REKLAMA

Głuchoniemy to nie żebrak

REKLAMA

W jednej z płockich galerii osoba głuchoniema sprzedaje długopisy, kładąc na stolikach osób karteczkę z informacją o swojej niepełnosprawności oraz cenie za długopis – minimum 5 zł. Reakcje są różne – od obojętności do niechęci. Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego osoba niepełnosprawna musi zarabiać w ten sposób.

Przyznajemy szczerze – przemknęła nam myśl o oszustwie. Tym bardziej, że gdy chcieliśmy zrobić zdjęcie karteczki położonej przed nami razem z długopisem, jej właściciel zareagował bardzo gwałtownie. Niestety, nie mogliśmy go zrozumieć, więc sytuacja stała się bardzo napięta. Dopiero kiedy – pisząc na kartce – dowiedział się, że jesteśmy dziennikarzami i chcemy opisać jego sytuację, wyraźnie się uspokoił. Wiedzieliśmy już, że jest to osoba głuchoniema, ale wyszukiwanie informacji w internecie ponownie wzbudziło nasze wątpliwości. Właściwie z każdego miejsca w Polsce wyskakiwały wpisy osób, które potwierdzały pojawianie się oszustów, udających osoby głuchonieme. Osoby te miały karteczkę z identycznymi słowami:

PowiązaneTematy

Szanowni i Drodzy Państwo, jesteśmy pozbawieni słuchu lecz nie jesteśmy żebrakami. Prosimy tylko o niewielką pomoc, abyśmy mogli żyć w tym społeczeństwie. Dajemy wam długopis 1 sztukę za 5 złotych. Jeżeli dacie więcej to znaczy, że macie dobre serce. Dziękuję. Sprzedawca głuchoniemy.

a na odpowiedź w języku migowym reagowały zdenerwowaniem i… odejściem.

„Nasz” sprzedawca miał taką samą karteczkę, ale czy jest oszustem? Postanowiliśmy spytać osobę, która współpracuje z osobami głuchoniemymi w Płocku – tłumacza języka migowego oraz członka Polskiego Związku Głuchych Oddziału Terenowego w Płocku, Mariusza Umyszkiewicza. Okazało się, że zna osobę, o której piszemy i potwierdza, że to sytuacja materialna młodego mężczyzny zmusza go do takiej formy zarabiania.

[PetroNews.pl] Co sądzisz o takiej formie zarabiania na swojej niepełnosprawności?

[Mariusz Umyszkiewicz] To jest bardzo trudny i złożony temat. Moim zdaniem, nie jest to zarabianie na niepełnosprawności tylko częściowo wykorzystywanie niepełnosprawności by wzbudzić w ludziach chęć pomocy. Oni nie podchodzą i nie proszą o pieniądze wypisanym tekstem na kartce. Oni coś sprzedają… Znam osoby głuchonieme, które jeżdżą do Francji i tam w podobny sposób próbują zarobić pieniądze, które są niezbędne do życia. Tam mają kartki w kilku językach. Oni zawsze coś sprzedają – czy to w kawiarni czy na skrzyżowaniu czy na plaży…
Człowiek głuchoniemy nie uprawia klasycznego żebractwa. Musi iść do sklepu czy hurtowni i kupić. Następnie musi podejść do człowieka i przełamać swoje bariery, by położyć kartkę z napisem o swojej niepełnosprawności i jakiś gadżet. Nie każda osoba głuchoniema jest wstanie się przełamać i tak zarabiać.

[PN] Skąd bierze się taka potrzeba zarabiania? Czy państwo nie pomaga osobom z wadami słuchu i mowy?

[MU] Potrzeba jest jedna – każdy chce zarabiać pieniądze, czy to młody człowiek podczas wakacji, czy staruszka na rynku z kwiatami, czy pan z grzybami przy drodze. Każdy szuka swojego sposobu. Głusi znaleźli swój sposób.
Czy Państwo nie pomaga osobom głuchoniemym? Pomaga, ale pomoc finansowa jest – delikatnie mówiąc – żenująca. Większość młodych osób nie dostaje renty z ZUS – otrzymują częściową niezdolność do pracy (dawna III grupa niepełnosprawności). Orzecznictwo w ZUS tłumaczy, że osoby głuchonieme są fizycznie zdrowe i mogą pracować. Jednak nikt nie patrzy na dodatkową niepełnosprawność społeczną. Jak to rozumieć? Głuchoniemi nie posługują się dobrze językiem polskim, nie umieją poprawnie pisać podań i swoich próśb w urzędach czy instytucjach na kartkach. Z racji ograniczonych kanałów odbiorów informacji, mają mniejszy zasób słów i wiedzy o wszystkim. Ile jest programów z tłumaczem? Niewiele. Sam często tłumaczę w klubie dla głuchych różne słowa, których nie rozumieją. Powiatowy Zespół do spraw Orzekania o Niepełnosprawności przyznaje głuchoniemym umiarkowany stopień niepełnosprawności, co uprawnia do zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości… 153 złotych.

