Dyskusja w sprawie przedszkola: „Dzieci przewalane jak worki kartofli”

2

Takiego porównania i innych, równie mocnych, bo rozpaczliwych, używali rodzice dzieci z Miejskiego Przedszkola nr 3 w Płocku podczas wczorajszego spotkania z prezydentem miasta. Jak zakończyła się wymiana argumentów?

– Czujemy się oszukani. Najpierw słyszeliśmy, że ma powstać nowe przedszkole przy ulicy Kazimierza Wielkiego. Słowa nie dotrzymano. Potem, nie dalej jak w maju tego roku, pan prezydent obiecywał remont naszego przedszkola nr 3. Remont miał się rozpocząć w lipcu 2016 i zakończyć w ciągu roku. Tymczasem po cichu, za naszymi plecami, pan prezydent zmienił plany. Na początku września dowiedzieliśmy się, że docelowo dzieci mają znaleźć się w budynku Szkoły Podstawowej Nr 17 – opowiadały nam przed spotkaniem mamy maluchów.

W liście przesłanym do rodziców, prezydent Andrzej Nowakowski, tłumaczy zasadność zmiany planów m.in. „zmianą rządu RP” i realizacją „zapowiadanej przez PiS reformy systemu oświaty”.

O co martwią się rodzice?

Po pierwsze, o bezpieczeństwo swoich dzieci. Na czas zapowiadanego remontu, dzieci zostały podzielone na dwie grupy i umieszczone w Gimnazjum nr 4 i Gimnazjum nr 5. W efekcie, nie da się uniknąć kontaktu trzylatków czy czterolatków z gimnazjalistami. Mimo znakomitej opieki pań nauczycielek, co wielokrotnie podkreślali rodzice, potencjalne zagrożenie nieszczęśliwym wypadkiem wzrasta.

– Ciężko jest też takim maluchom schodzić po śliskich schodach z drugiego piętra. To i trudne i niebezpieczne – mówią rodzice. Tym bardziej, że „Trójka” to przedszkole integracyjne. Są tam dzieci z różnymi dysfunkcjami. Wyjątkowo delikatne w konstrukcji psychicznej i fizycznej. Wymagają wyjątkowej opieki i, jak podkreślają rodzice, zasługują na wyjątkowe warunki.

– W obecnej sytuacji dzieci są pobudzone. Nie służy im szkolny rozgardiasz i głośne dzwonki – martwią się mamy. Poza tym, na dwa miejsca pobytu przedszkolaków przypada jedna pielęgniarka. – Czy nasze dzieci mają ustalać, kiedy które ma zachorować? – pytała prezydenta Nowakowskiego jedna z mam. Dodatkowo, przy żadnym z gimnazjów nie ma placów zabaw, co oczywiste, ale dla małych dzieci nie do przyjęcia.

Mimo trudnych warunków, w jakich przyszło funkcjonować przedszkolakom, pani dyrektor uspokajała rodziców, że dzieci będą miały dobrą opiekę.

O co proszą rodzice? O jedno. O pozostawienie dzieci w wyremontowanym budynku przy ulicy Gałczyńskiego. Z tymi samymi „ciociami”. Zwracają uwagę prezydenta na wyjątkowo korzystną lokalizację dotychczasowego przedszkola.

Racjonalne względy prezydenta

Prezydent Nowakowski opowiadał rodzicom, że w ciągu ostatnich sześciu lat wydał na budowę i remonty przedszkoli 44 miliony złotych. W trakcie spotkania użył sformułowania, że w przedszkola „wpompował” prawie 50 mln zł. Rodzicom, którzy czekali na decyzję w sprawie dalszego losu przedszkola ich dzieci, mówił o pobudowanej przez siebie hali sportowej, o orlikach, o remoncie Małachowianki, nowych placach zabaw i o szkole muzycznej. Argumentował zmianę planów w kwestii budynku przy ul. Gałczyńskiego względami ekonomicznymi.

– Na remont budynku przy Gałczyńskiego przeznaczone jest w budżecie 6 mln zł, a przystosowanie Szkoły Podstawowej nr 17 do potrzeb dzieci, będzie kosztowało od 2,5 do 3 mln złotych maksymalnie – przekonywał do swojego rozwiązania.

