ROBIĆ?! JUŻ NIEDŁUGO OTWARCIE SEZONU 1LIGI !!!!!! WSZYSCY NA WISŁĘ!!!!!!

  3. Krótko…Jest żle.Byłem uczniem w Płocku w latach 1962-67 (mieszkałem w internacie L.P. Kolegialna 23) Było ,przytulnie,miło.Wszędzie blisko nawet na jabłka na Kolegialną za Bieruta tfu…Misjonarską.Mało samochodów i spalin.Z przyjemnością wychodziło się “na miasto” A dziś,samochody gonią samochody!!!W Małpiaku graliśmy w ręczną ,Waldek Koziński (późniejszy pierwszy piłkarz i trener Wisły w ręczną)

  4. Moim zdaniem jest to niestety prawda. Mieszkam tu od prawie 3lat, a bywam od dzieciństwa. Teraz w zasadzie myśle żeby stad uciekać. Tu nie ma nic do roboty, nic ciekawego. Nie lubie tego Plocka. Poza kilka ,,w miare” pokazowymi ulicami jest to niemalże obskurne miasto.

  5. Podziękujmy kanclerzowi Włodkowica, który
    bojąc się konkurencji nie wpuszcza do Płocka żadnych wyższych uczelni. Nie ma studentów, nie ma życia w mieście!

  6. Renata Śwircz na

    nie podoba się to do widzenia albo coś z tym zrób a nie piszesz takie artykuły.
    Co chcesz tym, osiągnąć? jeszcze mniej osób na mieście?

    • Oh to jest wlasnie ta kulturka z Płocka. ,,Nie podoba sie? To do widzenia!” Z takim podejsciem to rzeczywiscie w tym miescie zostana tylko takie elementy jak pani Renia z zieleniaka, ktorej powinno odlaczyc sie internet. Co do artykulu to gosciu pisze prawda. Tak jest i wcale nie jest to pretensjonalne narzekanie tylko pokozanie prawdy. W koncu ktos podjal ten temat.

      • Marietta Gruchała na

        Rozumiem, że zwrot “Renia z zieleniaka, której powinno odłączyć się internet” jest kulturalny? Kultura osobista zobowiązuje do szanowania drugiego człowieka pomimo różnicy poglądów..

    • Ten artykuł jest subiektywną oceną redaktora, w którym zawarte są szczegóły pewnej sytuacji oraz uzasadnienie, dlaczego jest ona taka, a nie inna. Ale widać Renatko, że nie potrafisz do pewnych rzeczy podejść z dystansem. Napisał jak jest, jak aktualnie wygląda sprawa w Płocku z rozrywką, na jakim ona stoi poziomie. Nie oszukujmy się, ale w naszym mieście jeżeli nawet powstaje coś nowego, za chwilę zostaje zamykane, ze względu na małą ilość bawiących się. Może tutaj też leżeć wina po stronie danej działalności, że nie robią nic w kierunku, by kogoś do siebie ściągnąć. Ale jest… jak jest…

  7. Temat już kilkakrotnie przeze mnie poruszany, szczególnie między znajomymi. Kiedy “Tumska” powinna być reklamą naszego miasta, taką nie jest. Chcąc nagrać klimatyczny film o Płocku, to nie mamy dużego wyboru na tej ulicy, jeżeli chodzi o wybór lokalu, przy którym chcielibyśmy zrealizować swoją produkcję. Wysokie czynszy odstraszają przedsiębiorców gastronomii, sklepów (ostatnio zamknięty sklep monopolowy), ale nie banki, które sukcesywnie są otwierane – to jak z grzybami po deszczu. Jeszcze Grodzka(a w zasadzie jej połowa) może zaoferować nam miejsce rozrywki, ale nie ma na niej typowego miejsca, w którym można usiąść sobie przy piwie i zagrać w spokoju ze znajomymi w bilarda. Chcąc sobie pograć w tego bilarda zostaje nam udać się na drugą stronę Płocka – Podolszyce, co nie daje nam jeszcze gwarancji, że zastaniemy tam ten “spokój”.

    P. S. O czym była reklama Orange, w której została wyidealizowana ul. Grodzka? 😉

  8. Sylwia Opatrzyk na

    czysta prawda robi sie wielka dziura brak mlodych ludzi ktorzy wyjezdzaja a to do pracy a to na studia i tam juz zostaja bo tu nie ma po co wracac

  9. W sumie to w Płocku brakuje dzielnicy na której można się pobawić. Tumska i Grodzka idealnie się do tego nadają ale ktoś mądry stwierdził że wie lepiej co tam powinno być i urządził jeden wielki rząd banków. Dowcip polega na tym że do banku tam nie pójdę. Nie mam gdzie zaparkować. Do knajpy bym poszedł pieszo. A nawet musiał 😉

  10. Klimat miasta tworzą ludzie. Wyż demograficzny bawi dopiero co narodzone dzieci w domu lub wyjechał stąd jak najdalej..na sobotni lub piątkowy wieczór polecam..podróż do Łodzi ( autostradą b. szybko) lub Warszawy…Smutne ale prawdziwe.

Zostaw Komentarz