Powiatowy Zespół do spraw Orzekania o Niepełnosprawności przyznaje głuchoniemym umiarkowany stopień niepełnosprawności, co uprawnia do zasiłku pielęgnacyjnego w wysokości… 153 złotych – Mariusz Umyszkiewicz, członek Polskiego Związku Głuchych.

Moim zdaniem, głuchoniemi przez wiele lat nie uczestniczyli w tworzeniu przepisów – najprościej mówić „nie mieli głosu”. Sam często doświadczałem sytuacji, gdy jako tłumacz idąc do lekarza z osobą głuchoniemą na jej prośbę, lądowałem za drzwiami gabinetu, a lekarz sam krzykiem próbował się dogadać z głuchoniemym pacjentem. Ja słyszałem to na korytarzu, a osoba głuchoniema mogła tylko czytać z ust. Takich sytuacji było wiele, chociaż teraz występuje już rzadziej, szczególnie gdy 1 kwietnia 2012 r. weszła ustawa o języku migowym.

Obecnie firmy nie chcą zatrudniać osób głuchoniemych. Na przykład w zawodzie stolarza – firma chce, by osoba niepełnosprawna miała kontakt z klientem i co taki głuchoniemy człowiek, który jest dobrym stolarzem, ma zrobić? Osoby głuchonieme są pokrzywdzone i to mocno: proszę sobie wyobrazić, że osoba słabowidząca z dużą wadą wzroku, która nosi okulary o silnych i specjalnych szkłach otrzymuje znaczny stopień niepełnosprawności. Osoba taka jest w stanie zrobić wszystko samodzielnie, łącznie z bezproblemowym poruszaniem się. Natomiast osoba głuchoniema, która w tak znaczny sposób jest odcięta od normalnego funkcjonowania, otrzymuje umiarkowany stopień niepełnosprawności??? Jak oni mają funkcjonować?

Przez 9 lat pracy zawodowej jako tłumacz, byłem tylko jeden raz w ZUS – a nie słyszałem by ktoś tam migał. Podobnie jest w Powiatowym Zespole ds. Orzekania Niepełnosprawności – nie byłem tam nigdy wzywany. Dopiero od jesieni 2012 tłumaczę program płocki „Wieści z ratusza” na język migowy, dzięki czemu przynajmniej te informacje głuchoniemi są w stanie odebrać. Są to Polacy, z którymi Polacy nie chcą się dogadać.

[PN] W internecie sporo informacji można znaleźć nt. osób z identycznymi karteczkami (znaleźliśmy taką sprawę np. z 2005 roku w Łodzi), które nie są głuchonieme, a tylko zarabiają w ten sposób. Jak odróżnić oszusta od osoby naprawdę potrzebującej?

[MU] Wszędzie są oszuści, ale co z nimi zrobić? Sam spotkałem takiego człowieka w Zakopanem z karteczką. Gdy zacząłem migać, on uciekł, więc domyślam się, że to był oszust. Moja rada? Uczmy się języka migowego ;)

[PN] Czy kupowanie długopisu to dobry sposób na pomoc tej osobie? Co powinniśmy zrobić, jako obywatele, żeby sytuacja osób głuchoniemych w Polsce poprawiła się?

[MU] Sam się wielokrotnie zastanawiam nad tym i krzyczę gdzie mogę, by tak naprawdę pomagać osobom głuchoniemym. Jest kilka prostych zasad, w jaki sposób można dogadać się z osobą głuchoniemą bez znajomości języka migowego:
– mówmy wolno i wyraźnie, trzeba wyraźnie otwierać usta, a twarz powinna być skierowana do osoby głuchej,
– rozmawiając, należy mieć kontakt wzrokowy z głuchym,
– zawsze pod ręką mieć kartkę i długopis.

[PN] Dziękuję za rozmowę i cenne rady.

Spotkaliście się z podobną sytuacją? Macie inną opinię na ten temat? Piszcie na redakcja@petroecho.pl.