Zapewniał, że słucha rodziców, ale przy zmianie planów odnośnie przedszkola, kierował się względami racjonalnymi. Zapytany przez rodziców, co będzie na miejscu przedszkola, odparł, że być może basen, aquapark czy mediateka. Nie wykluczał też sprzedaży działki.

Przedstawiał szacunkowe analizy, dotyczące przewidywanego deficytu dzieci w szkołach w najbliższej przyszłości, a co za tym idzie, konieczności zagospodarowania pustych budynków, które jego zdaniem, zostaną po szkołach w wyniku reformy oświaty. Stwierdził, że decyzja zapadła.

Polonez zamiast mercedesa

– Obiecał nam pan mercedesa. Zabrał nawet do salonu. A teraz proponuje pan starego poloneza do remontu – zarzuciła prezydentowi rozgoryczona mama. Rodzice kilkakrotnie powtarzali, że zostali oszukani i wprost przyznawali, że nie wierzą już w żadne obietnice, tym bardziej, że włodarz nie potrafił podać terminu oddania do użytku docelowej siedziby przedszkola.

Ostro krytykowali, że prezydent, ich zdaniem, chce oszczędzać na dzieciach. – Co to jest 3 mln dla miasta Płocka? – pytał jeden z rodziców, nawiązując do planowanych oszczędności na remoncie przedszkola. Rodzice podkreślali, że nowoczesne inwestycje dotyczą przede wszystkim Podolszyc i Zielonego Jaru. Ich osiedle jest zapomniane. Samych przedszkoli było sześć, zostały dwa, jak zauważył jeden z radnych osiedlowych.

Bunt radnych

Fot. Magda Grodecka

Fot. Magda Grodecka

Dyskusję radnych z prezydentem rozpoczęła Wioletta Kulpa z PiS, która w interpelacji, złożonej w sierpniu, zainteresowała się brakiem wykonawcy remontu na terenie przedszkola. W odpowiedzi włodarze miasta przedstawili wówczas nowe plany związane z budynkiem. Na spotkaniu zarzuciła prezydentowi brak dialogu z radnymi w tej kwestii i całkowicie poparła rodziców.

Z prośbą o wycofanie się z decyzji, wystąpiła do prezydenta także Małgorzata Struzik, radna z koalicyjnego PSL. Apelowała, by podjął „jedyną słuszna decyzję”, bo samorząd nie może być wbrew mieszkańcom. Prawdziwym zaskoczeniem było jednak wystąpienie przeciwko planom prezydenta Iwony Jóźwickiej, radnej z PO. Jak powiedziała, jest skarpianką, na Skarpie mieszka i wychowała trójkę dzieci i nie zgadza się na przeniesienie przedszkola.

Nie przebierała w słowach Ewa Szymańska, radna sejmiku województwa (PiS). Argumenty prezydenta, dotyczące budynków szkół, które wkrótce opustoszeją z powodu niżu demograficznego, skomentowała dobitnie: – Nie obchodzi nas teraz czy będzie niż czy wyż, bo te analizy o kant tyłka rozbić. Nas teraz interesuje los tego przedszkola.

W obronie sprawy rodziców wystąpiła też posłanka Anna Cicholska z PiS i senator Marek Martynowski z PiS.

Prezydent już nie taki pewny

Pod koniec spotkania prezydent Nowakowski nie sprawiał już wrażenia absolutnie przekonanego do swojej decyzji. Stwierdził, że nie ma więcej argumentów, ponad te, które przedstawił. Przyznał rodzicom rację, że lokalizacja przedszkola przy ulicy Gałczyńskiego jest wyjątkowo korzystna.

Zaproponował spotkanie za dwa tygodnie. Obiecał, że jeśli będzie miał dobre wiadomości, poinformuje zainteresowanych wcześniej.

Magda Grodecka

Podziel się.

Patronat i artykuły sponsorowane w PetroNews.pl


Warto Przeczytać


Ostatnie Informacje